Od teraz będziesz Bogiem
Mojej prywatnej religii
Padnę na kolana
Lubieżnie sięgnę po hostię
Zapamiętam jej smak
Wieczorem przyjdę do świątyni
Zbudowanej na ruinach Sodomy
Padnę krzyżem przed ołtarzem
Zaczekam aż wstąpisz we mnie
I niczym Duch Święty rytmicznie napełnisz łaską
Wyszepczę modlitwy
Przygryzając wargi
Zjednoczę krew z ciałem
______________
Skuły mnie lodem
Dawne pomyłki
Strąciły w ciemność
Ukryły przed słońcem
Chyba umarłem
Bądź żyłem we śpiączce
Ślepo patrzyłem
Spod powiek zamkniętych
Na rzeźby z kamienia
Co choć piękne były
To wnętrza nie miały
________________
Pocałunki rozchodzą się
W strugach deszczu
Wiatr karci zboże
Usta szukają na oślep
Jasność umysłu niknie
Słowa tracą sens
Ręce nabierają mocy
Serce najwyższych obrotów
Ramiona miękko kołyszą
I tylko reflektory twojego auta
Oświetlają nasze półnagie ciała
Kołyszmy się bezwstydnie
Na masce samochodu
Niech księżyc w zazdrości
Choć raz w naszą stronę spojrzy
Nim wszystko się skończy
Z nadejściem świtu








