Sprawa jest taka: chodzę jeszcze do liceum, od drugiej klasy podoba mi się pewien chłopak z równoległej klasy, zawsze uśmiechał się do mnie, przepuszczał w korytarzu, ale jakoś żadne z nas się nie odważyło żeby zagadać czy cokolwiek. Zmieniło się to w listopadzie, kiedy to byliśmy na jednej szkolnej imprezie w klubie, półmetek czy coś. Zapoznał nas mój kolega i tylko chwile gadaliśmy, gdyż jak się okazało był dj na tej imprezie i teraz była jego kolej. Potem w szkole taki sam schemat jak wcześniej niestety. Sytuacja się zmieniła diametralnie na naszej studniówce w tym roku, gdyż jakoś tak wyszło, że mój bliski kolega wiedział co i jak i poprosił jego partnerkę do tańca(on też się z nim znał, więc bez problemu) i mój lovelas poprosił mnie. Byłam tym mega zaskoczona, nie wiedziałam co powiedzieć, bo jak już dawno się pogodziłam z tym,że jednak to zbyt piękne, nie mogłam w ogóle się jakoś ogarnąć, byłam w siódmym niebie:D gadaliśmy coś tam,tańczyliśmy z godzinę razem, on mi prawił mega komplementy, ja w sumie nie wiedziałam co na to odpowiadać, bo byłam taka szczęśliwa i tylko się uśmiechałam(na pewno zauważył, że jestem szczęśliwa), ale ogólnie to pod koniec mnie przytulił i obiecał się jakoś odezwać na Facebooku czy coś. Mi tam to odpowiadało. Wstałam na drugi dzień i weszłam na tego fejsa, rzeczywiście było zaproszenie zaakceptowałam,ale nie było wiadomości, więc ja napisałam co u niego i ogólnie. Miałam ustawiony status "w związku małżeńskim" z moim kolegą, ale to były jaja po prostu (niby ten mąż pisał mi jakieś komentarze głupie ale bez przesady, kto wierzy w takie rzeczy). Na drugi dzień widzieliśmy się w szkole, przyszedł pod nią i niby czekał na kolegę czy coś, gadaliśmy ale odprowadził mnie na przystanek, przytulił. Obiecał na STO PROCENT, że się odezwie jakoś, na sto procent. No, ale jak dotąd obietnicy nie spełnił. Jak się widzieliśmy, to niby mówił, ze nie odpisał mi na tą moja wiadomość bo ją późno odczytał i ja nie byłam dostępna,a poza tym RZADKO KORZYSTA Z FACEBOOKA. To po co mi mówił, że się na sto procent odezwie? Dobra, widzieliśmy się w szkole potem z dwa razy, raz stał z kolegami a ja już szłam do domu, powiedziałam mu cześć,on mi też, uśmiechy nasze spojrzenia i w ogóle. Ja miałam motyle(wiem, że mega dziecinne), on też jakoś nie wyglądał na specjalnie zmartwionego, że mnie zobaczył. Dzisiaj jednak, jak czekałam na lekcje, on przechodził koło mnie na korytarzu, widziałam, że on mnie zauważył wcześniej ale jak przechodził obok to udawał, że coś czyta w telefonie. Ja już totalnie zgłupiałam. Moja koleżanka mi mówi, że tak się na mnie patrzył jak tańczyliśmy na tej studniówce, ja też byłam wpatrzona jak w obrazek, mówił mi przecież takie rzeczy, których się raczej nie mówi tak codziennie jakiejś dziewczynie. Nie musiał mnie też odprowadzać na przystanek, ani nic. Nie rozumiem tego, skoro teraz mnie tak olewa. Ja już nie wiem co mam robić. Mam ochotę napisać mu coś w stylu, o co chodzi , dlaczego się nie odzywa.( Od 100 minęło już dwa tygodnie) Ale jak on może celowo mnie olewa w szkole? No nie wiem, być może jest nieśmiały, albo coś. Ogólnie to nie mamy w szkole nawet jak pogadać, bo on rzadko co w niej jest, albo się mijamy. Ja nie wiem co sobie mam myśleć. I co robić? Napisać, czekać, może ZACZEPIĆ na fejsie




