Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1210475 postów.

Zobacz nieprzeczytane posty

Coś razem i coś osobno.

Jeśli tworzysz coś i chcesz zaprezentować swoje prace innym, poprosić o radę albo podzielić się doświadczeniem w dziedzinie sztuki, to jest to miejsce w sam raz dla Ciebie. W dziale tym umieszczamy wiersze, rysunki, rzeźby, nagrania muzyczne oraz inne dzieła.

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 09 Paź 2009, 08:56

Zaczęłam pisać coś, co mozna brać jako całość, ale i jako osobne teksty. Prosiłabym o opinie, czy warto to ciągnąć, co poprawić, co zmienić. Na tę chwile mam dwa opowiadania, nie wiem czy jest pisania czegoś dalej czy poprzestać na takkich dwu-trzy odcinkowych fragmentach. Soł let's goł:

Szlafrok miała. Zielony.
Tak naprawdę to stała po środku zbyt szerokiej ulicy. Kłamstwem byłoby mówienie, że jest ona bezbronna i ciśnie się w wąskich uliczkach uciekając przed wzrokiem ludzi. Nie, to by nie była ona. Na pierwszy rzut oka sprawiała wrażenie odrobinę zagubionej, ale czy zagubiona osoba z taką pewnością w sobie patrzyłaby w niewidzialny punkt zawieszony między odległym o jakieś dwadzieścia metrów chodnikiem, a budynkiem obok. Zapewne wielu z was sądzi teraz, że jest szalona. No bo co innego można sądzić o dwudziestoletniej kobiecie stojącej na ulicy w szlafroku. Mężczyźni pewnie zastanawiają się teraz co ma pod spodem, a kobiety, dlaczego wybrała tak tandetny odcień zieleni. Lubiła zieleń i nie była szalona. Była zwolenniczka wolnego słowa, ubioru, wyznania, czegokolwiek co akurat z wolnością się jej w danej chwili kojarzyło. Dziś postanowiła uwolnić swój rozbiegały wzrok. Postanowiła to zrobić rano, a rano, jak wiadomo, nosimy szlafrok. My, kobiety, mężczyźni z reguły nie używają tej części garderoby. Wisi u nich w szafie, zakupiona przez żonę pięć lat temu, rozpakowana dla świętego spokoju, nawet nie przymierzona. Ona akurat miała zielony szlafrok, miękki, przyjemnie otulający ciało, wiec dlaczego miałaby w nim nie wyjść na ulicę by uwolnić swój wzrok? A wiadomo, że by cokolwiek uwolnić trzeba wyjść na duża przestrzeń. Akurat takową znalazła, niedaleko, wystarczyło tylko wyjść z domu, zapomnieć zamknąć drzwi, po schodach zbiec na dół, przesunąć ciężkie, metalowe wrota i wyjść. Czy Was widzi, pytacie. Otóż, widzi, ale nie zauważa, a to różnica, prawda?Można widzieć, że młody chłopak wyrywa torebkę starszej pani okładając ją czymś twardym, ale nie trzeba tego zauważać, bo po co nam kłopoty, czyż nie? Więc ona, nasza kobieta w zielonym szlafroku właśnie uwalnia swój wzrok, właściwie to już go wypuściła, dlatego wydaje się nam wszystkim, że patrzy tępo w przestrzeń, albo jakiś niewidzialny punkt. Nie, nie patrzy, jej wzrok biega niczym rozhasana sarenka na łące, a ona czeka, czeka na niego, by móc wrócić do domu, wypić kawę, zjeść zimnego już tosta, zapalić trzy papierosy. Jednym z nich zapewne znów nie trafi do popielniczki, ale to nic, nie przeszkadza jej to, lubi czuć koło lewej nogi małego stolika wypalone do połowy pety. Sprawia jej to nieopisaną radość, kiedy tak gołą stopą wgniata tytoń w miękki dywan. Pytacie, ile tu stoi? Na tej ulicy? Ona nie liczy czasu, nie ma zegara, czas nie spełnia w jej życiu żadnej roli, nawet gdyby przestał płynąć ona nie zauważyłaby zapewne, my tak, ona nie. Dziwna, myślicie. Nie, inna, a inny nie jest człowiekiem dziwnym, jest innym i tego się trzymajmy. Jest inna, ma zielony szlafrok i stoi na środku ulicy wypuszczając wzrok. Jedni mają psa, z którym klnąc pod nosem wychodzą, gdy pada deszcz, ona ma wzrok, który zapragnął dziś pobuszować w świetle porannych świateł samochodów. Jest inna, ma szlafrok w tandetnym zielonym odcieniu i śpiewa czasem, gdy kroi chleb. Nigdy nie śpiewa, tylko, gdy kroi chleb, fałszuje przy tym okropnie, ale nóż i chleb chyba to lubią, nigdy nie uciekły, więc lubią. Tak, tak. Zastanawiacie się, czy jest samotna, no tak, ma tylko mieszkanie, z miękkim dywanem, nóż, zielony szlafrok, drzwi, stół, popielniczkę, papierosy i wzrok. To wiele, czułaby się samotna, gdyby nie miała okna w swoim mieszkaniu, przez okno patrzy, gdy wypala papierosa o godzinie piętnaście po czwartej popołudniu, wtedy szlafrok wisi niedbale na krześle, ale to nie jest istotne. Ona pali i patrzy przez okno i liczy wirujące w świetle drobinki kurzu. próbowaliście kiedyś je policzyć? Szalenie trudne. Ona policzyła, dwa razy, siedziała na podłodze po turecku i liczyła drobinki kurzu unoszące się nad nią w małej, oświetlonej kłębie. policzyła, zanotowała i schowała do dolnej szuflady w tej szafce przy barku. Cicho! Wzrok wrócił, a ona idzie wypić kawę, zjeść zimnego tosta i wypalić trzy papierosy, z czego ten ostatni trafi na dywan.

A on nos. Stłuczony.
Pchnął drzwi z takim impetem, że odbiły się od ściany i z jeszcze większą prędkością zatrzymały się na jego nosie. Zaklął głośno i tym razem otworzył je delikatniej prawą ręka, a lewą trzymając się za obolałą twarz. Ona siedziała na tym samym fotelu, na którym ostatnio widział ją wczoraj, w tej samej pozycji, wydawać się może, że z tym samym papierosem, nie odpalonym, trzymanym pomiędzy palcem środkowym, a wskazującym, a kciukiem kręciła wokół filtra. Ciekawy obrazek. Stojący w drzwiach facet, ciężko dyszący z bólu twarzy, na której zatrzymały się odbite od ściany drzwi, a w dużym salonie siedzi kobieta na fotelu, przez którego poręcz przewieszony niedbale jest miękki zielony szlafrok. Mężczyzna odsunął rękę od twarzy i upewnił się czy nie zagościła na niej krew. Całe szczęście nie, pozwoliło mu to zaoszczędzić wiele czasu. W przeciwnym razie musiałby iść do łazienki, spłukać krew z ręki, by ta, jasnym strumieniem, wraz z wodą popłynęła nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak brudnymi rurami, no i po co zanieczyszczać dodatkowo swoją krew? W końcu spojrzała na niego, nie dość, że na niego patrzyła to jeszcze zauważyła. Uśmiechnęła się uśmiechem nie mówiącym nic kompletnie. Znacie taki uśmiech, prawda? Z jednej strony wydaje się Wam, ze jest to strasznie kpiący, irytujący Was uśmiech, a z drugiej odczuwacie dziką satysfakcję, że go widzicie. On dodatkowo okropnie się wściekł, to mu utrudniało sprawę. Nienawidził, gdy uśmiechała się tak jak dziś, uwielbiał, kochał ten uśmiech, a przyszedł, a wrócił tu w zupełnie innym celu niż porwanie ją do jej małej sypialni z przesadnie dużym łóżkiem z miękkim materacem. Po drodze zrzuciłby z niej zielony szlafrok. Ale tym razem nie miała na sobie zielonego szlafroka, ten wisiał na oparciu fotela. Niedbale. Miała na sobie białą sukienkę, tę, w której ją poznał kilka lat temu. Oboje pamiętają ten dzień, tylko każde inaczej. On pamięta zjawiskową sukienkę odbijającą się w jeziorze, nad którym stała. Ona pamięta jego dwudniowy zarost. Dziś on miał ten sam zarost, a ona tę samą sukienkę. Nie, nie byli szczęśliwym związkiem, ale właśnie na tym nieszczęściu to wszystko się opierało. Oboje byli sobą zmęczeni. Ona nienawidziła jego postrzegania światem okiem fotografa, którym nie był swoją drogą, miał oczywiście najdroższy sprzęt, ale nigdy z niego nie korzystał, wolał patrzeć i mówić jakie zdjęcie by zrobił. Może tak naprawdę potrafił tylko dobrze mówić o zdjęciach, a wykonanie chociaż jednego z nich skończyłoby się totalnym niewypałem, rozmazanym idealnym światem. On zarzucał jej brak zegarka, brak racjonalnego myślenia, brak zauważania czegokolwiek, nie lubił, gdy widziała, lecz nie zauważała. oboje się nienawidzili i właśnie dlatego tak długo przy sobie trwali. Jak długo, pytacie? Ona odpowie, że długo, że za długo i dłużej niż potrzeba, no tak. Zegarka na swej ręce nie posiada, a w mieszkaniu głosu odmierzających czas wskazówek też nie usłyszymy. On powie, dwa miliony tych zaplanowanych zdjęć temu. Długo. Jeszcze raz potarł bolący nos, jakby to coś miało pomóc, ułatwić rozmowę. Ta biała sukienka, to światło z okna, gdyby tak przesunąć ten fotel delikatnie w lewo, gdyby w końcu odpaliła papierosa i trzymając go tak samo, lekko zbliżyła go do ust i jeszcze głowę, żeby odwróciła lekko w prawo. tak zdjęcie byłoby idealne. Dwa miliony i jeszcze jedno, a on ciągle przy niej. Oboje skazani na siebie i oboje wcale nie chcący tego. Wykrztusił coś lekko, udała, że nie słyszy. A w świetle zachodzącego słońca tańczyły drobinki kurzu łącząc się w pary przy starej melodii. Może tych dwoje było właśnie starą fotografią zrobioną kiedyś w przelocie, lekko rozmazaną, gdyż robioną niesprawną ręką fotografa. Spojrzała na niego jeszcze raz, głębiej, a na jej ustach znów pojawił się uśmiech. Ten sam uśmiech.
- Nie kocham cię.- powiedział on rozcierając sobie nos. Właściwie to po co go tarł, w czym to miało pomóc? Okropny widok.
- Ja ciebie też.- odpowiedziała z tym samym uśmiechem. Irytujące, prawda? Ja bym zalała się łzami, Wy też? Nie? Dlaczego, przecież po czymś takim człowiek może się załamać, rozsypać, rozpaść i nigdy nie pozbierać, nie poskładać. To tak jak ze starą fotografią, podarta i sklejona traci swą magię i urok. On na nią patrzył pocierając nos, a ona się uśmiechała. Wyszedł i zatrzasnął drzwi. Drobinki kurzu pouciekały jak małe dzieci czymś spłoszone. Bal czas zakończyć. Muzyka ucichła. Została sama w białej sukience na fotelu. odpaliła papierosa. A on gdzieś daleko nadal pocierał swój nos. Jakby to miało w czymś pomóc. Wróci, choćby po to, by dwa miliony dwa zdjęcia później zdjąć z niej zielony szlafrok.
Twój łów, łowco serc, niewinnych serc
Pluszcze w potoku ciepłej
krwi
Więc moje serce uniży w głąb
Tam haczyk twój nie sięgnie

Cmok - cmok.
Łów wielebny, łów
Mlask - mlask
Łów wielebny, łów

Awatar użytkownika
Liszka
Moderator

  • Posty:13434
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Miejscowość:Szczecin.
  • Pochwały:42
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Malinowooka » 09 Paź 2009, 10:21

To pierwsze już czytałam, zainteresowało mnie. Biorę to w sumie jako całość, bo ciekawie się czyta i zapowiada. Mam nadzieję, że będzie coś jeszcze.

liszka napisał:- Nie kocham cię.- powiedział on rozcierając sobie nos. Właściwie to po co go tarł, w czym to miało pomóc? Okropny widok.
- Ja ciebie też.- odpowiedziała z tym samym uśmiechem. Irytujące, prawda? Ja bym zalała się łzami, Wy też? Nie? Dlaczego, przecież po czymś takim człowiek może się załamać, rozsypać, rozpaść i nigdy nie pozbierać, nie poskładać.

To mnie doprowadziło do łez, jak mogłaś? ;o
I'm not crazy, my reality is just different than yours.

Awatar użytkownika
Malinowooka
Moderator

  • Posty:7805
  • Rejestracja:18 Mar 2008
  • Pochwały:16
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:17

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 09 Paź 2009, 10:21

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:18 Mar 2008
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Hipisówna » 09 Paź 2009, 19:41

Lubię takie trudne sytuacje i nieszczęśliwe miłości. Zielone szlafroki teeeeeeeeeż lubię.

Co do błędów - nie znalazłam, nawet specjalnie nie szukałam. Czasem coś mi nie pasowało gramatycznie, ale poza tym "słit".

Pisz więcej, liszka!
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze.

Awatar użytkownika
Hipisówna

  • Posty:152
  • Rejestracja:26 Wrz 2009
  • Miejscowość:Północ.
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Lamia » 09 Paź 2009, 22:04

Twoje opowiadania są takie oryginalne. Podobają mi się i na pewno masz kontynuować to co robisz! Muuusisz ;d W obydwu podoba mi się Twoja "taktyka" złapania się jakiegoś elementu, jednoczesnym zaczynaniu i kończeniu nim. To tak ładnie oddaje klimat. Szczególnie jak wplotłaś w to jakby fabułę (mówiąc o drugim opowiadaniu). Już polubiłam ten styl. Ogólnie również inne elementy są ciekawe. Twoje zwroty choćby do "nas", Twoje subiektywne oceny. Bardzo bardzo tak ;d

Ale, jak to ja, muszę się czegoś przyczepić. Zauważyłam, że masz tendencje do rozwlekania zdań. Owszem, potrzebne w języku polskim są zdania złożone, ale czy nie uważasz, że np. takie zdanie:
Stojący w drzwiach facet, ciężko dyszący z bólu twarzy, na której zatrzymały się odbite od ściany drzwi, a w dużym salonie siedzi kobieta na fotelu, przez którego poręcz przewieszony niedbale jest miękki zielony szlafrok.

mogłabyś jednak napisać trochę bardziej zrozumiale? Gdybyś pisała jakąś bardziej zawiłą historię łatwo byłoby się w tym poplątać, a chyba chcesz być rozumiana przez czytelnika? Zauważyłam to, bo sama mam problem z zaplątywaniem się w treści ; ) Najlepiej wtedy starać się pisać zdania prostsze, bądź potem próbować dzielić te zbyt zamotane ; )

Czekam z niecierpliwością na kolejne porcje Twojej pisaniny : )))
Ale powiem ci jedno w sekrecie - tylko wariaci są coś warci.



Jestem wspaniałym elastycznym manekinem.

Awatar użytkownika
Lamia

  • Posty:1606
  • Rejestracja:29 Kwi 2009
  • Pochwały:17
  • Płeć:Kobieta

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 10 Paź 2009, 07:08

Lamia napisał:mogłabyś jednak napisać trochę bardziej zrozumiale? Gdybyś pisała jakąś bardziej zawiłą historię łatwo byłoby się w tym poplątać, a chyba chcesz być rozumiana przez czytelnika?
Właśnie czasem się zapominam, dlatego, że osobiście sama poszukuję ksiażek pisanych mało zrozumiałym językiem, w których niektóre zdania musze czytać kilka razy. Pracuję nad tym, ale albo słabo, albo muszę się bardziej skupiac na poprawkach, których swoją droga wnosić nie lubię ;p
Twój łów, łowco serc, niewinnych serc
Pluszcze w potoku ciepłej
krwi
Więc moje serce uniży w głąb
Tam haczyk twój nie sięgnie

Cmok - cmok.
Łów wielebny, łów
Mlask - mlask
Łów wielebny, łów

Awatar użytkownika
Liszka
Moderator

  • Posty:13434
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Miejscowość:Szczecin.
  • Pochwały:42
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez anot » 10 Paź 2009, 08:30

No podoba mi się, niech Ci będzie ; D
A tak poważnie, całkiem fajnie się czyta, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy ;)
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.

Awatar użytkownika
anot
Moderator

  • Posty:5853
  • Rejestracja:03 Sty 2009
  • Pochwały:17
  • Płeć:Kobieta

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 10 Paź 2009, 08:30

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:03 Sty 2009
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 11 Paź 2009, 11:00

Ich palce. A w nich pomięty papier.

W myślach podróżowali w te same miejsca, ale żadne nie przyznawało się do tego. Potrafili godzinami siedzieć i patrzeć się w zmieniającą litery i cyfry tablicę przylotów i odlotów. Potrafili godzinami obserwować ludzi przechodzących przez tą śmieszną bramkę, przez którą nigdy nie dane im było przejść. Obserwowali ludzi płaczących ze szczęścia, tych, którzy wracali do ukochanej osoby po długim czasie rozłąki, ludzi rzucających się sobie na szyję. Oni gnietli w ręce kolejny bilet, niezdecydowani tracili pieniądze na bilety, nigdy nie wsiedli na pokład latającej maszyny, ani nigdy nie żądali zwrotu kosztów poniesionych. Po prostu któreś z nich zgniatało bilet i rzucało pod nogi tego drugiego, a wtedy to drugie robiło dokładnie to samo. A ona zapalała papierosa. Zawsze milczeli, uciekali do półsłówek. Oboje wiedzieli, ze gdyby któreś z nich wyleciało, a potem wróciło, to drugie czekałoby z utęsknieniem. Jednak ich powitanie byłoby inne od tych wszystkich zaobserwowanych. Ona zgarnęłaby kosmyk włosów za ucho i trzęsącą się dłoń wsunęła w jego dłoń, a on powiedziałby czekałem. A potem wzięliby bagaż i udali się do jej mieszkania. Nie wiedzieć czemu nigdy nie bywali u niego. Ona nie pytała, a on nie proponował. Czy jest okłamywana? Tego nie wiem, ale raczej nie. Spójrzcie, w ich oczach widać szczerość, każdy milimetr ich ciała pokazuje jak bardzo potrzebny mu jest każdy milimetr ciała drugiego. Ich urywane słowa, ich młodzieńcze drżenie rąk, zupełnie nie podobne do ludzi z takim stażem. Dwa miliony trzysta i jeszcze cztery zdjęcia temu się poznali. Dziś on znów patrzył an koniec jej nosa, wzrokiem kadrował na jej pieprzyk na szyi, a w tle kolejna para się witała. Głośno wciągnął powietrze, za głośno i tym zwrócił swoją uwagę.
- Kolejne?- spytała.
- Kolejne.- odpowiedział. Oboje wiedzieli, że to zdjęcie nie było udane.
Na jej szyi połyskiwał złoty łańcuszek, wygrzebała go z szafy, wtedy, gdy zmuszała osiadłe drobinki kurzu do tańca przy starej melodii. Oboje pragnęli poddać się namiętności, to było widać na odległość. Każdy z Was to potwierdzi. Jedno i drugie rwało się do siebie, ale żadne z nich nie potrafiło zacząć. Uwierzycie? Doświadczony związek, a każde z nich godzinami tkwiło nad telefonem i nigdy nie wykręciło numeru drugiego. Po prostu nagle zrywali się z miejsca i biegli, by w momencie ujrzenia siebie nagle zahamować i z przesadzoną statecznością przywitać. A wtedy jej chłodna dłoń ląduje w jego rozpalonej, splatają się ich palce i to tyle. Czasem on zrzuca z niej zielony szlafrok niosąc ją do jej zbyt małej sypialni w porównaniu do tego wielkiego łóżka. Nigdy nie bywali u niego. Wspominałam o tym? To istotny szczegół, warty powtórzenia. Zastanawiam się co sądzą pracownicy lotniska, na którym się w tej chwili znajdujemy. Może wcale ich nie widzą, ale nie zauważają,a może przywykli do widoku tych dwojga. Ja bym się zastanawiała, tworzyła mnóstwo historii dlaczego żadne z nich nigdy nie doważyło się odlecieć. Podróżowali w myślach i to im wystarczyło, ale przecież nikt obserwujący o tym nie wie, prawda? Coś ich przyciągało w wielkiej hali przylotów i odlotów, a jakaś potężna siła odpychała od wkroczenia na pokład samolotu, siła, która sadzała ich na mało wygodnych krzesełkach i pozwalała gnieść kolejny bilet. A na czarnej tablicy znów zmieniły się litery i cyfry.
Twój łów, łowco serc, niewinnych serc
Pluszcze w potoku ciepłej
krwi
Więc moje serce uniży w głąb
Tam haczyk twój nie sięgnie

Cmok - cmok.
Łów wielebny, łów
Mlask - mlask
Łów wielebny, łów

Awatar użytkownika
Liszka
Moderator

  • Posty:13434
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Miejscowość:Szczecin.
  • Pochwały:42
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Malinowooka » 11 Paź 2009, 11:21

Też uwielbiam podróżować w myślach. Podoba mi się, bardzo. <3
I'm not crazy, my reality is just different than yours.

Awatar użytkownika
Malinowooka
Moderator

  • Posty:7805
  • Rejestracja:18 Mar 2008
  • Pochwały:16
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:17

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Lamia » 11 Paź 2009, 15:47

Tak tak tak : ) Podoba mi się. Wysnute jakby na jedną nutę, trochę sentymentalne, a jednak wyważone. Do tego ta tajemniczość. Genialnie potrafisz tworzyć klimat, mieszając lekkie środki z przytłaczającą codziennością.


zupełnie nie podobne do ludzi z takim stażem

Nie "niepodobne"?
Dziś on znów patrzył an koniec jej nosa

ot, popraw literówkę
Może wcale ich nie widzą, ale nie zauważają,a może przywykli do widoku tych dwojga.

Tam nie miało być "albo"? Przy "ale" jakoś kompletnie gubi mi się sens tego zdania. Ale może to ja za głupia jestem ^ ^ Albo "może ich widzą, ale nie zauważają"?


Wiem, czepiam się. Jestem perfekcjonistką.
Ale powiem ci jedno w sekrecie - tylko wariaci są coś warci.



Jestem wspaniałym elastycznym manekinem.

Awatar użytkownika
Lamia

  • Posty:1606
  • Rejestracja:29 Kwi 2009
  • Pochwały:17
  • Płeć:Kobieta

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Incomprehensible » 12 Paź 2009, 12:37

Masz taki wymięty, rozchwiany, pozornie niedbały styl. Na początku trochę chaotyczny, ale powoli z czasem, w miarę jak się czyta dalej, to wszystko zaczyna Ci się porządkować. Całkiem ciekawa historia, chciałabym poznać zakończenie.
A, i czasem mieszają Ci się czasy i to na pewno nie jest celowy zabieg. Zdecyduj, czy używasz przeszłego, czy teraźniejszego.
le coeur, quand ça bat plus, c'est pas la peine d'aller
chercher plus loin, faut laisser faire et c'est très bien.

Awatar użytkownika
Incomprehensible
Przyjaciel

  • Posty:7496
  • Rejestracja:17 Mar 2007
  • Miejscowość:zielona kraina.
  • Pochwały:18
  • Płeć:Kobieta

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 12 Paź 2009, 13:00

Incomprehensible napisał:A, i czasem mieszają Ci się czasy i to na pewno nie jest celowy zabieg. Zdecyduj, czy używasz przeszłego, czy teraźniejszego.

Owszem, celowy ;p To jest dziś, ale takie z perspektywy czasu, nie iwem jak prościej wytłumaczyć x D No bo jak coś było minutę temu to jest przeszłosć, nie?
Twój łów, łowco serc, niewinnych serc
Pluszcze w potoku ciepłej
krwi
Więc moje serce uniży w głąb
Tam haczyk twój nie sięgnie

Cmok - cmok.
Łów wielebny, łów
Mlask - mlask
Łów wielebny, łów

Awatar użytkownika
Liszka
Moderator

  • Posty:13434
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Miejscowość:Szczecin.
  • Pochwały:42
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez hypertrichosis » 17 Paź 2009, 23:55

Za duzo, za duzo, za duzo. Za duzo Narratora w Tych opowiadaniach, jego zycia, jego mysli, jego calego! Za malo bohaterow, za malo ich osobowosci, za malo ich samych, razem i osobno!



Forma przystepna, calosc rowniez. Ale za duzo narratora a za malo bohaterow!
Aliquando Praeterea rideo, jocor, ludo, homo sum

Awatar użytkownika
hypertrichosis

  • Posty:431
  • Rejestracja:16 Lip 2007
  • Pochwały:3
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:14

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez kury nas uratują » 18 Paź 2009, 16:58

A mnie się podoba od początku do końca. Jako całość i każdy tekst z osobna. Genialne Liszka, genialne ;)
świat jest płaski

uśmiech !

Awatar użytkownika
kury nas uratują

  • Posty:433
  • Rejestracja:03 Lis 2008
  • Płeć:Kobieta

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Liszka » 02 Lis 2009, 13:08

Prawdopodobnie najgorsze ze wszystkiego, ale nie potrafię wykrzesać czegokolwiek lepszego, nie potrafię tego zmienić, rozwinąć. soł...

Koniec.

Stała z twarzą zwróconą ku niebu i pozwalała kroplom deszczu zmywać z siebie gorące łzy, a to pozorne oczyszczenie powodowało jedynie drżenie jej ciała. Choć nie była tą samą osobą, choć nie czuła się już człowiekiem, to czuła ból spowodowany wbijaniem paznokci w swój nadgarstek. Jej piersi unosiły się i opadały szybko. Nie mogła uwierzyć w to, co widziała, nie mogła uwierzyć, że człowiek jest zdolny do takich emocji, do takich czynów. Drapała swoje ramiona, swoje ciało, a deszcz ją mył. Opadła na chodnik i z płaczem krzyczała, by ktoś wymazał jej całą pamięć. Nie chciała ciągle czuć jego zastygającego ciała w swoich ramionach. Nie wierzyła, nie potrafiła uwierzyć w zajście dnia dzisiejszego. Nigdy już nie usłyszy o kolejnym zdjęciu. Wyrzuci zielony szlafrok, by już nigdy nikt nie zdejmował go z niej w ten sposób, w szale namiętności. Jej serce rozrywało się na kawałki, czuła jak jej paznokcie pękają pod naciskiem mokrej płyty chodnikowej. Pragnęła cofnąć czas, albo zapomnieć. Pierwszy raz w życiu odczuwała silne emocje, a przecież ona zawsze nad nimi panowała. Mogła nauczać, jak najgłębiej w sobie skrywać wszelkie uczucia i emocje. W tej chwili wychodziły z niej te wszystkie najgłębiej schowane. Gdyby ktokolwiek z Was ją teraz ujrzał, poczułby ten sam ból, tę sama miłość i tę samą tęsknotę i namiętność. Nagle spojrzała tępo przed siebie, a jej mózg przywołał prawdziwe wspomnienia. Przytulił ją i "odchodzę do innej" powiedział.
Twój łów, łowco serc, niewinnych serc
Pluszcze w potoku ciepłej
krwi
Więc moje serce uniży w głąb
Tam haczyk twój nie sięgnie

Cmok - cmok.
Łów wielebny, łów
Mlask - mlask
Łów wielebny, łów

Awatar użytkownika
Liszka
Moderator

  • Posty:13434
  • Rejestracja:29 Paź 2008
  • Miejscowość:Szczecin.
  • Pochwały:42
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:20

Coś razem i coś osobno.

Nieprzeczytany postprzez Malinowooka » 02 Lis 2009, 16:14

Jesteś okropna. Jak mogłaś to tak skończyć? Bardzo mi się podobało, ale zakończenie mnie poruszyło. ;o
I'm not crazy, my reality is just different than yours.

Awatar użytkownika
Malinowooka
Moderator

  • Posty:7805
  • Rejestracja:18 Mar 2008
  • Pochwały:16
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:17

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Do góry