przez mystery » 17 Sty 2012, 22:53
adventure, po pierwsze- zorientuj się jak wygląda program filologii angielskiej. Bo to nie tylko zajęcia angielskiego jak w liceum i konwersowanie sobie po angielsku, a raczej przede wszystkim grzebanie się w teorii i historii języka, technice tłumaczenia, gramatyce gramatyce i jeszcze raz gramatyce itd. Tego chcesz?
Po drugie- moim zdaniem poziom średniozaawansowany jest zdecydowanie za niski. Tam nie uczysz się już języka o od podstaw, to nie jest kurs, tylko szlifowanie już świetnej znajomości języka. Na ile zdałaś maturę z angielskiego? Kiedy ja zdawałam na studia pare lat temu, a też przez chwile chciałam iść na filologie angielską, to pół listy miało po 100% a reszta niewiele mniej. Może teraz progi punktowe się inaczej kształtują, ale nie sądze żeby diametralnie.
Po trzecie- jeśli będziesz dobrze znała język- a ja wierzę, że to można zdobyć i bez studiów:na kursach, pobierając dodatkowe lekcje,mieszkając za granicą- to i bez papierka filologii możesz pracowac jako tłumacz, oczywiscie nie mówię o tłumaczeniach przysięgłych. Ale jeśli ja po liceum pracowałam jako tłumacz, setki studentów dają korki, studentki pedagogiki też są konkurencją w specjalizacji nauczycielskiej- to może nie ma sensu pakować się zaraz w studia filologiczne. Anglistów w tej chwili też jest "jak psów", powoli przestają to byc prestiżowe studia-a absolwentom pracę podbierają ludzie z zewnątrz. Więc jeśli da się dostać pracę bez studiów to może nie do końca warto sie w nie pchać? Zwłaszcza , ze nie dyplom da Ci prace z automatu tylko doświadczenie- które trzeba kiedyś zdobyć. Będąc na studiach zaocznych też jesteś poniekąd "do tyłu" w stosunku do studentów dziennych, bo masz mniej czasu na ćwiczenia zapewne ( to też jest do sprawdzenia).To znaczy nie mówię, żebyś nie szła! Tylko najpierw zbierz informacje- najlepiej już od studentów i absolwentów uczelni na którą chcesz iść.
Ja przemyślałabym czy nie lepiej iść na bardzo intensywny kurs do dobrej szkoły językowej, może pojechać uczyc sie za granicę (postarać sie o erasmusa z pierwszego kierunku?) i robić sobie certyfikaty na własną rękę równolegle szukając pracy w tłumaczeniach. Co innego jeśli mówimy o tłumaczeniach przysięgłych lub jakichś specjalistycznych- wtedy bez egzaminu ani rusz.
wanderlust queen
svaku svoju grešku znam