Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1234882 postów.

Śmieszne obrazki

Zobacz nieprzeczytane posty

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Miłość i Przyjaźń to najpiękniejsze uczucia w życiu każdego z nas, więc należy je dbale pielęgnować. W dziale tym wypowiadamy się na temat naszych najbliższych.

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Marko » 30 Sty 2012, 23:20

Czy przyjaźń może trwać latami ? Jak jest w waszym przypadku. Co robić by trwała jak najdłużej i jak ją pielęgnować.

Awatar użytkownika
Marko

  • Posty:36
  • Rejestracja:01 Lis 2011
  • Płeć:Mężczyzna

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Darcia K » 31 Sty 2012, 15:02

vetus napisał:Przeczytaj moje poprzednie posty, bo mam wrażenie że nie chciało Ci się na nie spojrzeć.

Przeczytałam je bardzo uważnie, jak każdy Twój post i po prostu się z nimi nie zgadzam.
vetus napisał:Podobnie jak miała swój początek (jakoś musiała się pojawić?) może mieć swój koniec.

A niektórzy, ja jestem tego doskonałym przykładem, za jedyny dopuszczalny powód do zakończenia przyjaźni uznają śmierć jednej ze stron.
vetus napisał:To była metafora, dziewczyno :)

Wiem.
vetus napisał:Chodziło o zamknięcie kontaktu z jakiegoś arcyważnego wydarzenia.

Nie uznaję czegoś takiego, choćby się waliło i paliło, choćby trzeba było wyjechać na drugi koniec świata na zawsze, dla przyjaciela też trzeba znaleźć czas, mieć z nim kontakt. A nie kończyć wszystko ot tak, co to w ogóle ma być?
Wiosna, wiosna, wiosna, ach, to Ty!
Image

Awatar użytkownika
Darcia K
Kumpel

  • Posty:6550
  • Rejestracja:11 Wrz 2009
  • Miejscowość:Gdańsk
  • Pochwały:15
  • Płeć:Kobieta

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 31 Sty 2012, 15:02

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:11 Wrz 2009
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez vetus » 31 Sty 2012, 15:08

Darcia K napisał:Nie uznaję czegoś takiego, choćby się waliło i paliło, choćby trzeba było wyjechać na drugi koniec świata na zawsze, dla przyjaciela też trzeba znaleźć czas, mieć z nim kontakt. A nie kończyć wszystko ot tak, co to w ogóle ma być?

Pożyjesz, zobaczysz :)

Nihil aeternum est
Ludzie mnie denerwują.

Awatar użytkownika
vetus

  • Posty:2035
  • Rejestracja:11 Lip 2011
  • Pochwały:25
  • Płeć:Mężczyzna

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez mystery » 31 Sty 2012, 15:33

Darcia K napisał: Zresztą, wyznaję zasadę, że w okresie dzieciństwa przyjaźń jest niemożliwa.


No na pewno nie ma takiej formy jak przyjaźnie późniejsze, oczywiście że oparta jest na naiwniejszych podstawach, ale w tym też tkwi jej szczerość. Oczywiście nie mówię o "przyjaźniach" w stylu "masz najładniejsze warkocze w klasie- zostańmy przyjaciółkami". Ale tu chodzi o posiadanie kogoś kogo dobrowolnie dopuszczasz do swojego życia i jest to relacja emocjonalnie intensywna, znacznie intensywniejsza niż koleżeństwo. Że masz kogoś, kogo uważasz za wyjątkowego. Innego niż reszta. I ta potrzeba ujawnia się już w dzieciństwie.

I nie wiem jak dla Ciebie i innych osób twierdzących, że "przyjaźń skończona to nie przyjaźń" ale dla mnie jest bardzo ważne to, że kiedyś komuś dałam takie wyjątkowe miejsce w swoim życiu, włożyłam w znajomość energię, dostałam energie zwrotną, dostałam pomoc. I ja tego nie odwołuję.
Ale wiem, że czasami są okoliczności, które oziębiają stosunki. I to nie jest wyrachowanie tylko życie- bo zwyczajnie trudno jest takie życie na odległość, czy wtedy kiedy przyjaciel zmienia zupełnie styl życia, albo coś innego ważnego się dzieje. Ja mogę mieć dalej nawet w sercu ciepłe uczucia dla tej osoby,też mam znajomości, które potrafią nie zarastać kurzem, że 2 razy do roku jest wielka sympatia i nagadać się nie możemy. Ale nie oszukujmy się- spotkania 2 razy w roku to nie to samo. Zaczyna być wiele niedopowiedzeń, codzienne refleksje którymi dotąd z przyjacielem się dzieliliśmy po prostu zaczynają być odkładane na później i w końcu łapiemy się na myśli że "eee, co mu będę głowę zawracać". I może nie tyle coś si kończy co nie rozwija się dalej!
Albo sytuacje gdzie przyjaciel/przyjaciółka zakłada rodzinę. Zobaczycie- kontakty się rozluźniają! Może kiedyś się znowu poprawią. Ale jeśli osoba A ma doświadczenia, których osoba B za chiny ludowe nie może zrozumieć, ma styl życia, którego osoba B nie może podzielać to dochodzi do oddalania się, powolnego, mimowolnego, niezamierzonego- ale zawsze. Ale mimo wszystko, przez szacunek dla wcześniejszych X lat rozumienia się, nie powiedziałabym , że to nie była przyjaźń.
Ja wiem swoje- szanuję bardzo swoje uczucia i ich nie cofam, niezależnie od okoliczności. Mogę co najwyżej stwierdzić, że w związku z jakimiś okolicznościami nie mam podstaw do ich dalszego rozwijania.
Tak jak napisał vetus- przyjaźń to stan ducha. I nie musi się wpisywać w jakiś model.
wanderlust queen

svaku svoju grešku znam

Awatar użytkownika
mystery
Przyjaciel

  • Posty:4677
  • Rejestracja:05 Sty 2007
  • Miejscowość:Absurdystan
  • Pochwały:35
  • Płeć:Kobieta

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Neosha » 31 Sty 2012, 16:12

Można rzecz, że ile jest ludzi na świecie, tyle jest definicji na temat przyjaźni. Moja jedna z najdłuższych trwała 12 lat. Skończyła się wraz ze skończeniem liceum. Nasze drogi rozeszły się, ale to nie było przyczyną rozpadu naszych kontaktów. Ona poznała chłopaka, przesłonił Jej cały świat, ja nie zgadzałam się z takim schematem jaki on Jej proponował. Nie mogłyśmy się porozmumieć. Teraz jest jedyne szczątkowe słowa: Cześć, co słychać. Najbardziej boli to, że te świetne czasy nigdy nie wrócą i żałujemy, że nic nie zrobiłyśmy w tej sprawie. I mogę śmiało powiedzieć, że była to prawdziwa przyjaźń. Żadna z nas nie zrobiła świństwa drugiej, jak to czasami bywa w skończonych relacjach dwóch przyjaciółek.
Miałam jeszcze drugą przyjaciółkę, staż jest dłuższy, niestety Jej chłopak należy do zbyt trudnych ludzi a Ona tkwi w toksycznych związku. Dwa razy traciłyśmy kontakt właśnie przez niego. Cały czas mam nadzieję, że odnowimy naszą przyjaźń, bo w głębi serca i ja wiem, i Ona, że nie zaprzepaścimy tego kontaktu, która zrodziła się już w przedszkolu ;)
Trzy są źródła ludzkich popędów i pragnień: dusza, rozum i ciało.
Pragnienia duszy - rodzą przyjaźń,
rozumu - szacunek,
ciała - pożądanie.
Dopiero połączenie tych trzech pragnień rodzi miłość...

Awatar użytkownika
Neosha
Kumpel

  • Posty:4577
  • Rejestracja:16 Wrz 2008
  • Pochwały:76

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Ylx » 04 Lut 2012, 02:07

Rajtar napisał:Jeśli przyjaźń się kończy to nigdy nie była przyjaźnią

Antykozak napisał:przyjaźń która się kiedyś skończy, to naprawdę Nią nie jest

Też tak myślałam. To było jakieś... dziesięć lat temu. Dziś, z perspektywy czasu, muszę stwierdzić, iż jest to nieprawdą. Choć właściwie nie ma uniwersalnej reguły odnoszącej się do przyjaźni, bo każdy człowiek traktuje podobne relacje w zupełnie inny sposób, to warto się zastanowić, czy jest sens w ogóle dopuszczać do siebie myśl, iż jeżeli coś się między dwojgiem przyjaciół zepsuło, to nie można już tego nazwać przyjaźnią. Spróbuję to zobrazować na swoim przykładzie - tak chyba będzie najlepiej. Mogę tu strzelać maksymami o wielkiej, niekończącej się przyjaźni, ale nie widzę w tym najmniejszego sensu.

Będąc jeszcze dzieckiem poznałam swoją pierwszą przyjaciółkę. Spędzałyśmy ze sobą mnóstwo czasu, chodziłyśmy do jednej szkoły, klasy, siedziałyśmy w jednej ławce. Przyjaźniłyśmy się około 10 lat w sumie. Przez ten czas dorastałyśmy, nabierałyśmy nowych doświadczeń, w międzyczasie poznawałyśmy nowych ludzi, słowem - zmieniałyśmy się. W końcu zaczęłyśmy się od siebie coraz bardziej odsuwać. Ona wolała spędzać czas z kimś innym, ja byłam zajęta swoimi sprawami. Wszystko skończyło się w naturalny sposób, bez kłótni, sprzeczek, czy jakiejś ogromnej katastrofy. Jednakże mimo tego, iż już od bardzo dawna nie utrzymujemy ze sobą kontaktu, lubię czasem powspominać dawne czasy, z uśmiechem na twarzy przypominam sobie wszystkie spędzone z nią chwile. Nie mogę jednak powiedzieć, że skoro nasze relacje dobiegły końca, to nigdy właściwie ich nie było. One trwały przez dłuższy okres czasu i najwidoczniej musiały się kiedyś wypalić.
Czasem bywa tak, że jedni ludzie odchodzą po to, aby na naszej drodze pojawili się zupełnie inni. W liceum miałam kolejną przyjaciółkę. Byłam wtedy dużo dojrzalsza, nie było we mnie już tego dziecięcego przekonania o przyjaźni na śmierć i życie, bo właściwie zostało ono zweryfikowane przez upływający czas. Cieszyłam się każdą chwilą, jaką mogłam z nią spędzać. W sumie nigdy otwarcie nie nazwałyśmy siebie przyjaciółkami. Obie uważałyśmy to za dziecinne. Bo właściwie po co w jakikolwiek sposób nazywać wszelkie relacje między ludźmi? Jeżeli dwie osoby świetnie się rozumieją, uwielbiają spędzać ze sobą czas, wspierają się i mogą liczyć na siebie nawzajem, to po co do tego dokładać jeszcze jakąś etykietkę? Zawsze bawiło mnie, kiedy ludzie wypisywali poematy na temat swoich przyjaciół, głosili wszem i wobec hasła o wspomnianej wcześniej przeze mnie "nieśmiertelnej przyjaźni", po czym zaskoczeni biegiem wydarzeń, wielce rozczarowani tym, iż ich oczekiwania względem owych "przyjaciół na śmierć i życie" legły w gruzach, unosili się honorem i w jednej chwili przekreślali wszystko, o czym jeszcze tak niedawno mogliby ze szczęścia wykrzyczeć całemu światu. Dlaczego? Zapewne nie rozumieją, że ludzie się zmieniają. Czasem jesteśmy kogoś pewni w 100%, wydaje nam się, że coś będzie trwało już zawsze, a jednak świat nie staje specjalnie dla nas w jednym miejscu. Czas wciąż gna do przodu i bywa, że ludzkie drogi zwyczajnie się rozchodzą. Naturalna kolej rzeczy. I nie ma co dopowiadać sobie do tego jakichś durnych teorii i tym, iż prawdziwa przyjaźń nigdy się nie kończy, a jeżeli jakaś się kończy, to właściwie nigdy nią nie była. Skoro nią nie była, to jak wytłumaczyć to, że przez jakiś czas był w naszym życiu ktoś bardzo ważny, kogo nazywaliśmy "przyjacielem", z kim mogliśmy porozmawiać właściwie o wszystkim? To znaczy, że tego nie było? Gratuluję podejścia wszystkim, którzy w tak płytki sposób traktują relacje międzyludzkie. Tak, to płytkie i zarazem egoistyczne przekonanie o tym, że skoro ja się z kimś przyjaźnię, to ten ktoś nie ma prawa iść własną drogą, zmieniać się, może pewnego dnia nawet mieć mnie serdecznie dość, bo ja się zmieniłam i już w żaden sposób temu komuś nie odpowiadam.
Ale wracając do przyjaciółki z liceum - po ukończeniu szkoły i przeprowadzce do zupełnie innych miast, z czasem, mimo usilnych starań z obu stron, nasz kontakt w końcu zmalał do takiego stopnia, że na dzień dzisiejszy składamy sobie tylko życzenia świąteczne, czy urodzinowe. Jednakże również miło wspominam czas, w jakim mogłyśmy być ze sobą blisko i wspierać się nawzajem. Z czasem zrozumiałam po prostu, że tak musiało być. Zawsze będzie dla mnie bardzo ważna, podobnie, jak poprzednia przyjaciółka z podstawówki. Obie odegrały w moim życiu bardzo istotne role i nie mogłabym tego ot tak przekreślić tylko dlatego, że dziś nie spędzamy ze sobą każdej chwili, jak było to kiedyś.
Również faktem jest, jak to napisała już wcześniej myst - przyjaźń nie jest bezwarunkowa i nie jest tak, iż nie trzeba o nią w żaden sposób dbać, czy zabiegać, bo skoro jest ta "prawdziwa", to wszystko będzie działo się właściwie samo i będzie trwało mimo wszystko. Nic nie jest tak piękne, jak to bywa w filmach. Historie o prawdziwej, nieskończonej i bezwarunkowej przyjaźni to tylko bajki, które możemy śmiało włożyć na półkę obok harlequinowych historii. Nic nie jest takie proste. Relacje z drugim człowiekiem to bardzo delikatna i ulotna materia. Wystarczy, że zaniedbamy kogoś na dość krótki czas, a któregoś dnia możemy po prostu obudzić się z przysłowiową "ręką w nocniku". Nikt nie ma obowiązku traktować nas, jak wcześniej, skoro my postanowiliśmy dać sobie trochę luzu i na chwilę zapomnieć o drugim człowieku. Zapominając i zajmując się swoim życiem, odsuwając na bok tego drugiego człowieka, on również może postąpić podobnie - być może nieświadomie, ale jednak.
vetus napisał:Przyjaźń to stan ducha. Podobnie jak miała swój początek (jakoś musiała się pojawić?) może mieć swój koniec.

Zgadzam się z tym absolutnie. Przyjaźń nie ma ustalonych reguł, nie jest powiedziane, że musi trwać wiecznie, wiele zależy w gruncie rzeczy od obojga ludzi, ich podejścia względem siebie samych, ale i również do stosunków między nimi. Do tego dochodzi jeszcze czynnik zupełnie od nich niezależny - czas.
Darcia K napisał:To jest oczywiste, że to NIE była przyjaźń. Gdyby była, to nawet w przypadku wyjazdu na drugi koniec świata kontakt by był ;) Człowiek, któremu zależy, który poważnie traktuje swoją przyjaźń, nie wyjeżdża ot tak 'wyrzucając telefon do oceanu'.

Kolejny przykład na to, jak niewielkie pojęcie ludzie mają na ten temat. Ale wszystko weryfikuje życie, żadne wyjaśnienia właściwie nie pomogą. Sama kiedyś zrozumiesz, jak bardzo się myliłaś. Ludzie pojawiają się i znikają, nigdy nie można być nikogo do końca pewnym. Nigdy nie można mieć 100% pewności, że któregoś dnia nasz wielki przyjaciel nie postanowi wyjechać na drugi koniec świata i tam nie pozna wspaniałych ludzi, przez co nie będzie miał nawet czasu, czy ochoty wysłać chociażby jednej wiadomości do nas. Zresztą - tylko wielki egoista nie byłby w stanie puścić kogoś wolno i pozwolić mu żyć własnym życiem. Twoje podejście natomiast mówi, że skoro ktoś uważa się za naszego przyjaciela, to nie ma do tego żadnego prawa. Gdyby tak było... gdyby rzeczywiście przyjaźń, która dobiegła końca dlatego, że dwoje ludzi przestało mieć dla siebie czas, tak naprawdę nią nigdy nie była, to właściwie nikt nie miałby żadnych przyjaciół... albo naprawdę niewielkie grono ludzi.
vetus napisał:Przyjaźń nie zobowiązuje do wybaczania tylko dlatego, że nią jest.

Przyjaźń właściwie do niczego nie zobowiązuje. Przyjaźniąc się z kimś nie podpisujemy umowy o bezinteresowność, bezgraniczne zaufanie, czy kontakt do końca życia. Między ludźmi raz bywa lepiej, innym razem gorzej, czasem tracimy do kogoś zaufanie, aby potem znów je odzyskać i mogłabym tak wymieniać jeszcze długo...

Zresztą - każdy ma na to swoją własną regułę, którą potwierdza ich życie, czy osoby, którymi się otaczają. Jak napisałam na początku - nie ma uniwersalnych zasad. Każdy podchodzi do kwestii przyjaźni w zupełnie inny sposób. Ja jednak mimo wszystko, mimo tego że już w zasadzie nie mam kontaktu ze swoimi przyjaciółkami, nie odważyłabym się wszystkiego w jednej chwili przekreślić. Nie wiem, jak dalej potoczy się moje życie - może jeszcze będzie nam kiedyś dane iść tą samą drogą i nasze relacje odrodzą się na nowo. Bo przecież i tak może być. A na dzień dzisiejszy podchodzę do tej kwestii z ogromnym dystansem. Nie lubię niczego nazywać. Jeżeli coś się dzieje, to pozwalam mu się dziać i nie przyklejam etykietek w stylu "przyjaźń na całe życie".
.

Awatar użytkownika
Ylx
Moderator

  • Posty:2956
  • Rejestracja:31 Sty 2007
  • Pochwały:55

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 04 Lut 2012, 02:07

Eksplozja humoru na Bomba.org!

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:31 Sty 2007
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Darcia K » 04 Lut 2012, 14:47

Ylxia napisał:przez co nie będzie miał nawet czasu, czy ochoty wysłać chociażby jednej wiadomości do nas.

Skoro PRZYJACIEL w pewnym momencie NIE MA OCHOTY na kontakt z nami, to jest to śmiechu warty przyjaciel, nie sądzisz?
Ylxia napisał:Twoje podejście natomiast mówi, że skoro ktoś uważa się za naszego przyjaciela, to nie ma do tego żadnego prawa.

Bzdurzysz, ja tylko mówię o tym, że można żyć tak, jak się chce, jednocześnie nie mając wywalone na osoby bliskie, więc mi nie próbuj wcisnąć rzeczy, których nie napisałam ;)
Ylxia napisał:tam nie pozna wspaniałych ludzi,

Podejście do przyjaźni godne małego dziecka. Przyjaźnię się z Małgosią, jest fajnie, ale o, patrzcie, Kacperek! On jest nowy, nowość jest fajna, a do tego ma fajniejsze zabawki, cześć, Małgosia, fajnie było!
Ylxia napisał: Zresztą - tylko wielki egoista nie byłby w stanie puścić kogoś wolno i pozwolić mu żyć własnym życiem.

Żyć własnym życiem można zawsze. Zresztą, w takim razie, po co marnować czas na przyjaźń, która i tak kiedyś się skończy, bo ktoś sobie ubzdura jakiś wyjazd przykładowo?
Wiosna, wiosna, wiosna, ach, to Ty!
Image

Awatar użytkownika
Darcia K
Kumpel

  • Posty:6550
  • Rejestracja:11 Wrz 2009
  • Miejscowość:Gdańsk
  • Pochwały:15
  • Płeć:Kobieta

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Ylx » 06 Lut 2012, 18:28

Darcia K napisał:Skoro PRZYJACIEL w pewnym momencie NIE MA OCHOTY na kontakt z nami, to jest to śmiechu warty przyjaciel, nie sądzisz?

"Przyjaciel" to nadal tylko i wyłącznie człowiek. A ludzie zawodzą. Nie mówię, że absolutnie wszyscy, ale naprawdę zdarza się wiele takich sytuacji. Nie uogólniam, a posługuję się w dużej mierze swoim przykładem.
Zresztą, jak pisałam - nie można być nikogo w 100% pewnym. Nigdy nie wiadomo, kiedy najbliższa nam osoba postanowi wyrzucić nas ze swojego życia, z powodu różnorakich okoliczności, jak również przez swoje własne "widzi mi się" (i tu cytat: Podejście do przyjaźni godne małego dziecka. Przyjaźnię się z Małgosią, jest fajnie, ale o, patrzcie, Kacperek! On jest nowy, nowość jest fajna, a do tego ma fajniejsze zabawki, cześć, Małgosia, fajnie było!). Jeżeli natomiast Ty jesteś całkowicie pewna ludzi, którymi się otaczasz, z którymi się przyjaźnisz, to szczerze gratuluję. Widocznie jeszcze nie trafiłaś na takich, jakich opisałam wyżej, dlatego nie potrafisz zrozumieć, dlaczego uważam tak, a nie inaczej. I mam nadzieję, że nigdy nie trafisz.
Ja natomiast wolę zachować choć odrobinę dystansu do ludzi i nie idealizować żadnego z nich tylko dlatego, że kiedyś uznałam go za "przyjaciela". Zresztą, tfu, nie cierpię tego określenia.
.

Awatar użytkownika
Ylx
Moderator

  • Posty:2956
  • Rejestracja:31 Sty 2007
  • Pochwały:55

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Darcia K » 06 Lut 2012, 18:38

Ylxia napisał:Nigdy nie wiadomo, kiedy najbliższa nam osoba postanowi wyrzucić nas ze swojego życia

A jeżeli już postanowi zrobić nam po latach takie świństwo, to nie wiem, jak Ty, ale ja automatycznie zaczynam żałować straconych lat i tego, że nazywałam to, co mnie łączyło z danym człowiekiem, przyjaźnią. Jestem w stanie podciągnąć to pod wykorzystanie w pewnym sensie, fajnie, poznaliśmy się, jest super, mam się komu zwierzać, z kim spędzać czas, komu się zwierzać, o, okazja wyjazdu, mam Cię w dupie, nie jesteś mi już potrzebny, siema, fajnie było! Przeżyłam coś takiego, dlatego kompletnie nie zgadzam się na to, by taka relacja nazywana była przyjaźnią.
Ylxia napisał:z powodu różnorakich okoliczności

Mam wrażenie, że mówisz w tym momencie o czynnikach, które niekoniecznie zależą od człowieka. Raz, że nie do końca wierzę w istnienie takich czynników, dwa, że przyjmijmy, okej, faktycznie taki czynnik występuje i człowiek musi gdzieś wyjechać, coś tam. I czy naprawdę jest taką ciapą życiową, że nie dość, że musiał się temu czynnikowi poddać, to jeszcze nie potrafi utrzymać mimo wszystko kontaktu z bliską osobą? Ludzie -.-
Ylxia napisał:Jeżeli natomiast Ty jesteś całkowicie pewna ludzi, którymi się otaczasz, z którymi się przyjaźnisz, to szczerze gratuluję.

Z nikim się nie przyjaźnię, bardziej jestem pewna ludzi obcych niż chociażby rodziny. Nie plątam się w przyjaźnie już, raz, że zostałam kiedyś w bardzo piękny sposób zrobiona w przysłowiowego balona, co mnie bolało i boli w sumie do dziś, dwa, że PRAWDZIWA przyjaciółka nie żyje już, a nie chcę się narażać na podobną sytuację, myślę, że rozumiesz, dlaczego.
Ylxia napisał:Widocznie jeszcze nie trafiłaś na takich, jakich opisałam wyżej

Trafiłam, uważałam za przyjaciół, kiedy pokazali swoje prawdziwe oblicze, automatycznie zmieniłam o nich zdanie.
Wiosna, wiosna, wiosna, ach, to Ty!
Image

Awatar użytkownika
Darcia K
Kumpel

  • Posty:6550
  • Rejestracja:11 Wrz 2009
  • Miejscowość:Gdańsk
  • Pochwały:15
  • Płeć:Kobieta

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez vetus » 06 Lut 2012, 18:52

Haha, naprawdę śmiesznie to wygląda gdy kilku dzwudziestoparolatków kłóci się z 16-latką o to czym jest przyjaźń. Ci pierwsi na pewno przeżyli już nieco w życiu i wiedzą o czym mówią, a ona twardo pozostaje przy swoim próbując poza odrabianiem lekcji nadać definicję ludzkim relacjom. Komedia ^^ Dodając przy tym na końcu:
Darcia K napisał:Z nikim się nie przyjaźnię
Przyjaźń nie może mieć końca? No to mamy wreszcie godnego przeciwnika dla definicji wszechświata, jako tego który pierdnięciem się pojawił, a którego końca pojąć nie możemy.
Ludzie mnie denerwują.

Awatar użytkownika
vetus

  • Posty:2035
  • Rejestracja:11 Lip 2011
  • Pochwały:25
  • Płeć:Mężczyzna

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Ylx » 06 Lut 2012, 19:02

Darcia K napisał:A jeżeli już postanowi zrobić nam po latach takie świństwo, to nie wiem, jak Ty, ale ja automatycznie zaczynam żałować straconych lat i tego, że nazywałam to, co mnie łączyło z danym człowiekiem, przyjaźnią.

Ja natomiast traktuję to, jako bardzo przydatne życiowe doświadczenie oraz pewnego rodzaju nauczkę i przestrogę, aby na przyszłość nie ufać ludziom do końca. Owszem, przez jakiś czas człowiek odczuwa dość silne rozczarowanie, zaczyna zadawać sobie pytanie: "Jak to możliwe, że zawiódł mnie ktoś, kogo nazywałem przyjacielem?". I ja również tak miałam. Później jednak wyciągnęłam z podobnych sytuacji mnóstwo wniosków. Dokonałam też swego rodzaju rozgraniczenia, między czasem, kiedy "przyjaźń" przypominała niemalże sielankę, a momentem, gdy z moich relacji z drugim człowiekiem pozostały - krótko mówiąc - zgliszcza. Wyciągnęłam z tego wszystko, co najlepsze i do tej pory nie czuję żadnej urazy, a w głowie mam tylko te najlepsze wspomnienia. To wszystko kwestia dystansu. Przecież nie będę do końca życia zaciskać zębów ze złości na myśl o "przyjacielu" z dawnych lat, który pewnego dnia wyrządził mi jakąś krzywdę.
Darcia K napisał: I czy naprawdę jest taką ciapą życiową, że nie dość, że musiał się temu czynnikowi poddać, to jeszcze nie potrafi utrzymać mimo wszystko kontaktu z bliską osobą? Ludzie -.-

Moja przyjaciółka z liceum postanowiła wyjechać na studia do innego miasta. Marzyła o tym, aby zamieszkać we Wrocławiu i tam studiować prawo. Ja natomiast postanowiłam zamieszkać w Krakowie. I ot - mamy czynnik niezależny od człowieka. Bo jakże rezygnować z własnych marzeń? Zapomnieć o własnych planach, przekreślić swoją przyszłość tylko dlatego, aby zostać z "przyjacielem"? Ani ja, ani ona nie byłybyśmy szczęśliwe, gdybyśmy musiały podporządkować się sobie nawzajem. I to nie jest absolutnie przejaw nieudolności życiowej, że nagle przestała mieć czas na telefony, przesiadywanie godzinami na komputerze tylko po to, aby ze mną porozmawiać (bo na ogół w ogóle tego nie robiła, kiedy jeszcze spędzałyśmy ze sobą czas) i w pewnym momencie poznała nowych ludzi, którzy to zaczęli wypełniać każdą jej wolną chwilę. Dla mnie było ich coraz mniej. I ja również nie miałam ich dla niej. I kogo tu winić? Jedynie życie... I to nie jest według mnie powód, aby przekreślić te wszystkie lata, które z nią spędziłam. Tak się po prostu czasami zdarza.
Dla bliskiej rodziny czasem trudno jest znaleźć chwilę, a co dopiero dla "przyjaciół". Gdyby wszystko było takie proste i ludzi naprawdę byłoby stać na każde poświęcenie dla drugiej osoby, nie zdarzałyby się rozstania, rozwody, nie kończyłyby się przyjaźnie. A jednak tak się dzieje. Ale żeby od razu wszystko przekreślać... Przecież kiedyś było "dobrze", to musiało jakieś piętno na naszym życiu jednak odcisnąć, więc nie rozumiem, jak można to ze swojej głowy wyrzucać i nagle uznać, że jednak "przyjaźni" nie było.
.

Awatar użytkownika
Ylx
Moderator

  • Posty:2956
  • Rejestracja:31 Sty 2007
  • Pochwały:55

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez masochistka » 06 Lut 2012, 22:04

Ojej, strasznie trudno zdefiniować przyjaźń. Bo właściwie co to jest? Moim zdaniem odpowiadając na to pytanie trudno zachować obiektywizm, bo jest to temat bardzo osobisty. Każdy z pewnością odpowiada na podstawie tego, czego sam doświadczył w życiu, bo niby czym innym się kieruje? Wydaje mi się, że nic innego jak znajomości, te mniejsze i większe kształtują zdanie na temat przyjaźni i trudno tutaj o jednoznaczną opinię. To może trochę tak w związkach. Są ludzie, którzy wierzą, że jeśli miłość - to do grobowej deski. Mimo wszystko. I wierzę, że istnieją takie związki i mają się dobrze. Ale są też ludzie, którzy przeżyli krótkie, ale intensywne uczucie, które jednak wypaliło się. I co, na jakiej podstawie ktoś może ocenić, że to nie była prawdziwa miłość? A może akurat ? I na pewno w jakiś stopniu odcisnęła piętno na losach tych dwojga, a to czego doświadczyli może być nauczką na przyszłość. Czasem bolesną, ale jednak. Bo człowiek cały czas uczy się na błędach. Zresztą, przecież to jasne, że ludzie ciągle się zmieniają, a co za tym idzie, przyjaźń nie stoi przecież w miejscu. Wraz z ludźmi i ona ciągle idzie na przód. Dojrzewamy, stajemy się inni, zmieniamy. Więc dlaczego przyjaźń, którą zaczęliśmy odczuwać powiedzmy, w szkole podstawowej miałaby mieć wciąż ten sam kształt?

W moim życiu przewinęło się wiele osób, które były, są dla mnie ważne. Ale czy będą do końca życia? Kto wie jak potoczą się nasze losy. I nawet gdy nasze drogi w naturalny sposób rozejdą się, nie powiem, że lata, które spędziłyśmy były latami straconymi, a "przyjaźń" nic nie warta. Osoby, z którymi się przyjaźnię, zawsze będą w moim sercu, ale nasze relacje nie będą przecież ciągle takie samej. Zresztą, muszę przyznać, że dopiero w szkole średniej, a właściwie już po koniec, zaczęłam uświadamiać sobie to tak na prawdę. Kiedyś, gdy miałam te 14-16 lat nie wyobrażałam sobie, że ja i moje przyjaciółki nie będziemy sobie ''na zawołanie''. Ona nie ma dla mnie czasu? Widzimy się raz na dwa tygodnie? Toż to tragedia by była ! A teraz? Zaczynam zdawać sobie sprawy, że nie można podporządkowywać sobie innych osób i jeszcze bezczelnie nazywać tego "przyjaźnią". To nie podstawówka, gdzie chodziłyśmy za rękę i ciągle nocowałyśmy u siebie. Bo wkraczamy w okres, w którym każda z nas próbuje w ułożyć sobie życie i chociaż jesteśmy sobie nadal bardzo bliskie, to jednak nie jest to już tak intensywne jak dawniej. Ale czy ta odległość nas zdystansowała? Nie powiedziałabym ;) Nadal są to osoby bardzo mi bliskie i kocham je jak siostry, ale nie zamierzam pakować się w ich życie i żądać, by były przy mnie na wieki wieków. Zresztą nie myślę o tym co będzie, zamiast tego wolę pielęgnować to co jest (;

Moja najdłuższa przyjaźń trwa już 8 lat. I mimo, że nasz kontakt ostatnio trochę wygasł i spotykamy się sporadycznie, to jednak nadal czuję, że jest między nami "chemia" :mrgreen: Trochę krótszy staż ma moja znajomość z dwoma innymi dziewczynami. Jedna z nich wyjechała do USA. I co, mam z tego powodu przestać nazywać ją przyjaciółką, bo chce spełniać swoje marzenia? Bzdura, niech leci w świat, ja jej kibicuję. Z kolei w dzieciństwie 9 lat przyjaźniłam się z dwoma dziewczynami. Z jedną z nich nasze drogi bezpowrotnie się rozeszły (różnice w zachowaniu, poglądach, które ujawniły się dopiero w szkole średniej), a jednak mimo tego, nazywam ją swoją przyjaciółką, tyle że z dzieciństwa. I do wspólnie spędzonych chwil nadal mam sentyment.
ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem.

Awatar użytkownika
masochistka

  • Posty:412
  • Rejestracja:02 Paź 2010
  • Pochwały:3
  • Płeć:Kobieta

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez NYC » 08 Lut 2012, 18:05

Ylxia, tak czasem przyjaźń się może skończyć, ale była ona przyjaźnią. Czasem przyjaźnie koncza się bo kontakt sie urywa np jedna osoba wyjeżdża gdzieś i z powodu nawału pracy nie może utrzymywać kontaktów, bo po prostu nie ma na to czasu. I po czasie juz ta więź jest coraz słabsza, ale mimo to ta przyjaźń istniała. Ja tez myślałam, ze jak przyjaźń się kończy to nie była to przyjaźń. Jednak ja przeczytałam wasze wypowiedzi i przypomniałam sobie sytuację w rodzinie to pomyślałam, że mimo końca przyjaźni to ta przyjaźń była. Ta sytuacja z rodziny to: Ciocia przyjaźniła się z pewną panią, potem kontakty się pourywały pewnie z braku czasu i zajęcia sie swoimi rodzinami itd. Ale były to przyjaciółki prawdziwe. Gdy uważaliśmy kogoś za przyjaciela, a ta osoba okazała się fałszywym przyjacielem to tylko wtedy mozemy mówić, że to nie była przyjaźń. Jak druga osoba była fałszywa, tak naprawdę była przeciwko nam to możemy uważać, że to nie była przyjaźń. Prawdziwy przyjaciel pozwoliłby druga osoba mogła wyjechać nawet jeśliby skutkiem tego był jej koniec, bo przyjaźń to też miłośc, a miłość rozumie, że druga osoba ma swoje marzenia i potrzeby. Prawdziwy przyjaciel pozwoli je realizować nawet jeśli skutkiem tego jest urwanie się kontaktów

Dodam jeszcze, że przyjaźń może trwać latami, kilka lat lub do konca życia, zalezy od różnych czynników.

NYC

  • Posty:1528
  • Rejestracja:05 Gru 2010
  • Pochwały:8

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez wieczniemlodaxd » 13 Lut 2012, 00:43

Powiem krótko, przyjaźń to więź, której nie można zerwać, a jeśli tak się zdarzy to znaczy że nie była prawdziwa. O prawdziwą przyjaźń nie trzeba walczyć... wystarczy że poświęcasz dla drugiej osoby kawałek swojego życia. Mam 2 prawdziwe przyjaciółki i znamy się 13 lat, bywało różnie, ale zawsze dałyśmy radę, bo sobie ufamy i jesteśmy dla siebie najważniejsze. (dodam że mam 16 lat, wiec to chyba długa i prawdziwa przyjaźń) ;))

wieczniemlodaxd

  • Posty:8
  • Rejestracja:20 Sie 2011

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez castoravie » 14 Lut 2012, 20:04

Antykozak, popieram w 100%. Albo ktoś jest przyjacielem, albo nim nie jest i nie zasługuje na takie określenie. Moja przyjaźń trwa 9 lat i mam nadzieję, że nigdy się nie zawiodę :)
"Człowiek będzie zupełnie wolny tylko wówczas, gdy otoczy się światem całkowicie stworzonym przez siebie."

Awatar użytkownika
castoravie

  • Posty:276
  • Rejestracja:22 Paź 2011
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:17

Ile lat trwa wasza prawdziwa przyjaźń?

Nieprzeczytany postprzez Skrzaciik » 14 Lut 2012, 20:25

Moja przyjaźń trwa ponad 8 lat już. Recepta? Naturalność i dystans do siebie. On nie udaje nikogo przede mną i zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli mi się to nie spodoba. Nie ma jakiegoś udawania, jeżeli w czymś super wyglądam, to mówi mi to przez cały dzień, jeżeli nie wyglądam, to potrafi jęczeć i robić wszystko, żebym wróciła do domu i się ogarnęła (chociaż przykład z wyglądem jest dość słaby). On wie jaka ja jestem i kiedy musi pewne rzeczy przemilczeć, bo i tak mnie nie przedyskutuje, a kłótnie są zbędne. Chociaż! Raz jeden jedyny wydarł się na mnie, żebym zaczęła myśleć, bo chyba zupełnie się pogubiłam i postradałam zmysły. Mogę mu powiedzieć WSZYSTKO, jest po prostu studnią bez dna. Wie kiedy lepiej nie mówić, a kiedy mnie po prostu przytulić. Mój przyjaciel nie żałuje sobie kompletnie sprośnych tekstów, na które automatycznie ja reaguje krzykiem, że ma dziewczynę lub uderzeniem go w cokolwiek i chyba to pozwala nam zachować taką zdrową przyjaźń, bez "czegoś więcej". Oglądamy razem mecze, wyzywamy się i w takich momentach nabija się ze mnie, że w sumie i tak nie mam cycków, więc mogłabym być jego przyjacielem, nie przyjaciółką. Uwielbiam go mimo wszystko, mimo, że codziennie miliard razy doprowadza mnie do furii, że się na niego wydzieram i robię awantury o nic. Mam nadzieję, że uda nam się tak jeszcze dłuuuugo :mrgreen:
Holly: Wie pan, co to jest wściekła chandra?
Paul: Rodzaj depresji?
Holly: Depresję masz wtedy kiedy przytyjesz lub za długo pada. To zwykły smutek. Wściekła chandra to potworna rzecz. Nagle odczuwasz nieuzasadniony lęk.

Awatar użytkownika
Skrzaciik
Kumpel

  • Posty:755
  • Rejestracja:05 Lip 2010
  • Miejscowość:Gdańsk
  • Pochwały:23
  • Płeć:Kobieta

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości

Do góry