Ja nie cierpię wkuwać na pamięć. Kiepsko u mnie z zapamiętywaniem na dłuższą metę, szybko zapominam to, co wykuję na blachę.
Jestem wzrokowcem, więc to mi bardzo ułatwia sprawę. Wystarczy, że podczas czytania, zaznaczę zakreślaczem naistotniejsze fakty, popatrzę na nie kilka razy (również w przelocie, np. kiedy sprzątam, luknę na notatki) - zapamiętuję na wieki.

I to jest moja metoda na naukę. Czasem również poproszę koleżankę, by mi streściła materiał - również szybko wchodzi mi do głowy wiedza przekazana przez kogoś (np. jeśli skupiłam się na wykładach - nie musiałam uczyć się w domu, wystarczyło powtórzyć).
Z naukami ścisłymi u mnie różnie było, np. nie miałam najmniejszych problemów, żeby zapamiętać wzory matematyczne, ale już wzorów fizycznych nie mogłam wcisnąć w pamięć mimo wielkich wysiłków.