A więc kiedyś natknąłem się na ogłoszenie na pewnym portalu, które brzmiało tak:

Myślę sobie co mi szkodzi, spróbuję. I tak od e-maila do e-maila sobie gadaliśmy i zajebiście się ze sobą rozumieliśmy. To trwało gdzieś od połowy września po dziś dzień. Zaznaczę, że ta dziewczyna jest ode mnie trochę oddalona, bo o jakieś 120 km. Na początku stycznia zapytałem ją czy jest chętna wybrać się ze mną na studniówkę. Dostałem odpowiedź taką
Blefowałam z tym fochem:D i kto tu jest cwany:D zaskoczyłeś mnie:P Jesli chodzi o mnie to własciwie moge iść:D Jutro postaram sie przekonac rodziców i powiedziec ze jak nie to bede porwana:P dam Ci jutro odpowiedz:)
Jak widać bardzo uradowana itd. No i tak mijały dni aż nadszedł czas studniówki i się w końcu zobaczyliśmy i poszliśmy bawić. Z początku była taka jakaś smutna, ale potem przyszła wódka i jakoś się rozkręciła. Jak się nie trudno domyśleć spała u mnie skoro do domu miała taki kawałek, a zmęczona po nocach wracać nie będzie. Wracaliśmy na nogach i było zimno i zmarzła. No i jak wróciliśmy to wszedłem do niej do pokoju pogadać. Strasznie się trzęsła z zimna. Nie wiem czy to robiła specjalnie czy nie, ale chyba serio jej było zimno, ale ja się nie narzucałem. W końcu zawołała mnie na łóżko żebym ją przytulił co też zrobiłem. No i jak się w końcu ogrzała to sobie leżeliśmy razem, aż zaczęliśmy się całować i zacząłem ją dotykać po piersiach itd. Ale do niczego więcej nie doszło, chociaż chyba tego chciała, ale rodzice w domu, nie chciałem przypału robić więc sobie odpuściłem. No i tak jakoś mi się usnęło, aż godzinę później przebudził nas ktoś w kuchni. Więc cichaczem się zabrałem do siebie do pokoju i poszedłem dalej spać. Chwilę później obudziła mnie i mówi, że zaraz się będzie zbierać na autobus i że mogę sobie spać tylko nie chciała się tak bez pożegnania zmyć. Ja mówię, żeby siedziała jeszcze, że ją wieczorem odwiozę. No to się zgodziła. Więc wróciliśmy znów do tamtego pokoju i mizialiśmy się jak w nocy, ale również bez seksu. No i koło 17:00 pojechałem ją odwieźć. Kazała mi napisać sms'a jak dotrę do domu. Nie wiem, martwiła się?
Następnego dnia zapytałem sms'em czy wszystko między nami okey, bo mi się dziwna wydawała w drodze powrotnej, ale prawdopobnie to było przez zmeczenie całą nocą i minimalną dawką snu, bo jakieś 3h. Odpisała mi, że jest wszystko okey tylko była zmęczona. No to skoro okey to zadałem inne pytanie. Napisałem tak:
To teraz inne pytanie. Jesteśmy razem czy o taki niezobowiązujący wybryk był?
Po chwili ona odpisała
Wiesz no to zabrzmi głupio, ale ja nie chce się wiązać w ogóle, przerażają mnie zobowiązania, pewnie jestem niedojrzała. Ale mam nadzieję, że to też niczego między nami niczego nie zmieni
Odpisalem, że spoko, skoro tak mówi niech tak będzie, jeśli o mnie chodzi to spoko.
Po czym wróciliśmy sobie do pisania tak jak to było przed studniówką, nie odczułem żadnej różnicy.
Minął jeden dzień od tego i ja cały czas zacząłem myśleć o co jej chodzi. Czy ja coś zrobiłem nie tak czy co. Aż nie wytrzymałem i musiałem dzisiaj zapytać.
Ona
haha nie no, nie przeszkadza mi to:P wiem jaka nuda jest wkurwiająca:P ja jutro tez sie pewnie nudzić bede jak cholera.
Ja
No to dobrzeMiałbym pewna propozycję na rozwiązanie tej nudy, ale nie wiem czy będziesz zainteresowana. Mianowicie chodzi mi o to czy nie zechciałabyś wpaść posiedzieć, pogadać, zaproszenie sobie odebrać i może nawet w skrajnym przypadku za matmę byśmy się wzięli. W ogóle nie wiem jak mam to rozumieć czy przewidujesz kiedyś się ze mną jeszcze spotkać czy wolisz pozostać tak jak to było wcześniej na wirtualnej znajomości. Wypowiedz się na ten temat proszę będzie mi lżej wiedząc na czym stoję
Ona
No własciwie to czemu nie, moge wpaść kiedyś:) no wlasciwie to mi troche głupio bo tak wpadłam, narobiłam Ci rozpierdolu w zyciu troche i pojechałam.
Ja
Wiesz ja tam Cię do niczego nie chce zmuszać nic na siłę wszystko młotkiem. Jeśli nie chcesz wpadać to po prostu powiedz jakoś to będę musiał przeboleć. Ale po prostu nie mogłem tego rozgryźć. Gdyby Ci coś nie pasowało to byś się chyba nie odzywała. Z jednej strony rozumiem, że pewnie się sparzyłaś wtedy na tych wakacjach i domyślam się, że to Cię tak powstrzymuje przed związkami, ale z drugiej strony nie wiem może we mnie jest coś nie tak co Ci może nie pasować. Wiesz to tylko Ty i tak zostanie. W każdym razie wiedz, że masz tutaj wieczne zaproszenie i jakbyś chciała wpaść to wystarczy, że powiesz. Nawet na feriach odpoczać od mamy czy innych rzeczy. To takie kilka moich słów szczerości i otwarcia
Ona
No widzisz, to jest tak, moge przyjechać, gdybym nie chciała to bym się nie zgodziła. Wiesz, ogólnie to nie jest problem z Tobą czy z czymś innym, to ja mam problem z samą sobą. Tamto na wakacjach to swoją drogą, ja nigdy nie chciałam sie z nikim wiązać, tamtemu dałam szanse i po 2 tygodniach spieprzył do innej, ale to pół biedy, i tak mnie wkurwiał często. No nie wiem, nie potrafie Ci tego wytłumaczyć, po prostu przeraża mnie hasło związek i cała ta reszta, ja wiem że można próbowac itd ale po prostu to raczej nie jest dla mnie, przynajmniej jeszcze nie teraz. Dlatego wlasnie nie chce zebyś no nie wiem pomyślał że coś by z tego było, bo uwierz mi, choćbym sie starała to bym nie dała rady a Ty byś pewnie na tym najbardziej ucierpiał, z reszta i tak już pewnie Ci nie jest wesoło, dlatego mi strasznie głupio jest
Ja
Nie potrzebnie Ci jest głupio, ja tam się cieszę, że Cię poznałem.
Mimo, że nie jest tak jakbym sobie powiedzmy marzył, ale cieszy mnie i
to. No nic na razie nam się ze sobą dobrze gada chyba i mnie to bardzo
cieszy i niech tak pozostanie. Ale chętnie bym się z Toba zobaczył raz na jakiś czas i
po prostu pogadać ze sobą.
Ona
Ja też sie ciesze ze Cie poznałam, więc jeśli o mnie chodzi to możemy sie spotkać, pogadać itp:) Po prostu chciałam żebyś wiedział mniej więcej wiedział że masz do czynienia z dziewczyną która po prostu ma troche nierówno pod sufitem. W sumie to bardzo nierówno. Dobra ja sie zwijam bo po mnie przyjechali, jak coś to pisz na tel:)
Jeśli chodzi o wspomnianą tu historię z chłopakiem. No to była w związku z jakimś gościem i koleżanki jej mówiły, że złamie mu sercę, bo jest bez uczuć, ale okazało się odwrotnie i to on ją zostawił bez słowa wyjaśnienia, a ona wtedy strasznie cierpiała i żadna z jej koleżanek się tym nie interesowała. Całe wakacje praktycznie w pokoju przesiedziała patrząc w sufit, rodzice chcieli ją do psychologa wysłać. I jeszcze próbowała tam kilka razy zainicjować jakaś rozmowę z tym chłopakiem. W sensie, że wsiadała do tego samego autobusu co on i czekała jak się odezwię, ale potem się na siebie wkurwiała, że to robiła.
Powiedzcie mi co ja mam o tym myśleć i co ja mam zrobić, bo naprawdę kurwa wymiękam. Jak myślicie to może być coś ze mną nie tak, a nie chce mi tego powiedzieć, żeby nie robić przykrości?
Ja to widzę tak, że strasznie to wszystko zepsułem. Zachowałem się jak straszny narwaniec, dziecko i wypaliłem z propozycją związku po 1 spotkaniu i ją spłoszyłem ;/ Nie wiem czy mam jeszcze jakiekolwiek szanse na naprawę tego czy ona po prostu zawsze będzie widzieć przyjaciela.





