Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1234578 postów.

Śmieszne obrazki

Zobacz nieprzeczytane posty

Deizm.

W tym miejscu wypowiadamy się na tematy poważne. Nie bójmy się. Przełammy swój wstyd!

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez Hard Candy » 15 Lut 2009, 12:13

Co sądzicie o deiźmie? Czy uważacie jego założenia i postanowienia za słuszne? Jeśli tak lub nie, to dlaczego? A może ktoś z was jest deistą?
Zapraszam do dyskusji ; )
Jak mnie zapalisz wtedy zapłonę.

Awatar użytkownika
Hard Candy
Kumpel

  • Posty:4220
  • Rejestracja:22 Sie 2008
  • Pochwały:16
  • Płeć:Kobieta

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez ilyn » 03 Mar 2009, 17:41

Manifestacją wolnej woli jest przyjęcie wiary.

Hę? Mówisz o chrzcie czy dalszych sakramentach? Tak, ta manifestacja wolnej woli przebiega w taki sposób:
1. najpierw jesteś ledwo co dzieckiem, to Ci narzucą wiarę oddając Cię do chrztu
2. później chodzisz do kościoła z rodzicami za rączkę, przyjmujesz komunię i modlisz się do Boga, tak naprawdę nie rozumiejąc, czym on jest. Oczywiście pod groźbą smażenia się w piekle :)
3. dorastasz, w końcu zaczynasz myśleć, ale nadal chodzisz do kościoła dla zasady, z przyzwyczajenia, bądź przez rodziców (ew. nie zaczynasz myśleć i po prostu wierzysz). I większość tak ma do końca życia.

ta, przyjęcie wiary jest świadomym wyborem, ale TWOICH RODZICÓW.
czy to nie dziwne, że cholerna większość ludzi wyznaje tę wiarę, co ich rodzice?

Ten dziwny zbieg okoliczności jednak czegoś dowodzi ;]
Hanc personam induisti, agenda est - wziąłeś na siebie tę rolę, trzeba więc ją grać.

Awatar użytkownika
ilyn

  • Posty:667
  • Rejestracja:08 Paź 2008
  • Miejscowość:Bydgoszcz
  • Płeć:Mężczyzna
Użytkownik zbanowany

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 03 Mar 2009, 17:41

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:08 Paź 2008
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Re: Deizm.

Nieprzeczytany postprzez salome » 03 Mar 2009, 22:24

ilyn napisał:Hę? Mówisz o chrzcie czy dalszych sakramentach? Tak, ta manifestacja wolnej woli przebiega w taki sposób:1. najpierw jesteś ledwo co dzieckiem, to Ci narzucą wiarę oddając Cię do chrztu2. później chodzisz do kościoła z rodzicami za rączkę, przyjmujesz komunię i modlisz się do Boga, tak naprawdę nie rozumiejąc, czym on jest. Oczywiście pod groźbą smażenia się w piekle 3. dorastasz, w końcu zaczynasz myśleć, ale nadal chodzisz do kościoła dla zasady, z przyzwyczajenia, bądź przez rodziców (ew. nie zaczynasz myśleć i po prostu wierzysz). I większość tak ma do końca życia. ta, przyjęcie wiary jest świadomym wyborem, ale TWOICH RODZICÓW.

nikt napisał:za przeproszeniem - sranie w banie.TWOIM ŚWIADOMYM WYBOREM jest przyjęcie chrztu?czy chociażby komunii, kiedy to dziecko jest jeszcze zbyt zależne od rodziców, by myśleć samodzielnie o wierze, religii i w razie czego sprzeciwienia się.


Spokojnie, nie każdego człowieka, który przyjął w swoim życiu chrzest zwiemy osobą wierzącą. Razem z chrztem nie przechodzą na Ciebie przekonania i nie stajesz sie bezwolną istotą. Rodzice mogą ewentualnie wybrać religię w jakiej będą wychowywali dziecko. Akt wiary to kwestia indywidualna każdego człowieka- nikt nie może za Ciebie zdecydować czy i w co wierzysz czy też nie wierzysz. Pisałam o manifestacji wolnej woli myśląc o tym momencie życia, w którym człowiek decyduje się na rewizję poglądów, zaczyna rozmyślać nad owym "absurdem, który wiara ze sobą niesie" i stawia ticka przy opcji "wierzę" lub przy jakiejś innej opcji- wedle uznania. Potem dowodziłam, że skoro tego ticka postawił to wszystkie konsekwencje jego postawienia nie ograniczają jego wolności bo on SAM tego ticka tam postawił.

nikt napisał:czy to nie dziwne, że cholerna większość ludzi wyznaje tę wiarę, co ich rodzice?
Nie wiem czy posiadam wystarczająco dobre zdanie o ludziach jako bezosobowej całości, żeby mnie to dziwiło. :wink:
ilyn napisał:Ten dziwny zbieg okoliczności jednak czegoś dowodzi ;]
Czego? Że żyjemy w społeczeństwie, w którym niewiele osób podejmuje wysiłek jaki wiąże się z myśleniem?

Właściwie pisząc o Starym Testamencie nie miałam na celu wszczynania dyskusji na temat tego o czym świadczą wyraźne różnice między ST a NT. Starałam się raczej zwrócić uwagę na fakt, że Biblia bedąc historią powinna być czytana jako całość przy czym NT jest tym obowiązującym "uaktualnieniem" zasad a ST jest czytany raczej w kontekście historycznym- jako część historii zbawienia, tradycja żydowska do której odwoływał się Jezus.
nikt napisał:wierzącym w daną religię).cocietoXD napisał(a):nawet Biblie, bo o dziwo tam tez czasem cos madrego sie wyczytaa czytałeś ST? czysta mądroć i dobroć.
Wydawało mi się, że Nikt proponuje fragmentaryczny sposób interpretacji i czegoś zaczyna dowodzić.

Co się tyczy opcji przedstawionych przez Arboretum odnośnie tego kto podlega zmianom- pierwsza oznacza zupełną negację istoty chrześcijaństwa, 2- niesie za sobą ukryte pytanie o genezę zła---> ludzie "wychowywani" przez Boga, który stopniowo dokonuje w nich zmian. Nie chciałam żadnej wybierać w swoim poście, chciałam pominąć to zagadnienie.
salome napisał:zapisy w Starym Testamencie mają ukazywać zmiany jakie się dokonały w świadomości człowieka
Ok. Rozumiem- ta świadomość może sugerować pierwszą opcję. To słowo wykorzystałam, aby właśnie nic nie sugerować- zatem myślałam o świadomości jako 1. sposobie postrzegania Boga przez człowieka 2. sposobie postrzegania świata przez człowieka (zatem stąd wynika moralność, przekonania itd.). Mój błąd.

Arboretum napisał:(wolałbym córkę boską^^)
ja chyba też. Ciekawa jestem czy zmieniłaby się rola kobiety w KK. Zresztą myślę, że udałoby się znaleźć sektę, której wyznawcy wierzą, że spotkali zesłaną przez Boga córkę boską. (skoro istnieje już sekta uznająca Putina za następcę św. Pawła to córka boska- dlaczego by nie?) :wink:

Arboretum napisał:Hym, tyle, że twoja wolna wola kończy się na tym wyborze - reszta to jego konsekwencje, a konsekwencje jak wiadomo nie zawsze są zależne od nas i takie jakich się spodziewamy.Ten akt woli, to akt odebrania jej sobie
Chodziło mi o definicję wiary, która nie jest bezruchem. Nie wykluczałam dalszych rewizji. Dla jasności przytoczę tu słowa Tischnera:

"Nie postrzegam wiary jako stanu raz na zawsze zamrożonego, lecz widzę ją jako ogromną rzekę miotaną konfliktami i napięciami, która raz się burzy, raz płynie spokojnie. Czasem woda w rzece natrafia na zakole i "robi sobie przystań", wtedy wydaje się, że wiara obumarła, wystarczy jednak niewielki wstrząs, by wszystko się zmieniło. (...) Ktokolwiek mi mówi, że jego wiara jest skończona i skończona jest jego niewiara, podejrzewam, że nie mówi o wierze, lecz o złudzeniu wiary."
"And your last thought is that you have become a noise
A thin, nameless noise among all the others
Howling in the empty dark room"

Awatar użytkownika
salome

  • Posty:44
  • Rejestracja:21 Lip 2008
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:21

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez nikt » 03 Mar 2009, 22:48

salome napisał:Wydawało mi się, że Nikt proponuje fragmentaryczny sposób interpretacji i czegoś zaczyna dowodzić.

masz rację, wydawało Ci się. ; )
to głównie Katolicy proponują wybieranie sobie fragmentów z biblii, na podstawie których to potem wiodą swe życie.
odrzucają ST jako coś-co-było-i-do-czego-nie-ma-po-co-wracać.
ale skoro bóg jest (wg dogmatu) nieomylny i niezmienny, to czemu są jego dwie bardzo różne wersje w "świętej" księdze?

salome napisał:Akt wiary to kwestia indywidualna każdego człowieka- nikt nie może za Ciebie zdecydować czy i w co wierzysz czy też nie wierzysz. Pisałam o manifestacji wolnej woli myśląc o tym momencie życia, w którym człowiek decyduje się na rewizję poglądów, zaczyna rozmyślać nad owym "absurdem, który wiara ze sobą niesie" i stawia ticka przy opcji "wierzę" lub przy jakiejś innej opcji- wedle uznania

tak? to spróbuj się następnym razem urodzić w izraelu (jako dziecko dwójki żydów) i przejdź na islam.
droga "wolna"...
It's all bullshit, folks, and it's bad for ya.
whoo-ah!

Awatar użytkownika
nikt

  • Posty:1060
  • Rejestracja:20 Sty 2008
  • Pochwały:4
  • Płeć:Mężczyzna

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez Arboretum » 03 Mar 2009, 23:38

Czego? Że żyjemy w społeczeństwie, w którym niewiele osób podejmuje wysiłek jaki wiąże się z myśleniem?


Właściwie to tego, jak ogromny wpływ na późniejsze wybory ma rodzinne wychowanie. ^^

Co się tyczy opcji przedstawionych przez Arboretum odnośnie tego kto podlega zmianom- pierwsza oznacza zupełną negację istoty chrześcijaństwa, 2- niesie za sobą ukryte pytanie o genezę zła---> ludzie "wychowywani" przez Boga, który stopniowo dokonuje w nich zmian. Nie chciałam żadnej wybierać w swoim poście, chciałam pominąć to zagadnienie.


Ym... byłabyś tak uprzejma i jakieś odniesienie w formie cytatów i wypunktowanych komentarzy co do czego dać? ^^

Pewnie jakoś sam mógłbym to skleić, ale lata nie te, mózg obumiera, byłbym czarująco wdzięczny. :)

Ok. Rozumiem- ta świadomość może sugerować pierwszą opcję. To słowo wykorzystałam, aby właśnie nic nie sugerować- zatem myślałam o świadomości jako 1. sposobie postrzegania Boga przez człowieka 2. sposobie postrzegania świata przez człowieka (zatem stąd wynika moralność, przekonania itd.). Mój błąd.


Chyba, że to podsumowanie twojej wypowiedzi cytat wcześniej? To już się odnalazłem.

ja chyba też. Ciekawa jestem czy zmieniłaby się rola kobiety w KK. Zresztą myślę, że udałoby się znaleźć sektę, której wyznawcy wierzą, że spotkali zesłaną przez Boga córkę boską. (skoro istnieje już sekta uznająca Putina za następcę św. Pawła to córka boska- dlaczego by nie?) :wink:


Byłem ciekaw czy o tym wspomnisz. Tak - myślę, że było już wielu "mesjaszów" nowej generacji, tyle, że główny nurt wiary ich odrzucił. Swoją drogą wiara np. kościół katolicki ciągle przechodzi ewolucje - co prawda taką bardzo pokraczną, ale przechodzi.

Co do kobiety - cóż, miałem na myśli bardziej walory estetyczne ^^ - ale trafna sugestia. (;

Chodziło mi o definicję wiary, która nie jest bezruchem. Nie wykluczałam dalszych rewizji.


A ja myślę, że to trochę inaczej. Do ewolucji/zmian w wierze przyczyniają się jednostki wewnątrz organizacji(na szczeblu administracyjnym) występujące jej naprzeciw. Sama wiara nawołuje do przestrzegania dogmatów i nakazów - wręcz jest to jej ideą. "Rób jak ci przykazano, a będziesz nagrodzony".

Zatem wszelkie nurty wstrząsy i powodzie bym postrzegał raczej jako odchodzenie od wiary niż jej rozwój. :)

Arboretum

  • Posty:1411
  • Rejestracja:11 Lip 2007
  • Pochwały:1
Użytkownik zbanowany

Re: Deizm.

Nieprzeczytany postprzez salome » 04 Mar 2009, 01:24

nikt napisał:to głównie Katolicy proponują wybieranie sobie fragmentów z biblii, na podstawie których to potem wiodą swe życie.odrzucają ST jako coś-co-było-i-do-czego-nie-ma-po-co-wracać.
Nie wiem czy GŁÓWNIE katolicy. Co np. z Gedeonitami, którzy w swoim tłumaczeniu Biblii na początku umieszczają spis tematów, na które chcieliby zwrócić uwagę a pod każdym zamieszczają adres do konkretnego tekstu w Biblii- i tu zaczyna się zabawa- odwołuja sie do dwóch linijek w ST nie podając żadnych adresów do NT. W katolickim tłumaczeniu Biblii do tej pory takiego spisu fragmentów nie widziałam. Poza tym nie odrzucają ale interpretuja w kontekście NT- to jest subtelna różnica. Jest po co wracać. Pomijając juz Księgę Praw- bo to pewnie o nią głównie chodzi, co z Księgą Rodzaju?- opis grzechu pierworodnego jest przedmiotem licznych odniesień.

nikt napisał:tak? to spróbuj się następnym razem urodzić w izraelu (jako dziecko dwójki żydów) i przejdź na islam.droga "wolna"...


1.Możesz wyjechać do USA. Masz wybór. Piszemy o dwóch różnych rzeczach. Ty- o fizycznej możliwości, ja- o możliwości dokonania wyboru w sensie li jedynie duchowym.
2. Dlaczego zatem wskazuje się na religię, która ogranicza wolność w przyjęciu dowolnych przekonań. Ograniczać mogą w takim razie ogólnie przekonania jakie są "obowiązujące" w danym społeczeństwie. Przy takim rozpatrywaniu tej kwestii trzeba uznać, że ateizm rodziców również może ograniczać wolność intelektualną dziecka.
Sięgamy po ekstremalne przypadki- dobra- ojciec pierwszy sekretarz, matka- tak samo komunistka. Spróbuj uczęszczać JAWNIE do kościoła. Oczywiście możesz po cichu nie zgadzać się z przekonaniami rodziców i podczytywać Biblię, tak samo jak dziecko dwojga Izraelitów z Twojego przykładu może podczytywać po kryjomu Koran i również w skrytości swojego ducha nie zgadzać się z rodzicami.

Arboretum napisał:Zatem wszelkie nurty wstrząsy i powodzie bym postrzegał raczej jako odchodzenie od wiary niż jej rozwój.
Jednak jeżeli wiara bez ciągłych minimalnych odejść od wiary nie może istnieć, bo stanowią one nieodłaczny element jej istnienia to o definicji jakiej wiary mówimy- takiej, która nie istnieje? (złudzenie wiary= wiara bez elementów niewiary) strasznie to juz pokręcone zaczyna się robić) :D
"And your last thought is that you have become a noise
A thin, nameless noise among all the others
Howling in the empty dark room"

Awatar użytkownika
salome

  • Posty:44
  • Rejestracja:21 Lip 2008
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:21

Re: Deizm.

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 04 Mar 2009, 01:24

Eksplozja humoru na Bomba.org!

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:21 Lip 2008
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez Arboretum » 04 Mar 2009, 01:36

Jednak jeżeli wiara bez ciągłych minimalnych odejść od wiary nie może istnieć, bo stanowią one nieodłaczny element jej istnienia to o definicji jakiej wiary mówimy- takiej, która nie istnieje? (złudzenie wiary= wiara bez elementów niewiary) strasznie to juz pokręcone zaczyna się robić) :D


Mówimy o takiej wierze, za jaką próbują ją uważać jej twórcy/administracja. Żaden kapłan ci nie powie, że jego zasady mogą być złamane bo bez tego wiara nie mogłaby przetrwać w perspektywie czasu. Wg. władz zasady wiary są sztywne i niezłomne dopóki nie wydarzy się coś nieoczekiwanego.

Na taką wiarę ludzie się godzą, wręcz z chęcią tego stania w miejscu - wyrażają wolę wsadzenia ręki do zgniatarki, nawet jeśli jej tam nie ma. ^^

Dodano 04 Mar 2009, 00:38:32:
Albo jest z plastiku(tak, musiałem to dodać ; P).

Arboretum

  • Posty:1411
  • Rejestracja:11 Lip 2007
  • Pochwały:1
Użytkownik zbanowany

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez Nalesnik » 12 Sty 2010, 15:06

Odkopałem stary temat, ale dobrze, bo już myślałem o zakłądaniu nowego.

''To Bóg stworzył ludzi, nie ludzie Boga''

Deizm, pogląd filozoficzno-teologiczny zakładający, że: 1) Bóg bądź to stworzył świat, bądź odegrał w jego początkach rolę "pierwszego poruszyciela", 2) ustalił (w każdym z tych przypadków) prawa, wg których cała rzeczywistość miała się rozwijać, 3) nie ingeruje od tamtej pory ani w bieg historii naturalnej, ani w dzieje człowieka.
W następstwie powyższych założeń deizm odrzucił opatrzność Bożą i objawienie, przyjmując co najwyżej tylko tę jego część, która jest zgodna z naturalnymi, racjonalnymi zasadami moralności. Przeczył też boskości Chrystusa, potrzebie istnienia Kościoła, tezie o dominacji chrześcijaństwa nad innymi wyznaniami. Postulował reinterpretację cudów w duchu naturalizmu. Propagował ideę religii naturalnej, zgodnej z rozumem.



Jestem deistą - osobą pomiędzy młotem a kowadłem, osobą która wierzy, że oprócz bieli lub czerni może być szarość. Zdaję sobię sprawę, że łatwo nie jest stać pomędzy wiarą i ateizmem. Wiem, że moja osoba, moja ideologia będzie przez te dwie grupy spychana na margines, nietolerowana, lub poprostu olewana, ale chciałbym przedstawić swój punkt widzenia. Może nie koniecznie 100% tak jak podają w ''książkach'' , gdyż deistą jestem stosunkowo od niedawna, tzn jakiś rok-może póltora, ale deistyczne myślenie już dużo wcześniej mi się udzieliło...

Katolicy nie potrafią zrozumieć sensu Deizmu, dlatego, że wg nich ''Bóg musi ingerować w sprawy ludzi'' Deista wierzy, że Bóg jako siła sprawcza, jest dla każdego taka sama i nie ważne, czy się modlimy, czy nie. Tak samo jak huragany, czy powodzie nie zastatawiają się, czy zabić ateistę, a wierzącego ocalić, bo się dużo modlił. Katolicy boją się śmierci [jak większość osób] ale myśl o tym, że nie ma nieba, czy piekła, bardziej ich przeraża niż sama śmierć i skłania za wszelką cenę do negowania ateizmu, czy deizmu. Dla mnie śmierć jest czymś nieuniknionym, ale nie musi oznaczać całkowitego nieistnienia.

Ateiści z kolei nie wierzą w ideologie deizmu, bo zawiera słowo - Bóg, tyle, że chyba każdy deista słowo ''Bóg'' tłumaczy jak siłe sprawczą, absolut, ''zjawisko'' ponad inne nam znane, które ''ruszyło'' pierwszą kostkę domina. Nie jakiegoś dziadka na tronie. Ten Bóg jest bardziej ''naukowy'' niż duchowy, dla każdego taki sam, tak jak prawa które dla każdego człowieka są takie same [np. grawitacji] obojętnie czy jesteśmy katolikami, muzułmanami itp.

''Według deistów, o istnieniu duchowej siły sprawczej świadczy racjonalny porządek świata materialnego i stałość praw fizyki.''

I włeśnie powód dlaczego wybrałem deizm. Dawno, dawno temu, gdy byłem dużo młodszy i nie wiedziałem o pojęciu deizmu, uważałem, że coś tu jest nie tak, dlaczego jest do cholery aż tak wiele religii? Dlaczego każda święcie przekonuje, że tylko ich jest tą prawdziwą, podaje argumenty i szerzy wrogość i nienawiść. Tak tak, katolicy wierzą w piękną religię opartą na miłości do bliźnich i przestrzeganiu dekalogu, a tak naprawde żyją w przekonaniu, że wystarczy raz na jakiś czas iść do spowiedzi a życie wieczne i tak czeka, nieważne jakimi osobami byliśmy za życia. Idą na łatwizne, bo i tak już urodzili się w kraju danej religii, w domach, szkołach, na ulicach, tradycje wszędzie wałkuje się temat określonej religii i czy tego chcą, czy nie i tak są tym przesiąknięci. Ateiści z kolei wyrwali się z łańcucha religii, jednak nie zastanawiają się nad głębszym sensem dlaczego w ogóle żyjemy? Oni z kolei karmią się papką naukowców, którzy i tak nie są w stanie udowodnić wszystkiego, jednak jako, że są ''umysłami ścisłymi'' walną jakaś teorię, lub wymyślą wzór, do którego świat się podporządkowuje, a poźniej dostaną nobla a świat się cieszy bo już wszystko zostało powiedziane i odkryte. To trochę przypomina, jakby mrówka mówiła, że wie wszystko na temat planety ziemia i już niczego nie da się więcej powiedzieć/odkryć

Niby coś tam wiemy o powstaniu wszechświata, o wielkim wybuchu, ale tak naprawde wątpie, czy jakikolwiek naukowiec dowiedzie, co tak naprawde było przed wielkim wybuchem i dlaczego w ogóle powstał wszechświat? Sami naukowcy mają wiele teorii np na ewolucje wszechświata, więc co daje nam pewność, nie wierzyć w siłę, która ''przemyślanie'' zapoczątkowała to wszystko co nas otacza, skoro wiele rzeczy nie jest pewnych - są tylko teorie. Wszystko, co widzimy, wszystko co nas otacza, każde prawo fizyki - jest jedna wielką przemyślaną machiną, która jest bardzo specyficzna i to przekonuje mnie do twierdzenia, o ''przemyślanym początku wszystkiego'' i absolucie, który poprostu jest tak samo jak atomy, których jednak nie widzimy, a może nawet ma coś ze sobą wspólnego.

Swoja drogą jakby tak przeczytać o teoriach naukowców np na temat wszechświatów równoległych, hiperprzestrzeni, antymaterii, wieloświatach... to dopiero odmóżdza [w sensie pozytywnym] Przy tym biblia, to książeczka, do czytania dzieciom na dobranoc :]

Pozdrawiam :wink:

Awatar użytkownika
Nalesnik

  • Posty:130
  • Rejestracja:05 Sty 2010
  • Pochwały:1
  • Wiek:24

Re: Deizm.

Nieprzeczytany postprzez Quizer » 12 Sty 2010, 17:11

Nalesnik napisał:Oni z kolei karmią się papką naukowców, którzy i tak nie są w stanie udowodnić wszystkiego, jednak jako, że są ''umysłami ścisłymi'' walną jakaś teorię, lub wymyślą wzór, do którego świat się podporządkowuje, a poźniej dostaną nobla a świat się cieszy bo już wszystko zostało powiedziane i odkryte. To trochę przypomina, jakby mrówka mówiła, że wie wszystko na temat planety ziemia i już niczego nie da się więcej powiedzieć/odkryć


Cóż, oto mamy kolejny przykład przedstawiciela gatunku homo sapiens sapiens, który uważa, że to on wie wszystko a cała reszta nie wie nic. Wiem, że Twoje widzi mi się jest znacznie bardziej wiarygodne o dziesiątek lat badań naukowych, pomiarów i obliczeń. Kolejna wziętą z nikąd bzdurą jest twierdzenie, ze naukowcy uważają, że wiedzą wszystko, prawie wszystko lub choćby ułamek tego co jest potrzebne do pełnego opisu rzeczywistości. Żaden szanujący się naukowiec nie powie, że wie wszystko, ba niemal żaden nie powie, że wie dużo.

Niby coś tam wiemy o powstaniu wszechświata, o wielkim wybuchu, ale tak naprawde wątpie, czy jakikolwiek naukowiec dowiedzie, co tak naprawde było przed wielkim wybuchem i dlaczego w ogóle powstał wszechświat?


Może udowodni, może nie udowodni. Możliwe, że nie będziemy nigdy w stanie posiąść wystarczającej ilości danych by to stwierdzić, być może nasze zdolności percepcji są zbyt słabe by móc zaobserwować pewne zjawiska. Ale czy ograniczenie człowieka wiążące się z techniką czy biologią to jakikolwiek powód by w coś czego się nie rozumie wpychać jakąś nie wiadomo jaką istotę, która uznała, że sobie walnie Big Bang bo jej się nudzi? Jak tak się czepiasz momentu 0 to powiedz mi co było przed tą istotą? Skąd się ona wzięła? Ot tak sobie istniała w nicości od zawsze?

Zabawne jak człowiek, który nie potrafi zrozumieć praw fizyki, przyrody wytarza sobie twory jeszcze bardziej absurdalne i niezrozumiałe.

Wszystko, co widzimy, wszystko co nas otacza, każde prawo fizyki - jest jedna wielką przemyślaną machiną, która jest bardzo specyficzna i to przekonuje mnie do twierdzenia, o ''przemyślanym początku wszystkiego'' i absolucie, który poprostu jest tak samo jak atomy, których jednak nie widzimy, a może nawet ma coś ze sobą wspólnego.


Co jest przemyślane? To, że na ładnych kilka miliardów planet na jednej jedynej (no nawet załóżmy, że na kilku) powstało życie to rzeczywiście niezwykle przemyślana rzecz. Już bardziej prawdopodobne byłoby wygranie szóstki w totka trzy razy z rzędu.

Swoja drogą jakby tak przeczytać o teoriach naukowców np na temat wszechświatów równoległych, hiperprzestrzeni, antymaterii, wieloświatach... to dopiero odmóżdza [w sensie pozytywnym] Przy tym biblia, to książeczka, do czytania dzieciom na dobranoc :]


Cóż, antymaterię już od kilkunastu lat ludzie potrafią wytworzyć w akceleratorach cząsteczek więc jej istnienie nie jest teorią a faktem. Wieloświat jest integralnym elementem teorii strun, która zyskuje coraz większą popularność w kręgach naukowych ale niestety nie zauważasz jednej zasadniczej różnicy. Żaden naukowiec, nawet najbardziej przychylny teorii strun nie uważa, że jest ona na pewno prawdziwa, ba ucieszyłby się zarówno gdyby ktoś przedstawił dowody ją potwierdzające jak i gdyby ktoś przedstawił dowody ją obalające. Teorie naukowe są wariantami nad którymi toczy się nieustanna dyskusja i nie mają nic wspólnego z mitologią.
"We Stand Alone but Stand Together"

Awatar użytkownika
Quizer

  • Posty:2168
  • Rejestracja:02 Sie 2007
  • Miejscowość:Wrocław
  • Pochwały:2
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:23

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez Nalesnik » 12 Sty 2010, 21:06

Cóż, oto mamy kolejny przykład przedstawiciela gatunku homo sapiens sapiens, który uważa, że to on wie wszystko a cała reszta nie wie nic. Wiem, że Twoje widzi mi się jest znacznie bardziej wiarygodne o dziesiątek lat badań naukowych, pomiarów i obliczeń. Kolejna wziętą z nikąd bzdurą jest twierdzenie, ze naukowcy uważają, że wiedzą wszystko, prawie wszystko lub choćby ułamek tego co jest potrzebne do pełnego opisu rzeczywistości. Żaden szanujący się naukowiec nie powie, że wie wszystko, ba niemal żaden nie powie, że wie dużo.

Wyraziłem tylko swoją opinię. Nie chodziło mi o to, że naukowcy się mylą, ale o to, że napewno nie są wszechwiedzący.

Zabawne jak człowiek, który nie potrafi zrozumieć praw fizyki, przyrody wytarza sobie twory jeszcze bardziej absurdalne i niezrozumiałe.

Zabawne że człowiekowi który te prawa rozumie, wydaję się, że wszystko co zostało do odkrycia - zostało odkryte, a wszystko co zostało do powiedzenia - zostało powiedziane. Skoro są różne naukowe teorie, to jednak znaczy, że człowiek wiele rzeczy jeszcze nie rozumie.

Co jest przemyślane? To, że na ładnych kilka miliardów planet na jednej jedynej (no nawet załóżmy, że na kilku) powstało życie to rzeczywiście niezwykle przemyślana rzecz. Już bardziej prawdopodobne byłoby wygranie szóstki w totka trzy razy z rzędu.

Jak narazie to ledwo na księżycu stope postawiliśmy [jeśli to nie był fake ofc. ;D] więc byłbym ostrożny w tym stwierdzeniu.

Cóż, antymaterię już od kilkunastu lat ludzie potrafią wytworzyć w akceleratorach cząsteczek więc jej istnienie nie jest teorią a faktem. Wieloświat jest integralnym elementem teorii strun, która zyskuje coraz większą popularność w kręgach naukowych ale niestety nie zauważasz jednej zasadniczej różnicy. Żaden naukowiec, nawet najbardziej przychylny teorii strun nie uważa, że jest ona na pewno prawdziwa, ba ucieszyłby się zarówno gdyby ktoś przedstawił dowody ją potwierdzające jak i gdyby ktoś przedstawił dowody ją obalające. Teorie naukowe są wariantami nad którymi toczy się nieustanna dyskusja i nie mają nic wspólnego z mitologią.

Ok i właśnie chodzi mi o ''teorie'' ''warianty'' i ''ciągła dyskusja nad nimi'' jeśli istnieje choćby jedna niewiadoma, tym samym daje prawo wierzyć nawet i w teorię, że żyjemy w matrixie :mrgreen: co do deizmu, mam prawo do tej ideologii, tak samo jak każdy inny wierzący, czy nie wierzący człowiek. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Nalesnik

  • Posty:130
  • Rejestracja:05 Sty 2010
  • Pochwały:1
  • Wiek:24

Deizm.

Nieprzeczytany postprzez Paawel » 12 Sty 2010, 21:41

Wydaje mi się, że Deizm, tak jak inny izm, etc (nie wnikajmy) zależy tylko od wiary. Wczesniej o tym nie słyszałem, pokrewieństwo z agnostycyzmem , w sumie nawet nie znam takiego człowieka, wyznającego coś takiego. Jednakże bardzo w porządku ideologia. Peace!

Awatar użytkownika
Paawel

  • Posty:974
  • Rejestracja:11 Sie 2009
  • Miejscowość:południowa polska
  • Płeć:Mężczyzna
  • Wiek:20

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

Do góry