Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1234578 postów.
Manifestacją wolnej woli jest przyjęcie wiary.
czy to nie dziwne, że cholerna większość ludzi wyznaje tę wiarę, co ich rodzice?

mgirl

ilyn napisał:Hę? Mówisz o chrzcie czy dalszych sakramentach? Tak, ta manifestacja wolnej woli przebiega w taki sposób:1. najpierw jesteś ledwo co dzieckiem, to Ci narzucą wiarę oddając Cię do chrztu2. później chodzisz do kościoła z rodzicami za rączkę, przyjmujesz komunię i modlisz się do Boga, tak naprawdę nie rozumiejąc, czym on jest. Oczywiście pod groźbą smażenia się w piekle 3. dorastasz, w końcu zaczynasz myśleć, ale nadal chodzisz do kościoła dla zasady, z przyzwyczajenia, bądź przez rodziców (ew. nie zaczynasz myśleć i po prostu wierzysz). I większość tak ma do końca życia. ta, przyjęcie wiary jest świadomym wyborem, ale TWOICH RODZICÓW.
nikt napisał:za przeproszeniem - sranie w banie.TWOIM ŚWIADOMYM WYBOREM jest przyjęcie chrztu?czy chociażby komunii, kiedy to dziecko jest jeszcze zbyt zależne od rodziców, by myśleć samodzielnie o wierze, religii i w razie czego sprzeciwienia się.
Nie wiem czy posiadam wystarczająco dobre zdanie o ludziach jako bezosobowej całości, żeby mnie to dziwiło.nikt napisał:czy to nie dziwne, że cholerna większość ludzi wyznaje tę wiarę, co ich rodzice?
Czego? Że żyjemy w społeczeństwie, w którym niewiele osób podejmuje wysiłek jaki wiąże się z myśleniem?ilyn napisał:Ten dziwny zbieg okoliczności jednak czegoś dowodzi ;]
Wydawało mi się, że Nikt proponuje fragmentaryczny sposób interpretacji i czegoś zaczyna dowodzić.nikt napisał:wierzącym w daną religię).cocietoXD napisał(a):nawet Biblie, bo o dziwo tam tez czasem cos madrego sie wyczytaa czytałeś ST? czysta mądroć i dobroć.
Ok. Rozumiem- ta świadomość może sugerować pierwszą opcję. To słowo wykorzystałam, aby właśnie nic nie sugerować- zatem myślałam o świadomości jako 1. sposobie postrzegania Boga przez człowieka 2. sposobie postrzegania świata przez człowieka (zatem stąd wynika moralność, przekonania itd.). Mój błąd.salome napisał:zapisy w Starym Testamencie mają ukazywać zmiany jakie się dokonały w świadomości człowieka
ja chyba też. Ciekawa jestem czy zmieniłaby się rola kobiety w KK. Zresztą myślę, że udałoby się znaleźć sektę, której wyznawcy wierzą, że spotkali zesłaną przez Boga córkę boską. (skoro istnieje już sekta uznająca Putina za następcę św. Pawła to córka boska- dlaczego by nie?)Arboretum napisał:(wolałbym córkę boską^^)
Chodziło mi o definicję wiary, która nie jest bezruchem. Nie wykluczałam dalszych rewizji. Dla jasności przytoczę tu słowa Tischnera:Arboretum napisał:Hym, tyle, że twoja wolna wola kończy się na tym wyborze - reszta to jego konsekwencje, a konsekwencje jak wiadomo nie zawsze są zależne od nas i takie jakich się spodziewamy.Ten akt woli, to akt odebrania jej sobie
salome napisał:Wydawało mi się, że Nikt proponuje fragmentaryczny sposób interpretacji i czegoś zaczyna dowodzić.
salome napisał:Akt wiary to kwestia indywidualna każdego człowieka- nikt nie może za Ciebie zdecydować czy i w co wierzysz czy też nie wierzysz. Pisałam o manifestacji wolnej woli myśląc o tym momencie życia, w którym człowiek decyduje się na rewizję poglądów, zaczyna rozmyślać nad owym "absurdem, który wiara ze sobą niesie" i stawia ticka przy opcji "wierzę" lub przy jakiejś innej opcji- wedle uznania
Czego? Że żyjemy w społeczeństwie, w którym niewiele osób podejmuje wysiłek jaki wiąże się z myśleniem?
Co się tyczy opcji przedstawionych przez Arboretum odnośnie tego kto podlega zmianom- pierwsza oznacza zupełną negację istoty chrześcijaństwa, 2- niesie za sobą ukryte pytanie o genezę zła---> ludzie "wychowywani" przez Boga, który stopniowo dokonuje w nich zmian. Nie chciałam żadnej wybierać w swoim poście, chciałam pominąć to zagadnienie.
Ok. Rozumiem- ta świadomość może sugerować pierwszą opcję. To słowo wykorzystałam, aby właśnie nic nie sugerować- zatem myślałam o świadomości jako 1. sposobie postrzegania Boga przez człowieka 2. sposobie postrzegania świata przez człowieka (zatem stąd wynika moralność, przekonania itd.). Mój błąd.
ja chyba też. Ciekawa jestem czy zmieniłaby się rola kobiety w KK. Zresztą myślę, że udałoby się znaleźć sektę, której wyznawcy wierzą, że spotkali zesłaną przez Boga córkę boską. (skoro istnieje już sekta uznająca Putina za następcę św. Pawła to córka boska- dlaczego by nie?)
Chodziło mi o definicję wiary, która nie jest bezruchem. Nie wykluczałam dalszych rewizji.
Nie wiem czy GŁÓWNIE katolicy. Co np. z Gedeonitami, którzy w swoim tłumaczeniu Biblii na początku umieszczają spis tematów, na które chcieliby zwrócić uwagę a pod każdym zamieszczają adres do konkretnego tekstu w Biblii- i tu zaczyna się zabawa- odwołuja sie do dwóch linijek w ST nie podając żadnych adresów do NT. W katolickim tłumaczeniu Biblii do tej pory takiego spisu fragmentów nie widziałam. Poza tym nie odrzucają ale interpretuja w kontekście NT- to jest subtelna różnica. Jest po co wracać. Pomijając juz Księgę Praw- bo to pewnie o nią głównie chodzi, co z Księgą Rodzaju?- opis grzechu pierworodnego jest przedmiotem licznych odniesień.nikt napisał:to głównie Katolicy proponują wybieranie sobie fragmentów z biblii, na podstawie których to potem wiodą swe życie.odrzucają ST jako coś-co-było-i-do-czego-nie-ma-po-co-wracać.
nikt napisał:tak? to spróbuj się następnym razem urodzić w izraelu (jako dziecko dwójki żydów) i przejdź na islam.droga "wolna"...
Jednak jeżeli wiara bez ciągłych minimalnych odejść od wiary nie może istnieć, bo stanowią one nieodłaczny element jej istnienia to o definicji jakiej wiary mówimy- takiej, która nie istnieje? (złudzenie wiary= wiara bez elementów niewiary) strasznie to juz pokręcone zaczyna się robić)Arboretum napisał:Zatem wszelkie nurty wstrząsy i powodzie bym postrzegał raczej jako odchodzenie od wiary niż jej rozwój.

mgirl

Jednak jeżeli wiara bez ciągłych minimalnych odejść od wiary nie może istnieć, bo stanowią one nieodłaczny element jej istnienia to o definicji jakiej wiary mówimy- takiej, która nie istnieje? (złudzenie wiary= wiara bez elementów niewiary) strasznie to juz pokręcone zaczyna się robić)
Nalesnik napisał:Oni z kolei karmią się papką naukowców, którzy i tak nie są w stanie udowodnić wszystkiego, jednak jako, że są ''umysłami ścisłymi'' walną jakaś teorię, lub wymyślą wzór, do którego świat się podporządkowuje, a poźniej dostaną nobla a świat się cieszy bo już wszystko zostało powiedziane i odkryte. To trochę przypomina, jakby mrówka mówiła, że wie wszystko na temat planety ziemia i już niczego nie da się więcej powiedzieć/odkryć
Niby coś tam wiemy o powstaniu wszechświata, o wielkim wybuchu, ale tak naprawde wątpie, czy jakikolwiek naukowiec dowiedzie, co tak naprawde było przed wielkim wybuchem i dlaczego w ogóle powstał wszechświat?
Wszystko, co widzimy, wszystko co nas otacza, każde prawo fizyki - jest jedna wielką przemyślaną machiną, która jest bardzo specyficzna i to przekonuje mnie do twierdzenia, o ''przemyślanym początku wszystkiego'' i absolucie, który poprostu jest tak samo jak atomy, których jednak nie widzimy, a może nawet ma coś ze sobą wspólnego.
Swoja drogą jakby tak przeczytać o teoriach naukowców np na temat wszechświatów równoległych, hiperprzestrzeni, antymaterii, wieloświatach... to dopiero odmóżdza [w sensie pozytywnym] Przy tym biblia, to książeczka, do czytania dzieciom na dobranoc![]()
Cóż, oto mamy kolejny przykład przedstawiciela gatunku homo sapiens sapiens, który uważa, że to on wie wszystko a cała reszta nie wie nic. Wiem, że Twoje widzi mi się jest znacznie bardziej wiarygodne o dziesiątek lat badań naukowych, pomiarów i obliczeń. Kolejna wziętą z nikąd bzdurą jest twierdzenie, ze naukowcy uważają, że wiedzą wszystko, prawie wszystko lub choćby ułamek tego co jest potrzebne do pełnego opisu rzeczywistości. Żaden szanujący się naukowiec nie powie, że wie wszystko, ba niemal żaden nie powie, że wie dużo.
Zabawne jak człowiek, który nie potrafi zrozumieć praw fizyki, przyrody wytarza sobie twory jeszcze bardziej absurdalne i niezrozumiałe.
Co jest przemyślane? To, że na ładnych kilka miliardów planet na jednej jedynej (no nawet załóżmy, że na kilku) powstało życie to rzeczywiście niezwykle przemyślana rzecz. Już bardziej prawdopodobne byłoby wygranie szóstki w totka trzy razy z rzędu.
Cóż, antymaterię już od kilkunastu lat ludzie potrafią wytworzyć w akceleratorach cząsteczek więc jej istnienie nie jest teorią a faktem. Wieloświat jest integralnym elementem teorii strun, która zyskuje coraz większą popularność w kręgach naukowych ale niestety nie zauważasz jednej zasadniczej różnicy. Żaden naukowiec, nawet najbardziej przychylny teorii strun nie uważa, że jest ona na pewno prawdziwa, ba ucieszyłby się zarówno gdyby ktoś przedstawił dowody ją potwierdzające jak i gdyby ktoś przedstawił dowody ją obalające. Teorie naukowe są wariantami nad którymi toczy się nieustanna dyskusja i nie mają nic wspólnego z mitologią.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość