Raczej nie spełniałam się w takich kółkach aktorsko. Robiłam oprawę muzyczną, współreżyserię musicalu, napisałam słuchowisko ( a la radiowe) i tam faktycznie tez miałam rolę ale nie wiązało sie to z bieganiem po scenie bo puszczane to było z radiowęzeł więc jakoś było to dla mnie bardziej komfortowe:D reżyserowałam, robiłam dekoracje i kostiumy. Najczęściej jednak zajmowałam się muzyką, piosenkami, dźwiękiem, nagłośnieniem może mniej, bardziej przypominało to strofowanie dźwiękowców i wyzywanie ich od głuchych debili

Fajne doświadczenia, zawsze wolałam się spełniać w ten sposób niż siedzieć na lekcjach i nie skłamię, że w dużej mierze na opinii etatowej "działaczki-artystki" jechałam w szkole. No cóż, tylko to umiałam szczerze mówiąc. W liceum rzuciłam kółko teatralne dla śpiewu solowego i chóralnego przez co byłam przez jakiś czas w stanie wojny z panią od teatru, śmieszne to było nawet, ona robiła swoje przedstawienia a ja swoje projekty

Nic nie przebije jednak grania w operze, no ale to już nie szkolne kółko teatralne więc inna bajka i nie ten temat