czy ten temat obejmuje jakiekolwiek limity? bo obawiam sie, ze bede musiala bardzo okroic, zeby nie wyszlo na 50stron

KNEDLE! a w szczegolnosci knedle z owocami - jablko moze troche mniej, ale za takie z truskawka dam sobie odciac np. noge. natomiast za takie ze sliwka - to dam sobie obciac wszystko poza glowa (czyms musze zjesc i odczuwac wspaniale smaki)
PIEROGI! pierogi z owocami i kapusciano-grzybowe. ale gdybym juz musiala wybrac konkretnie, ktore sa naj naj - to beda te z jagodami (i zaraz za nimi widac cien tych ze sliwka).
BAKLAZANY! pieczone, smazone, w postaci kotlecikow (smazonych), duszone w potrawce, faszerowane, z grilla, marynowane (tych jeszcze nie umiem sama zrobic, bo nie probowalam), jako pasta. rocznie to ich przynajmniej z 30kg wcinam
CIASTA OWOCOWE. sliwka, morela, maliny, jagody, jerzyny, jablka, wisnie, truskawki - mniam, mniam, mniam. moga byc drozdzowe, moga byc kruche, moga byc biszkopty - malo to wazne, wazny jest owoc!
FASOLA! biala, pinto, czarna, kidney, adzuki, mung... mozna z tego zrobic prawie wszystko. mozna z tego zrobic kotleciki, farsze, potrawki, kuleczki nadziewane maslem czosnkowym (pycha!), zupy, moja "pulpe", mnostwo dan w klimacie meksykanskim, mozna wychodowac z niektorych gatunkow kielki i uzywac jako dodatek do salatek.
SZPINAK! makaron ze szpinakiem, zapiekanki szpinakowe, pierogi ze szpinakiem, tarty, nalezniki, paszteciki i inne cuda faszerowane.
ZUPY - rozne, rozniste, chociaz nie traktuje ich jak danie glowne, a przekaske. cebulowe, czosnkowe, groszkowe, jarzynowe, barszczyki, brokulowe etc.
SALATKI! tu nie jestem w stanie zliczyc ile z nich mi smakuje, jestem tak na nie zapatrzona, ze zazwyczaj nie moge odejsc od lodowki dopoki nie zobacze dna miseczki

ORZECHY! chyba nie probowalam jeszcze takich, ktore by mi nie smakowaly. a teraz jeszcze mamy wiekszy wybor, bo sa orzechy w panierkach, podpiekane, jakiestam - kolorowy zawrot glowy

GRZYBY! pieczarki, borowiki, maslaczki, RYYYYDZEEE (najwspanialsze!), mun, shitake, boczniaki, oh, ah...
i na razie tyle, bom zglodniala myslac o tych wszystkich wspanialosciach i ruszam do lodowki po maliny, ktore tez uwielbiam wcinac

jak ktos to bedzie chcial jeszcze czytac to moze tu wroce, bo przyznam, ze ze mnie lasuch straszny i przy okazji chyba nie najgorszy kuchcik (opinia znajomych i rodziny), wiec ogolnie same rarytasy jadam
