Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1380754 postów.

Zobacz nieprzeczytane posty

Jak sprawdzić?

Każdy z nas ma jakiś problem, którego nie potrafi albo nie wie jak go rozwiązać. Jeżeli coś Cię trapi, nie krępuj się pisz otwarcie... na pewno ulży Ci na sercu.

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Partylover » 08 Mar 2011, 20:59

Cześć. Nie będę się zbytnio rozpisywać, bo mam zbyt dużego doła żeby wszystko tłumaczyć.

Ostatnio oglądałem wiele filmów w których ktoś ulegał strasznemu wypadkowi gdzie dopiero w następnym dniu miało się okazać czy to osoba przeżyje i miałem takie myśli, że chce być na miejscu tej osoby. Wiem, że to durne, ale piszę jak jest. Niby mam wielu przyjaciół, ale chciałbym sprawdzić kilka ważnych dla mnie spraw gdyby się okazało, że źle ze mną. Mam problemy ze sercem i tylko moi dwaj przyjaciele mieli okazję doświadczyć co się ze mną dzieję jak się czuje bardzo źle z powodów dolegliwości sercowych - m.in. mdleję i mam drgawki i może to Wam podsunie jakiś pomysł.

Dziś się dowiedziałem kilka dla mnie przykrych spraw dotyczących kolejnej dziewczyny w moim życiu na której mi zależy. Mój tata zmarł 2 lata temu na raka i patrzyłem jak umiera u mnie w domu. Od tamtej pory życie mnie kompletnie nie cieszy i wydaję mi się, że mam depresję.

Ogólnie, żebym Wam dupy nie truł moimi problemami, to napisze w skrócie - całe życie mam problemy jak nie rodzinnie, to osobiste.

Macie jakieś pomysły jak sprawdzić kto się mną zainteresuje? Pisze poważnie i jeśli ktoś ma zamiar pisać durne posty, żebym dał sobie spokój, to Niech ta osoba sama sobie da spokój i nie pisze w tym temacie, bo szkoda Waszego czasu.

Czekam na odpowiedzi.
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać...
בחיים יש רק רגעים יפים

Awatar użytkownika
Partylover

  • Posty:337
  • Rejestracja:13 Sty 2011
  • Pochwały:3
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:24
Użytkownik zbanowany

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez martuśka. » 10 Mar 2011, 13:18

Partylover napisał:A co mam według Ciebie robić? Jak już pisałem u mnie na Twarzy jest radość a w sercu ogromny smutek. Nie potrafię się nie uśmiechać w towarzystwie.


Nie potrafisz się otworzyć to i nie oczekuj, że ktoś z Ciebie coś wyciągnie. To nie ma być towarzystwo a przyjaciel. Napisz do przyjaciela, że chcesz się spotkać bo musisz z kimś pogadać... Na pewno na spotkaniu sam zapyta o co chodzi... Nie będziesz musiał udawać i ciągle się uśmiechać.

Z rodziną można by zacząć jakąś terapię. Nie mów, że psycholog odpada bo to głupota. Jeżeli sami nie potraficie się dogadać to można zgłosić się o pomoc. Przecież oczekujesz wsparcia, pomocy, zainteresowania... Myślę, że nie przeżyliście tragedii wspólnie tylko osobno i efekty są. Albo sam zacznij, że masz dość takiej atmosfery, że Cie to dobija i dłużej nie chcesz tak funkcjonować... Czasem ktoś musi się przełamać, Twoja mama i brat pewnie potrzebują rozmowy... Przed śmiercią ojca też mieliście tak kiepskie relację?
Tylko ktoś naprawdę odważny jest w stanie dociekać prawdy o sobie, zmierzyć się ze swoimi słabościami, zmienić utrwalone nawyki. Czy warto? Trzeba odwagi, by nie stchórzyć przed życiem. Ale nie ma innego sposobu, jeśli chcemy stać się jego bohaterami.

Awatar użytkownika
martuśka.
Przyjaciel

  • Posty:8395
  • Rejestracja:20 Cze 2007
  • Pochwały:109
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:26

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 10 Mar 2011, 13:18

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:20 Cze 2007
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Partylover » 10 Mar 2011, 13:23

Albo sam zacznij, że masz dość takiej atmosfery, że Cie to dobija i dłużej nie chcesz tak funkcjonować..

I się np. mama spyta co takiego ktoś mi robi...

Czasem ktoś musi się przełamać, Twoja mama i brat pewnie potrzebują rozmowy...

Z mamą nie potrafię rozmawiać o takich rzeczach, bo co ja jej powiem? Że wpędzają mnie w depresje? Pogarszają mój stan zdrowia z powodu nerwów przez Nich? Co do brata, to nie da się z Nim rozmawiać, bo ma okropny charakter. Gdyby nie był moim bratem, to dziś by leżał w szpitalu w stanie ciężkim. Jak wychodził do pracy o 6 rano, to znów mi dogryzał, że jestem nierobem i się kłóciliśmy.

Przed śmiercią ojca też mieliście tak kiepskie relację?

Właśnie jak tata żył, to było super.
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać...
בחיים יש רק רגעים יפים

Awatar użytkownika
Partylover

  • Posty:337
  • Rejestracja:13 Sty 2011
  • Pochwały:3
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:24
Użytkownik zbanowany

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 10 Mar 2011, 13:30

Partylover, wiesz co mogę Ci poradzić, tak do siebie?
2,5 roku temu nagle straciłam najważniejszą osobę w życiu, moją Babcię, kóra była mi bliższa niż ktokolwiek na świecie.
Jak i u Ciebie relacje w rodzinie kompletnie się posypały, rodzice się kłócą, mama jest nieszczęśliwa i przerzuca to na nas wszystkich, odbija się to głównie na mnie.
Od samego początku, po śmierci Babci w towarzystwie swojej rodziny płakałam tylko raz, w szpitalu na korytarzu... Czułam się paskudnie, ale wiedziałam, że nie mogę poddać się uczuciu pustki.
Ciągle wbijam sobie do głowy, w każdej chwili załamania, że Babcia zawsze chciała bym była szczęśliwa, bym się rozwijała, walczyła o lepsze zycie i tego się trzymam.

Musisz zrozumieć, że Twój tata wraz ze swoją śmiercią nie odszedł na zawsze. Nikt w pełni nie umrze, gdy miał kiedyś bliskich, którzy go kochali, którzy pamiętają. On żyje w Tobie, dzięki niemu zyjesz, nauczył Cię wielu rzeczy i uczyłby dalej, ale nie może, więc został we wszelkich wspomnieniach, zdjęciach, w sercu i to jest piękne. Ciesz się, że możesz Go pamiętać.
Musisz być silny, silniejszy od mamy, bo powinieneś być dla niej teraz wsparciem.

Co do sytuacji z bratem. Jak widzisz każdy reaguje inaczej, Ty szukasz akceptacji i zamykasz sie w sobie, on reaguje złością. Powiedz mu kiedyś, gdy naskoczy na Ciebie, że wiesz, że on też cierpi, że przeżywa to inaczej niż Ty i że jest Ci dużo ciężej, gdy tak Cię traktuje.


Autor postu otrzymał pochwałę
Miłości się nie czuje, tylko się nią żyje.
♥♫

Awatar użytkownika
Liszka
Przyjaciel

  • Posty:15844
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Pochwały:70
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez martuśka. » 10 Mar 2011, 13:35

Partylover napisał:Z mamą nie potrafię rozmawiać o takich rzeczach, bo co ja jej powiem? Że wpędzają mnie w depresje? Pogarszają mój stan zdrowia z powodu nerwów przez Nich?

A dlaczego nie możesz tego powiedzieć?
Zacznij, że śmierć taty mocno Tobą zachwiała, że nie wytrzymujesz tej napiętej i ostrej atmosfery, że chcesz abyście zaczęli ze sobą rozmawiać a nie tylko sobie dogryzać... Powiedz po prostu co Ci leży na sercu. Mama na pewno nie zostanie obojętna na takie słowa, jesteś jej synem, kocha Cie i na pewno Cie wysłucha. Ciężko się otworzyć, tym bardziej, że nigdy tak ze sobą szczerze nie rozmawiacie...
Zawsze też możesz napisać list, zostawić jej go, wyjaśnić wszystko... Potem łatwiej jest zacząć temat w rozmowie...
Twoje mamie pewnie lepiej przemilczeć cały problem niż go poruszyć ale na pewno widzi co się dzieję. Myślę, że to z nią musisz pogadać. Brata na razie zostaw i staraj się olewać.

Partylover napisał:I się np. mama spyta co takiego ktoś mi robi...

Powiedz, że brat i ona, że tak nie powinna wyglądać rodzina, że to nie jest dobre dla Was wszystkich.

Nie wiem czy się odważysz, wiem, że łatwo jest mi tak pisać ale wiesz sam, że jeśli nic nie zrobisz to nie masz co liczyć na poprawę. To wszystko będzie w Tobie tylko narastało, potęgowało Twój zły stan i zostaniesz wrakiem człowieka, zostaniesz pochłonięty goryczą...


Autor postu otrzymał pochwałę
Tylko ktoś naprawdę odważny jest w stanie dociekać prawdy o sobie, zmierzyć się ze swoimi słabościami, zmienić utrwalone nawyki. Czy warto? Trzeba odwagi, by nie stchórzyć przed życiem. Ale nie ma innego sposobu, jeśli chcemy stać się jego bohaterami.

Awatar użytkownika
martuśka.
Przyjaciel

  • Posty:8395
  • Rejestracja:20 Cze 2007
  • Pochwały:109
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:26

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Partylover » 10 Mar 2011, 13:56

Musisz zrozumieć, że Twój tata wraz ze swoją śmiercią nie odszedł na zawsze. Nikt w pełni nie umrze, gdy miał kiedyś bliskich, którzy go kochali, którzy pamiętają. On żyje w Tobie, dzięki niemu zyjesz, nauczył Cię wielu rzeczy i uczyłby dalej, ale nie może, więc został we wszelkich wspomnieniach, zdjęciach, w sercu i to jest piękne. Ciesz się, że możesz Go pamiętać.

Jak to przeczytałem, to aż łezka mi się w oku zakręciła..

Musisz być silny, silniejszy od mamy, bo powinieneś być dla niej teraz wsparciem.

Jestem i zawsze będę.

A dlaczego nie możesz tego powiedzieć?

Bo z mamą nie chcę o takich rzeczach rozmawiać. Wolę, żeby zauważyła to po moim zachowaniu. Często gdy tak robiłem, to brat zamaist pomóc, spytać się co się dzieje, to tylko lubi sobie mówić do mnie jak mało mówię lub nie odzywam swój sławny tekst: "O znów Dawida rzuciła" lub "Znowu Cię jakaś rzuciła". On nie potrafi docenić tego, że dzięki mnie jest z dziewczyną już 3 rok. Dzięki mnie się poznali i jak mu o tym mówię, to się tego wypiera a potem się ze mnie śmieje, że ja nie mam dziewczyny, że co chwila mam inną z każdą mi nie wychodzi.

Przyjdzie taki dzień, że już nie wytrzymam i mu tak przyp... że wyląduje w szpitalu, bo np. miech temu prawie mi nos złamał po pijaku, bo go wkurzyłem tym, że chciałem go rozśmieszyć - ja mimo wszystko nie potrafię go uderzyć, ale przyjdzie kiedyś taki dzień, że to się zmieni a wtedy za siebie nie ręczę, bo jestem od Niego silniejszy i większy a on wykorzystuje to, że wie, że go nie uderzę. Najbardziej dobija mnie to jak wyzywa mnie od alkoholików (A nie piję) i żebym szedł się najebać z kumplami, bo tylko to potrafię a sam po pijaku mi prawie nos złamał.

Zacznij, że śmierć taty mocno Tobą zachwiała, że nie wytrzymujesz tej napiętej i ostrej atmosfery, że chcesz abyście zaczęli ze sobą rozmawiać a nie tylko sobie dogryzać... Powiedz po prostu co Ci leży na sercu. Mama na pewno nie zostanie obojętna na takie słowa, jesteś jej synem, kocha Cie i na pewno Cie wysłucha. Ciężko się otworzyć, tym bardziej, że nigdy tak ze sobą szczerze nie rozmawiacie...

I tak zrobię. Dziękuję Ci bardzo. Jak dziś mama przyjdzie z pracy i znów na mnie naskoczy lub brat, to im powiem to, co mi napisałaś, bo właśnie to im z chęcią powiem.

Brakowało mi słów jakie mam użyć.

Raz jak wróciłem z okropnym bólem serce od kolegi, to położyłem się spać w dzień. Nigdy nie śpię w dzień więc mój kochany brat pomyślał, że śpię, bo się opiłem a wcale tak nie było. Mówiłem mu, że serce mnie boli i żeby mi dał spokój, ale on swoje, że jestem nierobem i tylko się obijam i nic nie robię. Kłóciliśmy, mama się wtrąciła. Mama była po jego stronie jak i mojej, to ja już nie wytrzymałem i powiedziałem, że jak jestem taki niechciany w tym domu, to chętnie wyjdę i zacząłem się ubierać. Ubrałem się i chciałem wyjść, bo brat dogryzał, żebym sobie wyszedł jak jestem taki mądry i mama mnie nie puściła. Z tego wszystkiego straciłem wtedy przytomność i mama się bardzo przejęła. Brat też się przejął, ale potem jak zwykle dogrywka, że udawałem - brat ma prawie 23 lata i tak się zachowuje. Ja już mam go osobiście dość. jest wredny, chętnie bym mu poprawił szczękę, ale mimo to nie widzi tego, że mam do Niego cierpliwość. Zabieram go na każdy mój występ w klubie gdzie sobie pije za darmo ile chce i się dobrze bawi. Gdy wracamy do domu, to potrafi zacząć nową kłótnie o byle co.
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać...
בחיים יש רק רגעים יפים

Awatar użytkownika
Partylover

  • Posty:337
  • Rejestracja:13 Sty 2011
  • Pochwały:3
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:24
Użytkownik zbanowany

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez czarna_skrzynka » 10 Mar 2011, 21:52

Witaj. Czytam kilka tych Twoich postów... i widzę w nich siebie, sprzed paru miesięcy.

Nie przeżyłam, co prawda tak traumatycznego wydarzenia, o którym mówisz, ale w moim życiu również nie działo się za dobrze. Problemy w relacjach z ludźmi - to nie brzmi najgroźniej, ale wiem, co to znaczy nagle zostać samemu z całym światem i nie mieć się kompletnie do kogo zwrócić.

Wymyślałam sobie choroby, zamykałam na długie tygodnie w domu, rzucałam w wir pracy, byle tylko po pierwsze - zwrócić na siebie za wszelką cenę uwagę rodziny, po drugie - zapomnieć o tym, że ich zainteresowanie mną jest nikłe a nawet zerowe. Miałam piękne dzieciństwo, byłam bardzo szczęśliwym dzieckiem. Sielanka skończyła się, kiedy ojciec stracił pracę i zaczęliśmy mieć problemy finansowe. Stał się wtedy zupełnie innym człowiekiem. Na zewnątrz starałam się udawać, ze wszystko jest ok, ale lata mijały a ja pękałam coraz bardziej. Byłam bita, poniżana, miałam siebie za nic. W pewnym momencie okazało się, że nawet przyjaciele mieli gdzieś moje "humory", a osoba, którą kochałam ponad wszystko i o której miłość aż się dławiłam, wbiła mi nóż prosto w serce i jeszcze go przekręciła. To był najlepszy przyjaciel. Wiedział o wszelkich radościach i smutkach. O wszystkim. zakochałam się w nim, a on zdawał sobie z tego sprawę. Nasza relacja uległa zmianie, zaczęliśmy się spotykać jak para, dał mi namiastkę miłości, której tak bardzo potrzebowałam i okazało się, że takich jak ja ma na pęczki. W samotności lizałam rany i wpajałam sobie nienawiść do świata. Tyle, że w tej postawie nie było żadnej siły. Byłam słabsza niż kiedykolwiek. Chciałam nawet odejść z tego świata. Nie wierzyłam kompletnie w nic, bo wszystkie wartości, które do tej pory były tymi najważniejszymi, ktoś już dawno rozdeptał i wyrzucił. Słowo depresja kojarzyło mi się z nastolatkami albo subkulturą emo. Marne hasełko psychologów, żeby wytłumaczyć proste rzeczy i odnaleźć w nieszczęśliwym dzieciństwie źródło twoich problemów. W psychologię dotąd nie wierzę. Inaczej sprawa się ma z lekarzem o bardzo groźnie brzmiącej specjalności. Mam na myśli psychiatrę. Trafiłam do niego, kiedy wpadłam w coś, co on później nazwał nerwicą lękową. Przestałam wychodzić z domu. Wiedziałam, że to już dno i tak dalej być nie może. Miałam przecież plany, musiałam chodzić do szkoły, zdać maturę, dostać się na studia. Wiedziałam, że dla rodziny jestem tylko problemem. Pierwsza wizyta była gehenną. Lekarz wytłumaczył mi co i jak. Na bazie mojej sytuacji wyjaśnił mi, że aby funkcjonować na powrót normalnie potrzebuję innych ludzi, ale ich brak, ich obojętność wobec mojej osoby przesłoniła mi cały świat. Dostałam leki. Nie stałam się od nich głupsza, nadpobudliwa czy też odwrotnie senna i otumaniona. Wręcz przeciwnie - zaczęłam normalnie funkcjonować. Nie stało się to oczywiście jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale działo się stopniowo. Zaczęłam po prpostu krok po kroku realizować mój plan i całkowicie zapominać o przeszłości. Osoby, które mnie raniły już nie były mi potrzebne, nie musiałam nic udowadniać, liczyć na okruch uczucia czy zainteresowania z ich strony. Po prostu zaczęłam żyć. I dzięki temu, że zdecydowałam się i poszłam do lekarza, byłam w stanie sama zadziałać. Już nie chciałam, żeby to ktoś mi coś udowadniał. To ja udowodniłąm sobie, że można być szczęśliwym, bez błagania o miłość. Ja swoją miłość znalazłam, dziś nie pamiętam o tym, co złe. Dziś liczy się tylko dziś i jutro. Wczoraj nie ma znaczenia.

Moje poprzedniczki mądrze radzą. Pójście do lekarza nie jest żadną ujmą. Depresja to choroba jak każda inna. Ona niszczy, zabiera kolory, dzięki niej wszystko blednie, staje się nijakie. Ale cudowne jest na nowo odzyskiwanie... tych wszystkich barw. Tego uczucia nie da się z niczym porównać,

Trzymam za Ciebie kciuki. Jakiejkolwiek decyzji nie podejmiesz, to życzę Ci aby nastąpił przełom i aby okazało się, że na każdy dzień spoglądasz z coraz większą nadzieją. Bo życie naprawdę jest piękne. Tylko trzeba o siebie zawalczyć.

zawalcz o siebie. warto.


Autor postu otrzymał pochwałę
Słabość jest siłą w nas!

czarna_skrzynka

  • Posty:80
  • Rejestracja:12 Cze 2010
  • Pochwały:3
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Partylover » 11 Mar 2011, 16:27

Nie widzę sensu, żeby iść do psychologa, bo nie będę płacił komuś za pomoc. Musi mi ktoś pomóc z moich znajomych, albo ja sam sobie muszę poradzić chociaż nie wiem jak.

Bo życie naprawdę jest piękne. Tylko trzeba o siebie zawalczyć.

Piękne życie, to jest chyba tylko na filmach. Całe życie się staram o chodź minutę szczęścia i co? Już zapomniałem co to szczęście.

Dziś trafiłem znów na pogotowie, bo się zdenerwowałem pewną dziewczyną na której mi zależy. Nie odzywam się do Niej już 3 dzień. Pisała smsy, żebym się odezwał, ale ja się nie odezwę. Sami widzicie co już nerwy ze mną robią i wiem, że będzie gorzej. Znów mam dziś zły dzień. Siedzę sam w domu i się dołuję..
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać...
בחיים יש רק רגעים יפים

Awatar użytkownika
Partylover

  • Posty:337
  • Rejestracja:13 Sty 2011
  • Pochwały:3
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:24
Użytkownik zbanowany

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez archer » 11 Mar 2011, 21:21

skoro widzisz swoje bledy to czemu ich nie chcesz poprawiac, widzisz co jest nie tak wiec rob tak, aby bylo dobrze. czemu nie odpisujesz, to denerwuje i ja i Ciebie, takie zachowanie nie ma sensu

Awatar użytkownika
archer

  • Posty:340
  • Rejestracja:12 Wrz 2010
  • Pochwały:4
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:24

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez NYC » 11 Mar 2011, 21:57

Partylover, nie każdy psycholog jest płatny. Powiem Ci coś. Jak masz depresje to trzeba ją leczyć. Musisz iść do specjalisty, a jeszcze lepiej jakbyś poszedł na psychoterapię wspierającą osoby po stracie bliskiej osoby. Powinieneś iść. Musisz. Niestety. Depresja sama się nie wyleczy. Przypominasz mi bohatera książki, którą teraz czytam 2 raz. Też stracił on tatę i nie rozumie czasem mamy. Może powinieneś ze swoją mamą czasem pogadać. Ona też czuje ból po stracie twojego Taty, bo On był jej mężem. Musicie sie wspierać. Ty naprawdę potrzebujesz specjalisty. Wiem, że nie jest to przyjemne, ale czasem trzeba coś zrobić, aby było lepiej nawet jeśli się tego nie lubi. Jeśli potrzebujesz kogoś do rozmowy to możesz pogadać ze mną na PW. Ja chętnie pomogę.
"W końcu mam powód
By pozwolić temu umrzeć, pozwolić temu umrzeć"

Emilie Autumn "Let It Die"

Awatar użytkownika
NYC
Kumpel

  • Posty:3485
  • Rejestracja:05 Gru 2010
  • Pochwały:15

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Partylover » 14 Mar 2011, 13:40

Dziękuję wszystkim za posty. Podniosły mnie na duchu, ale dziś mam znów zły dzień.

Do psychologa nie pójdę, bo zacznijmy od tego, że spaliłbym się ze wstydu. Przed chwilą byłem w sklepie to gdy szukałem drobnych pieniędzy, to z nerwów mi się ręce trzęsły nie wiedząc czemu. Tak samo bije mi cholernie serce jak spotkam swoją była którą kochałem 5 lat i nie potrafię z Nią porozmawiać, bo się "jej" boję.

Po tych paru dniach mogę z pełną świadomością stwierdzić, że mam coś z psychiką, ale nie chce iść do psychologa. Chcę aby ktoś mnie wsparł i pomógł.

Powiedziałem dwóm najlepszym kumplom co się ze mną dzieje od jakiegoś czasu, że myślę nad psychologiem, to po prostu w to nie wierzą, bo ja jestem zawsze uśmiechnięty i zawsze jestem duchem towarzystwa.

Siedzę teraz znów sam w domu, bo nie mam co robić. Byłem chwilę pobiegać, ale szybko wróciłem do domu, bo jakoś nie czułem się dobrze poza domem.

Dziś mam się spotkać z dziewczyną na której mi zależy, ale mam zamiar do Niej napisać, że nie dam rady chociaż sam "prosiłem się" miesiąc o spotkanie, bo po prostu boję się spotkania.

skoro widzisz swoje bledy to czemu ich nie chcesz poprawiac

Pomyśl.
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać...
בחיים יש רק רגעים יפים

Awatar użytkownika
Partylover

  • Posty:337
  • Rejestracja:13 Sty 2011
  • Pochwały:3
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:24
Użytkownik zbanowany

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez NYC » 14 Mar 2011, 16:56

Zarejestrowałeś się na forum, które ci poleciłam. Możesz na takich forach pisać o swoich problemach. Tamci ludzie mogą Cię zmotywować, bo będą Cię rozumieli. Może powinieneś się przygotowywać emocjonalnie na spotkania z dziewczyną i psychologiem. Ja mam taki lęk i też mam z tym problem, bo wcześniej nie mogłam się przełamać, a teraz jest troszeczkę lepiej. Ty też dasz radę. Jak będziesz chciał mocno z tego wyjść to dasz radę. Wierzę w to. Jeśli chcesz wsparcia to możesz pisać do mnie na PW. Będę Cię wspierać i pocieszać.


Autor postu otrzymał pochwałę
"W końcu mam powód
By pozwolić temu umrzeć, pozwolić temu umrzeć"

Emilie Autumn "Let It Die"

Awatar użytkownika
NYC
Kumpel

  • Posty:3485
  • Rejestracja:05 Gru 2010
  • Pochwały:15

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez archer » 14 Mar 2011, 21:35

no tak bo przy kumplach udajesz ze jest ok ale tak nie jest, wiec moga nie wierzyc ze potrzebujesz takiej pomocy, a wizyty u psychologa nie ma sie co wstydzic nic w tym zlego ani wstydliwego!

Awatar użytkownika
archer

  • Posty:340
  • Rejestracja:12 Wrz 2010
  • Pochwały:4
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:24

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Partylover » 17 Mar 2011, 14:11

Co mi da psycholog, skoro ja nawet wstydzę się do Niego iść. Nie potrafię tam się udać.

2 dni temu byłem z tymi dwoma najlepszymi kumplami w pobliżu mojej byłej dziewczyny w której się kochałem 5 lat i która mnie oszukała. Chciałem chodź na chwilę tam przyjść i powspominać te dobre czasy kiedy byłem szczęśliwy. Skończyło się to tym, że momentalnie wzięło mnie na wspomnienia związane ze wszystkim i straciłem humor do tego stopnia, że potrafiłem przy Nich uronić kilka łez.

Tęskniłem za jedynym przyjacielem jakiego miałem w swoim życiu którego już niema ze mną 1,5 roku - moim kotkiem z którym się wychowałem. Musiałem go uśpić, bo padły mu nerki (miał niewydolność nerek), bo przestałem mu podawać strzykawkami kroplówkę, bo z mamą uważaliśmy, że się dobrze już czuje i nie chcieliśmy go męczyć tymi kroplówkami - często o tym myślę, że gdybym nie przestał mu podawać kroplówek, to może by jeszcze żył, albo widocznie tak miało być i to był jego czas by odejść.

Wspominałem też tatę przez co właśnie się jeszcze bardziej wzruszyłem i powiedziałem kolegom wszystko, że często mam właśnie takie dni i jest mi ciężko.

Tęsknie też mimo wszystko bardzo za dziewczyną którą znam już 7 lat lecz od ponad roku nie utrzymujemy kontaktu, bo mnie skrzywdziła. Czasem ją spotykam / widuję, bo mieszkamy bardzo blisko siebie. Mimo tego, że mnie skrzywdziła, to mam ochotę jej coś wyznać, powiedzieć i przeprosić za to, że ją kochałem i nie dawałem jej spokoju, bo po części wtedy byłem inny jak się spotykaliśmy.

Czemu chcę ją przeprosić? Nie wiem. Czasem mam takie dni, że mam ochotę tylko zadzwonić do Niej i właśnie przeprosić za to, co było kiedyś mimo, ze teraz ma chłopaka który mnie zna i był przy tym co opiszę poniżej...

Przez Nią raz prawie straciłem życie, bo umówiłem się z jej takim kolegą z którym miałem "pogadać" i wystraszył się mnie do tego stopnia, że przyjdę z kimś, że ona i ten jej kolega zebrali kilkanaście osób i zostałem mocno pobity. Pamiętam, że lekarz mi wtedy powiedział, że dostałbym nieco bliżej skroni, to byłbym na tamtym świecie a ona potrafiła przyjść na drugi dzień do mnie i udawać niewinną, że modliła się całą noc, żeby mi się nic nie stało - taka była fałszywa a zrobiłem dla Niej bardzo, bardzo, ale to bardzo wiele.. i to mnie boli..

Z jej siostrą też mam zamiar się spotkać, bo również dawno się z Nią nie widziałem i chyba tylko po to, żeby ona powiedziała swojej siostrze (w tej co się kochałem 5 lat), że się ze mną spotkała. To mi pozwoli nieco wybadać sytuacje czy jeszcze istnieję w jej życiu czy już kompletnie zapomniała o mnie.

Dziękuje Wam wszystkim, że mnie wspieracie, że mam możliwość się tutaj wygadać. Bardzo podnosi mnie to na duchu, że mam komu się wygadać i wiem, że to czytacie..
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać...
בחיים יש רק רגעים יפים

Awatar użytkownika
Partylover

  • Posty:337
  • Rejestracja:13 Sty 2011
  • Pochwały:3
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:24
Użytkownik zbanowany

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez archer » 17 Mar 2011, 21:25

ja czytam i tyrzymam za Ciebie kciuki :)) jak tylko bedziesz potrzebowac wsparcie, lub chciec sie wygadac to pisz na pw

Awatar użytkownika
archer

  • Posty:340
  • Rejestracja:12 Wrz 2010
  • Pochwały:4
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:24

Jak sprawdzić?

Nieprzeczytany postprzez Partylover » 17 Mar 2011, 21:30

Co robić z tymi problemami co wypisałem wyżej? Np. z moją byłą..? Ja się tak rozpisałem a Ty tak mało..
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać...
בחיים יש רק רגעים יפים

Awatar użytkownika
Partylover

  • Posty:337
  • Rejestracja:13 Sty 2011
  • Pochwały:3
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:24
Użytkownik zbanowany

 


  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Wyświetleń
    Ostatni post

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

Do góry