Pewnego dnia przyuważyłam mojego ojca chowającego wino za kurtkami. Byłam wtedy sama z siostrą i z nim w domu. On oczywiście był już nietrzeźwy - i to totalnie. Zaczął mi dokuczać, poniżać i robic wrzuty. W końcu nie wytrzymałam (bo ileż można) i dostał ode mnie w twarz, raczej gębę. Wtedy zaczęliśmy się szarpać i w końcu doszłam do wniosku, że zadzwonię na policję, że dłużej tego nie zniosę. Do domu wróciła mama, siostra opowiedziała jej, co się stało. Jakieś półtorej godziny później przyjechała policja (czas godny pogratulowania). Opowiedziałam, co się stało i policjant zapytał mnie, czy mają zabrać mojego ojca do izby wytrzeźwień. On oczywiście w międzyczasie zaczął pajacować i nabijać z tych policjantów. Poprosiłam, żeby go zabrali. Potem jeden z funkcjonariuszy zaczął wypytywać, czy często tak jest, jak to było etc. A moja wspaniała mama zaczęła bronić ojca, już nawet nie pamiętam jakimi argumentami.
Gdy ojciec wyszedł z tej myjki... Meksyk. Cały czas się na mnie darł, bałam się nawet usnąć. Za kolejnymi jego akcjami chciałam dzwonić na policję, ale mama prosiła, zeby nie. Raz zadzwoniłam, ale mama kazała mi odwołać interwencję, bo ojciec ma już 300 zł do zapłacenia i w ogóle. Zadzwoniłam jeszcze raz... Do tej pory tego żałuję, ten policjant pytał się mnie, czy na pewno chcę odwołać, a ja potwierdzałam i płakałam z bezsilnosci. Mogłabym zadzwonić i mieć to wszystko poza poważaniem, ale wiem, ze to mama opłacała tą izbę i mandat (bo mój ojczulek dostał jeszcze mandat za zwyzywanie policjantów). Na dodatek mój ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie do mojego brata i z kolejną interwencją byłoby duże prawdopodobieństwo, że mu odbiorą całkowicie te prawa.
W mojej rodzinie różnie się to odbiło, ale więcej było głosów, że "na ojca policji nie powinnam donosić".
Wiem, jakie jest postrzeganie na tego typu sprawy: "na ojca donosić?! toż to szok", "nie mów nikomu, co się dzieje w domu", "ojcu należy się szacunek, bo to ojciec" i inne blablania.
Jak sądzicie, czy donoszenie na członka swojej rodziny jest w porządku? Ja wiem, ze w wielu domach, w których wystąpiła patologia jest pojmowanie takie jakie wyżej opisałam, ze nie powinno się wywlekać spraw rodziny na zewnątrz, że trzeba je jakoś przeżyć.
Tak, chronić pijaka, bo to w końcu ojciec.








