Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1234578 postów.

Śmieszne obrazki

Zobacz nieprzeczytane posty

Donoszenie na członków rodziny

Każdy z nas ma jakiś problem, którego nie potrafi albo nie wie jak go rozwiązać. Jeżeli coś Cię trapi, nie krępuj się pisz otwarcie... na pewno ulży Ci na sercu :)

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez Catwoman » 03 Mar 2010, 19:15

Mój ojciec ma problem z alkoholem, nie da się tego przemilczeć czy wmawiać sobie, że "on tylko tak czasami". Ma i bardzo tym krzywdzi naszą rodzinę. Moja mama musiałaby coś z tym zrobić, ale ona nie chce... Ale temat nie konkretnie o tym.

Pewnego dnia przyuważyłam mojego ojca chowającego wino za kurtkami. Byłam wtedy sama z siostrą i z nim w domu. On oczywiście był już nietrzeźwy - i to totalnie. Zaczął mi dokuczać, poniżać i robic wrzuty. W końcu nie wytrzymałam (bo ileż można) i dostał ode mnie w twarz, raczej gębę. Wtedy zaczęliśmy się szarpać i w końcu doszłam do wniosku, że zadzwonię na policję, że dłużej tego nie zniosę. Do domu wróciła mama, siostra opowiedziała jej, co się stało. Jakieś półtorej godziny później przyjechała policja (czas godny pogratulowania). Opowiedziałam, co się stało i policjant zapytał mnie, czy mają zabrać mojego ojca do izby wytrzeźwień. On oczywiście w międzyczasie zaczął pajacować i nabijać z tych policjantów. Poprosiłam, żeby go zabrali. Potem jeden z funkcjonariuszy zaczął wypytywać, czy często tak jest, jak to było etc. A moja wspaniała mama zaczęła bronić ojca, już nawet nie pamiętam jakimi argumentami.

Gdy ojciec wyszedł z tej myjki... Meksyk. Cały czas się na mnie darł, bałam się nawet usnąć. Za kolejnymi jego akcjami chciałam dzwonić na policję, ale mama prosiła, zeby nie. Raz zadzwoniłam, ale mama kazała mi odwołać interwencję, bo ojciec ma już 300 zł do zapłacenia i w ogóle. Zadzwoniłam jeszcze raz... Do tej pory tego żałuję, ten policjant pytał się mnie, czy na pewno chcę odwołać, a ja potwierdzałam i płakałam z bezsilnosci. Mogłabym zadzwonić i mieć to wszystko poza poważaniem, ale wiem, ze to mama opłacała tą izbę i mandat (bo mój ojczulek dostał jeszcze mandat za zwyzywanie policjantów). Na dodatek mój ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie do mojego brata i z kolejną interwencją byłoby duże prawdopodobieństwo, że mu odbiorą całkowicie te prawa.

W mojej rodzinie różnie się to odbiło, ale więcej było głosów, że "na ojca policji nie powinnam donosić".

Wiem, jakie jest postrzeganie na tego typu sprawy: "na ojca donosić?! toż to szok", "nie mów nikomu, co się dzieje w domu", "ojcu należy się szacunek, bo to ojciec" i inne blablania.

Jak sądzicie, czy donoszenie na członka swojej rodziny jest w porządku? Ja wiem, ze w wielu domach, w których wystąpiła patologia jest pojmowanie takie jakie wyżej opisałam, ze nie powinno się wywlekać spraw rodziny na zewnątrz, że trzeba je jakoś przeżyć.

Tak, chronić pijaka, bo to w końcu ojciec. :|
To err is human; to purr, feline.

Awatar użytkownika
Catwoman

  • Posty:1738
  • Rejestracja:07 Lut 2008
  • Pochwały:13
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez Jigga » 03 Mar 2010, 19:23

Według mnie dobrze zrobiłaś. Szkoda, tylko że Twoja mama tak się go boi. Tatuś nie pracuje, że nie może własnych mandatów zapłacić?
Image
"Only don't tell me you're innocent. Because it insults my intelligence and makes me very angry. "
"Don't use strong words. It makes you look weak"

Awatar użytkownika
Jigga
Przyjaciel

  • Posty:1368
  • Rejestracja:11 Gru 2005
  • Miejscowość:Olesno/Opole
  • Pochwały:1
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:22

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 03 Mar 2010, 19:23

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:11 Gru 2005
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez Catwoman » 03 Mar 2010, 19:40

Jigga napisał:Szkoda, tylko że Twoja mama tak się go boi.

To nie jest strach przed nim, na pewno nie. Ona myśli, że bez niego sobie nie poradzi (!) i obawia się tego całego rozwodu. Może nawet jest jej jego szkoda, bo w sumie po rozwodzie nie miałby gdzie pójść. Sama kręcę głową na to, co piszę, ale najprawdopodobniej tak jest i fakty przedstawiają się tak, że ona woli taką sytuację.

A tatuś oczywiście, że nie pracuje.
To err is human; to purr, feline.

Awatar użytkownika
Catwoman

  • Posty:1738
  • Rejestracja:07 Lut 2008
  • Pochwały:13
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Re: Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez PeterPanSyndrome » 03 Mar 2010, 19:57

Po pierwsze: bardzo dobrze zrobiłaś "donosząc".
Catwoman napisał:Wiem, jakie jest postrzeganie na tego typu sprawy: "na ojca donosić?! toż to szok", "nie mów nikomu, co się dzieje w domu", "ojcu należy się szacunek, bo to ojciec" i inne blablania.


A tu jest bardzo jasna sytuacja, ojciec także powinien szanować swoje dzieci jeśli chce być szanowany. Nie chciałabym w jakikolwiek sposób obrazić Twojego ojca, broń boże, jednakże uważam, że "donoszenie" na niego nie jest oznaką braku szacunku... bo po prostu niektórzy na ten szacunek nie zasługują ;S
Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z matką, może ona się boi (albo swojego męża albo opinii innych).

Awatar użytkownika
PeterPanSyndrome

  • Posty:111
  • Rejestracja:11 Mar 2009
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:21

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez yncydent » 03 Mar 2010, 20:13

Catwoman napisał:nie powinno się wywlekać spraw rodziny na zewnątrz, że trzeba je jakoś przeżyć.

Nie. Bo tak samo można powiedzieć o ojcu który katuje swoje dziecko i wszystko odbywa się za zamkniętymi drzwiami, a płacz dziecka słyszy tylko oprawca i może matka, która ani myśli na niego donieść.
W mojej rodzinie też był przypadek alkoholizmu i wezwanie policji niejednokrotnie było ostatnim wyjściem. Jeśli osoba krzywdzi swoją rodzinę, to żadne usprawiedliwienia, że to ojciec, syn, czy mąż, nie mają w tym momencie znaczenia.
Jak raz się zgodzisz na puszczenie mu czegoś płazem, to potem nagminnie zacznie wykorzystywać Twoją słabość.
wybuchy rysuję, że niby bukiety. psycholożka się daje nabrać.

Awatar użytkownika
yncydent

  • Posty:4246
  • Rejestracja:02 Maj 2009
  • Pochwały:22

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez blondkate » 03 Mar 2010, 21:11

Także uważam, że postąpiłaś słusznie dzwoniąc na policję. Nie można pobłażać osobie, kiedy nie ma szansy na to, że zrozumie swoje błędy.
Nie znalazłam się w takiej sytuacji i nie potrafię Ci pomóc - mówienie Mamie, że powinniście odejść od Ojca niewiele zapewne da. Jedyne co mogę poradzic to wspieranie Matki, ale w wypadku gdy ojciec znów wróci pijany i będzie się "rzucał" powinnaś mimo Jej próśb wezwać policję.
Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same
Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich
Żyje się po to, żeby być szczęśliwym

Awatar użytkownika
blondkate

  • Posty:1477
  • Rejestracja:17 Lip 2008
  • Miejscowość:O.
  • Pochwały:5
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:21

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 03 Mar 2010, 21:11

Eksplozja humoru na Bomba.org!

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:17 Lip 2008
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez bloodflower_ » 03 Mar 2010, 21:21

Catwoman, to co zrobiłaś może spowodować pozytywną zmianę w twojej rodzinie. Może mama zobaczy, że mozna inaczej, że mozna na ojca wywrzeć jakiś wpływ. Nie chcę drązyć tej i tak już trudnej dla ciebie i twojej rodziny sytuacji, ale ciekawa jestem, jakie sa postawy twego ojca na trzeźwo?

Oczywiście sytuacja trudna, ludzie potepiają tzw "donoszenie", jednak smutne jest to, że nie wnika się dokładnie w to, czemu ty to zrobiłaś, jak się czułaś, dlaczego uznałaś to za konieczne, jak TY jako 'dziecko' swego ojca czujesz się i jak funkcjonujesz w takiej a nie innej rodzinie, która jest, delikatnie mówiąc, dotknięta cierpieniem. Poważnym problemem. Twoja mama zareagowała tak, jak reagują żony alkoholików. Ona nauczyła się tak a nie inaczej funkcjonować z alkoholizmem męża. Jednak wydaje mi się, że aby coś uległo zmianie, trzebaby popracować nad jej postawą. Ale to nie twoja rola, nie teraz, teraz moim zdaniem właśnie ty powinnaś od kogoś pomoc uzyskać.

Nie chcę niczego narzucać, ale myslę że dobrym pomysłem na początek byłoby porozmawianie z mamą, ale nie z pozycji zmieniania jej postawy, tylko z pozycji tego, jak ty się czujesz. Powiedz jej - mamo, chcę ci powiedzieć, dlaczego to zrobiłam, chcę ci powiedzieć jak to czy tamto bardzo mnie boli... boję się tego i tamtego... itd. Powiedz wprost jak się czujesz i wprost powiedz że chcesz aby coś się zmieniło.

trzymaj się, życzę pozytywnych zmian w życiu twoim i twojej rodzinki :*

Awatar użytkownika
bloodflower_

  • Posty:276
  • Rejestracja:03 Lut 2010
  • Miejscowość:wschodnie rubieże RP
  • Pochwały:2
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:24

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez szaloonaa » 03 Mar 2010, 21:51

Dobrze zrobiłaś. Takie Twoje prawo i obowiązek. Jeżeli nic innego Twojemu tacie nie pomaga w rzuceniu alkoholu, to w końcu trzeba wyciągnąć ciężki sprzęt.
Wiadomo, ze alkohol jest wrogiem, gdy jest nadużywany, a z wrogiem trzeba walczyć. Nie ma co bezsilnie patrzeć na nałóg, awantury w domu, a tym bardziej rękoczyny. Naprawdę, dobrze zrobiłaś.

Może teraz warto byłoby jakoś tacie spróbować pomóc? Psycholog? Jakaś terapia? Trzeba uświadomić mu, jak każda kropla tego świństwa niszczy Waszą rodzinę. Jeśli mu zależy - niech z tym zerwie, albo chociaż ograniczy.
Dance me to the end of love.

Awatar użytkownika
szaloonaa

  • Posty:4017
  • Rejestracja:25 Mar 2008
  • Pochwały:58
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:21

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez blondkate » 03 Mar 2010, 22:02

szaloonaa napisał:Może teraz warto byłoby jakoś tacie spróbować pomóc? Psycholog? Jakaś terapia?

a jesli to nie zadziała to zaprowadziłabym Mamę do psychologa.
Powiedz Jej, że cierpisz z powodu Ojca..Może coś się w Niej przełamie, odejdzie od Niego, a wtedy z kolei jest szansa, ze Ojciec zerwie z nałogiem wiedząc, że inaczej zostanie całkiem sam...
Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same
Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich
Żyje się po to, żeby być szczęśliwym

Awatar użytkownika
blondkate

  • Posty:1477
  • Rejestracja:17 Lip 2008
  • Miejscowość:O.
  • Pochwały:5
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:21

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez Catwoman » 04 Mar 2010, 15:00

PeterPanSyndrome napisał:Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z matką, może ona się boi (albo swojego męża albo opinii innych).

Rozmowy są przeprowadzane bardzo często. Potrafię wybrać odpowiedni moment na taką rozmowę i naprawdę czuję, że ona zaczyna zmieniać nastawienie. Ale moje wysiłki jak dotychczas są syzyfową pracą.

I ona nie boi się swojego męża, naprawdę:) Tego, co ludzie powiedzą, też nie. Pisałam już, że ona obawia się bardziej tego co potem, tak bez męża. I pewnie wszystkie formalnosci rozwodowe ją przerażają. No i całkiem niewykluczone, ze go po prostu bardzo kocha.
blondkate napisał:Także uważam, że postąpiłaś słusznie dzwoniąc na policję.

Ja to wiem. Zdaję sobie sprawę z tego, że już nie można podpisywać zachowanie mojego ojca pod "podpicie".
blondkate napisał:ale w wypadku gdy ojciec znów wróci pijany i będzie się "rzucał" powinnaś mimo Jej próśb wezwać policję.

Kwestia tego, ze ona woli to zostawić w czterech ścianach. I po co pieniądze wydawać na mandaty. To naprawdę trudne, zwłaszcza jak zacznie mówić o tym, że na to i tamto brakuje.

bloodflower_, moja mama niby stwierdziła, że postąpiłam dobrze, ale czuję, ze nie ejst z tego powodu zadowolona, ze zrobiłam problem, bo nie zostawiłam tego w przysłowiowych czterech ścianach naszego domku. Już nie wiem, co musiałoby się stać, żeby ona powiedziała w końcu "dosyć" i sie z nim rozwiodła. Ona za każdym razem mu wybacza, daje się nabrać na jego przekonywania, że już nigdy więcej.
Beznadzieja, mówię Wam.
szaloonaa napisał:Może teraz warto byłoby jakoś tacie spróbować pomóc? Psycholog? Jakaś terapia?

szaloonaa, wiem, że alkoholik uświadomi sobie to, że jest uzalezniony dopiero wtedy, kiedy wszystko straci. Dopóki ma gdzie wrócić, ma co zjeść i gdzie spać uważa, że wszystko jest w porządku. Ale moja mama utrudnia. Po tym wydarzeniu z policją został przydzielony mojemu ojcu kurator. Ta pani dała nam wizytówkę, żeby przedzwonic jakby co. Jakiś czas potem mama powiedziała, że gdzieś się zapodziała, a ja jestem pewna, że specjalnie ja wyrzuciła, żebym nie wpadła na to, żeby zadzwonić. Przykre i demotywujace.
To err is human; to purr, feline.

Awatar użytkownika
Catwoman

  • Posty:1738
  • Rejestracja:07 Lut 2008
  • Pochwały:13
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez Claudynka » 04 Mar 2010, 19:15

Według mnie słusznie postąpiłaś wzywając policję. Nikt nie czuje się dobrze w rodzinie, gdzie górę bierze alkohol, a po nim z kolei wstrzynane są awantury. Ktoś musi zawalczyć o spokój Waszej rodziny, a skoro Twoja mama nie potrafi zdobyć się na odwagę, musi to zrobić inny członek rodziny.
Tak więc popieram Cię w 99%. Bo jednego procenta nie mogę dać za to, że uderzyłaś ojca. Ale nie znam konkretnie Twojej sytuacji, więc nie chcę Cię oceniać, może to był chwilowy impuls, nie ważne. ;)
I'm happy mommy..

Awatar użytkownika
Claudynka
Przyjaciel

  • Posty:6568
  • Rejestracja:21 Lis 2007
  • Miejscowość:Tarnów
  • Pochwały:45
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:24

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez sebastian43210 » 08 Kwi 2010, 12:08

to jest chore i ochydne.brzydze sie takimi ludzmi.w życiu na nikogo nie doniosłem

sebastian43210

  • Posty:42
  • Rejestracja:07 Kwi 2010
Użytkownik zbanowany

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez mystery » 08 Kwi 2010, 12:58

sebastian43210 napisał:to jest chore i ochydne.brzydze sie takimi ludzmi.w życiu na nikogo nie doniosłem

Ja się brzydzę głupcami.

Catwoman, po pierwsze- przykro mi, bo wiem dokładnie co przechodzisz.
Dobrze, że rozmawiasz z mamą, nie poddawaj się.
Czy Twoja mama wie, że aby pomóc sobie i ojcu (którego faktycznie, może wciąż kochać na swój sposób) powinna coś zrobić? Czy ona rozumie to, że nie zmieniając tej sytuacji wszyscy robicie sobie krzywdę?
Porozmawiaj z nią może jeszcze w ten sposób, że Ty jej pomożesz, że ona nie jest sama, że te formalności rozwodowe nie są takie straszne, że dużo gorsze jest to co przeżywacie teraz. I że ojciec NIE MA SZANSY na walkę z alkoholizmem, jeśli ktoś utwierdza go w przekonaniu, że nie musi, bo wszystko zostanie mu wybaczone. Może trzeba jej powiedzieć, że ona nie krzywdzi tym tylko siebie, bo przypuszczam, ze przyjęła postawę że "jakoś to zniesie", ale również resztę rodziny i nawet (paradoksalnie!) swojego męża alkoholika! Brak reakcji= stagnacja. Myśli, że człowiek może pić całe życie bez konsekwencji? Przecież on może nawet umrzeć. Obojgiem trzeba potrząsnąć. Ojca można by oddać na zamkniętą terapię, to często działa. Częściowe terapie działają różnie, osobiście moja rodzina boryka się z alkoholikiem, który przesiedział w izbie 24 godziny po czym postanowił zmienić swoje życie, zapisał się na terapie i jeździł na nią co jakiś czas, ale wracając z niej już kupował sobie kolejną flaszkę. Myślę więc , że najlepszym wyjściem jest dokonać absolutnej rewolucji i Twoja matka powinna to zrozumieć. Trzeba by od niej wyciągnąć jak ona się z tym czuje- czy chce ojcu pomóc- jeśli tak, to niech to zrobi!. Jeśli jest jej "wszystko jedno" to niech chociaż pomyśli o tych którym wszystko jedno nie jest. Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj. Musi do niej dotrzeć, że ten ojciec stał się potworem. Przed potworami się albo ucieka albo się podejmuje walki z nimi. Nie ma opcji, że się siedzi w kącie i liczy na to, że potwór nie zauważy i nie kłapnie paszczą. Niech nie liczy, że uda jej się go zmienić wyłącznie cierpliwością, nie da się. A Ty się nie przejmuj, jak będzie trzeba to interweniuj. Nawet jeśli będzie to miało poważne konsekwencje dla ojca- to nie przez Ciebie, on sam sobie to robi.
Idealną sytuacją byłoby, gdybyś chociaż pamiętała nazwisko tej kurator, przydałby się ktoś, kto mógłby chociaż doradzić, podać informacje, jakie są drogi, możliwości.

Co z resztą rodziny? też wolą trzymać to w czterech ścianach? Nie masz, żadnego sojusznika?
wanderlust queen

svaku svoju grešku znam

Awatar użytkownika
mystery
Przyjaciel

  • Posty:4673
  • Rejestracja:05 Sty 2007
  • Miejscowość:Absurdystan
  • Pochwały:35
  • Płeć:Kobieta

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez Catwoman » 30 Sty 2012, 22:59

Całkowicie zapomniałam o tym temacie. Gdzieś już pisałam na forum, ze moja mama jest typem kobiety, która się poświęca i cierpi, ach, jak cierpi! Napiszę krótko, co się od tamtej pory zmieniło:

Nic się nie zmieniło. Ach, nie. Ja przestałam się w to angażować, bo wychodziłam przed samą sobą na idiotkę. Bo jak tu się tak nie czuć, gdy wieczorem bronię mamę przed chamskim zachowaniem ojca, a drugiego dnia oni sobie gadają i śmieją się jak gdyby nigdy nic? Czasami jest tak, że mama do mnie dzwoni i płacze, że tata jej dokucza, a ja mam jej za złe, że mnie w to wciąga. Bo wiem, że nie jestem w stanie nic zrobić, zwłaszcza na odległość, no i nie chcę tego robić.

Claudynka napisał:Tak więc popieram Cię w 99%. Bo jednego procenta nie mogę dać za to, że uderzyłaś ojca.

Wiem, że to było bardzo, bardzo nieprzemyślane. W taki sposób karmiłam tego trolla, ale cóż. Mam nauczkę?
mystery napisał:Dobrze, że rozmawiasz z mamą, nie poddawaj się.

Poddałam się. Ile można rozmawiać i przekonywać, kiedy ona jest po prostu głucha na argumenty? Nic na nią nie działa. Taki typ osoby - "cierpienie uszlachetnia".
mystery napisał:Idealną sytuacją byłoby, gdybyś chociaż pamiętała nazwisko tej kurator, przydałby się ktoś, kto mógłby chociaż doradzić, podać informacje, jakie są drogi, możliwości.

Oj, oj - kolejny problem. Niestety pani kurator okazała się głupią pindą bez elementarnych podstaw do wykonywania zawodu. Kiedyś przyszła do domu moich rodziców - ja byłam w nim zupełnie przypadkowo sama - i trochę z nią pogadałam. Na koniec powiedziałam, żeby nic nie mówiła mojej mamie, bo ona urywa pijaństwo swojego męża, na co ona, że ok, że jakoś to z ojcem rozegra. Co się okazało: pani kurator powiedziała mojemu ojcu, że rozmawiała z jego córką (było wiadome, że ze mną) i mu powiedziała słowo w słowo co ja na jego temat mówiłam; więcej - zadzwoniła do mojej mamy z ochrzanem, że kryje nałóg swojego męża, a informację ma od córki (znowu wiadome, że ja). No naprawdę, rozegranie mistrzowskie. Gdyby mój ojciec był psychopatą, to mógłby mnie nawet za takie coś zabić, ale co tam! Oczywiście rodzice sobie na mnie używali, że takie kłamstwa (!) na ich temat opowiadam.

mystery napisał:Co z resztą rodziny? też wolą trzymać to w czterech ścianach? Nie masz, żadnego sojusznika?

Jest jeszcze siostra, ale ona tez przestała już walczyć. Niestety w moje rodzinie pokutuje przeświadczenie, że się żyje w zgniłym małżeństwie, bo tak trzeba. Są też różne patologie, no ale po co komuś o nich powiedzieć, przecież to wstydliwe, a donosicielstwo na rodzinę jest - cytat z usera z tego tematu - "ohydne i chore".

Założyłam ten temat, żeby znaleźć jakieś, no nie wiem... Wsparcie? Ukonstytuowanie (cóż za słowo) mojego postępowania? Czułam się wtedy bardzo, bardzo samotna. No i chciałam się po prostu wyżalić, stąd spora dawka emocjonalności :)

Dziękuję Wam za wsparcie, ale nie znajduję rozwiązania tej sytuacji. Nie mam chyba odpowiednich środków.

Temat do zamknięcia.
To err is human; to purr, feline.

Awatar użytkownika
Catwoman

  • Posty:1738
  • Rejestracja:07 Lut 2008
  • Pochwały:13
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:23

Donoszenie na członków rodziny

Nieprzeczytany postprzez aga95 » 16 Lut 2012, 20:34

Boooże czytając twoje posty mm dokładnie obraz mojej rodziny z przed kilku lat... nie wiem czy Ci w czymś pomogę ale pamietaj nie poddawaj sie walcz chociaż by dla rodzeństwa... moja mama tak samo reagowała na sytuację w domu jednego dnia płakała a następnego dnia udawała że wszystko oki... bała się odejśc od ojca mimo że wiedziała ze on nigdy sie nie zmieni.. też go broniła ale wynika to z tego ze chciała zeby osoba z zewnątrz a także rodzina myślała ze wszystko u nas dobrze wszystko na swoim miejscu wszystko oki a nigdy nie było oki.. pewnego dnia podczas jednej z awantur jako 12 letnie krzyknełam stop okropnie się bałam że teraz przeze mnie ojciec podniesie reke na mnie i moje rodzenstwo nie tylo mame.. uciekłam z domu.. po kilku godz znależli mnie a ja wtedy zaczełam rozmawiać z mama powiedziałam że tak być nie może że ona wcale nie jest nieudacznikiem jak to zwykł mówić ojciec ze jakoś sobie poradzimy sami... akurat na to wszystko przyjechała mojej mamy mama i wszystko jej opowiedziałam pomogła na, sie spakować i wyprowadziliśmy się do niej... na wyjściu ojciec krzyczał ze przyjdziemy na kolanach po mies prosząc go o łaskę... mineło 10 lat i nawet raz no nic go nie prosiłam a mama wczesniej zastraszona, zakąpleksiona odżyła uwierzyła w siebie znalazła mężczyzne który ja docenia mieszkają razem i wychowuja moja najmłodsza siostre.... rodzina ojca jest cały czas negatywnie do mnie i mamy nastawiona ale nie obchodzi mnie to teraz... oni w niczym mi nie pomogli i już chyba nie pomoga,a mówić i wyrażac opinę każdy potrafi... oj rozpisałam się...wątpię czy Ci pomogłam ale mi trochę ulżyło wreszcie mogłam sie wygadać (wypisać :? ) pamiętaj też że nie jesteś sama są różne ośrodki które pomogą tobie i twojej rodzinie... a rodzeństwo po kilku latach bedzię Ci wdzięczne ze nie musi patrzeć na takiego ojca bo to nie jest prawdziwy ojciec... nie myśli o was nie opiekuje sie nie zajmuje... to zwykły pasożyt.... trzymaj się cieplutko:* :* :*

aga95

  • Posty:18
  • Rejestracja:14 Lut 2012
  • Płeć:Kobieta

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

cron
Do góry