Egzamin teoretyczny na prawo jazdy będzie trudniejszy niż ten, który chcący kierować samochodem zdają obecnie. Kandydat na kierowcę dostanie czas na odpowiedź "w czasie rzeczywistym", co znaczy, że na odpowiedź będzie miał tylko kilkadziesiąt sekund. Ponadto nie będzie można wrócić do wcześniejszych pytań, by poprawić błędy.
Jak dla mnie - idiotyzm. Egzamin na prawko jest jednym z najtrudniejszych w życiu, więc po co go jeszcze utrudniać? Jest masa osób, która nie radzi sobie z testami teoretycznymi, nawet kując to po nocach. Mając na odpowiedź tylko kilka sekund, z nerwów zaczną klikać w byle co. A to, że nie będę mogli wrócić do poprzedniego pytania to już w ogóle porażka. Jeśli teraz w grupie 15 osobowej zdaje osób 10 to w przyszłym roku jeśli zda jedna to będzie cud.
Egzamin będzie zawierał symulacje zdarzeń drogowych, które mogą się pojawić podczas normalnej, rzeczywistej jazdy po mieście lub w terenie niezabudowanym. Będzie dla zdającego bardziej zrozumiały dzięki zastosowaniu animacji.
Jak mówią specjaliści z ministerstwa infrastruktury, którzy wdrażać będą nowy test, zmiany idą w tym kierunku, aby już podczas egzaminu teoretycznego możliwe było sprawdzenie, czy przyszły kierowca będzie potrafił szybko zareagować na zmieniającą się na drodze sytuację.
Ale gdy człowiek jest w samochodzie to, moim zdaniem, jeszcze szybciej reaguje, bo tutaj działa adrenalina. A w czasie testów, w zamkniętym pomieszczeniu, człowiek nie jest w stanie tak szybko myśleć, ponieważ skupia się na obrazku, na animacji, na szybkiej odpowiedzi. Będzie starał się odpowiedzieć szybko, więc o pomyłkę wtedy nie będzie trudno.
Każdy świeżo upieczony kierowca przejdzie dwuletni okres próby. Jeśli popełni dwa wykroczenia trafi na kurs reedukacyjny i badania psychologiczne, a okres próby wydłuży się o kolejne dwa lata. Jeśli w ciągu dwuletniego okresu próby popełni trzy wykroczenia, ponownie zostanie skierowany na egzamin na prawo jazdy.
A za wszystko będzie musiał płacić. Prawo jazdy nie będzie już kosztowało 1400 zł a 5000zł. Ciekawe kogo będzie stać na każde badanie, na dodatkowe godziny, na szkolenia. Co do wykroczeń - tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, bo sama chcę żeby na drogach było bezpiecznie a młodzi kierowcy rzadko sobie coś z tego robią.
Przez pierwsze osiem miesięcy po zdobyciu prawa jazdy kierowca będzie mógł kierować wyłącznie autem osobowym oznakowanym zielonym klonowym listkiem. W terenie zabudowanym będzie mógł jechać maksymalnie 50 km/h nawet w nocy, a poza nim do 80 kilometrów. Tylko na autostradzie i drodze ekspresowej będzie mógł przyspieszyć do setki.
Na autostradzie i drodze ekspresowej powinno być normalnie, czyli do 140 i 120 dla wszystkich.
Każdy młody kierowca podczas okresu próbnego przejdzie dodatkowy kurs i praktyczne szkolenie dotyczące bezpieczeństwa.
.. za który pewnie będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni.
Jestem w trakcie kursu na prawo jazdy i cholernie się cieszę, że zapisałam się na to w tym roku. Zaoszczędziłam kupę kasy i mniej nerwów. Wiem, że jest masa wypadków, powodowana przez młodych ale dlaczego wszyscy mają przez to cierpieć? To instruktorzy powinni dać nacisk na przyszłych kierowców, zakazywać im ograniczania prędkości, przyzwyczajać ich do różnych sytuacji na drodze. A wiem, że nie zawsze tak jest. Ja dzięki Bogu trafiłam na instruktora, z którym jeździłam nie tylko po Bielsku ale również po innych miastach, ucząc się poruszać po różnych drogach. Masa kierowców uczy się jeździć tylko po tym mieście, w którym będą zdawać egzamin, więc gdy mają wyjechać gdzieś indziej to pojawia się kłopot, bo nie wiedzą jak się zachować..
No ale cóż, jedyne, co mi pozostaje, to życzyć szczęścia wszystkim kierowcom, którzy będą zdawać prawko w przyszłym roku.



