przez Hard Candy » 31 Paź 2011, 20:41
Liszka, brawo! W końcu jakieś naleciałości sztuki nowoczesnej, ale z zachowaniem iście antycznego stylu. Nie bałaś się połączyć dwóch skrajnych stylów, minimalizm łączy się z bogactwem treści, coś pięknego. Musze przyznać, że kiedy pierwszy raz spojrzałam na tę pracę, nie byłam pewna, czy jej kontrowersyjność nie jest zbytnią przesadą, ale gdy po 15 minutach wróciłam, aby ją obejrzeć, poczułam, że to jest właśnie to. Nie sztuką jest wzorować się na czymś, nie sztuką jest kopiować utarte rozwiązania - należy być prekursorem, tworzyć archetypy, dawać sztuce kipieć, a nie dusić ją w sobie i posługiwać się konwenansami. Pierwszy raz zobaczyłam liszkę artystkę, która sięga do nowatorskich rozwiązań i nie boi się słów krytyki. Wciąż nie mogę uwierzyć - minimalizm barw, pozornie nudnych i utartych, przełamany jest niesamowitym bogactwem treści. Co oznacza twarz, co sugeruje wykrzyknienie?! Zapraszam do dyskusji, podzielcie się, jakie wrażenie zrobiła na was ta praca, czy tak samo piorunujące jak na mnie? Podzielcie się uczuciami, otwórzcie swoje wnętrza! Dla takich chwil warto żyć.
Jak mnie zapalisz wtedy zapłonę.