Oto mój diss na kolegę z klasy. Wyzwał mnie, zacząłem pierwszy. Na wycieczce szkolnej, przy ludziach. To miała być pisanka. Oceńcie czy się podoba.
Ej, człowieku, z kim ty się próbujesz?
Jak z polskiego masz zaledwie dwóję?
Dobra, daj mi te półtorej minuty.
Położę go na łopatki, idąc na skróty.
Stary, jeszcze gra się nie zaczęła,
A ty już kły z gleby zbierasz.
Wyprawię ci dzisiaj liryczny pogrzeb.
Wszyscy wiedzą, że robię to bardzo dobrze.
Robię to dobrze, a nawet i lepiej.
Ciekawe jak mnie na klęczkach naklepiesz.
Ty mi dzisiaj powiesz, że nie umiem pisać?
A ty jesteś pisarz, ale bez... długopisa.
Takich jak ty zjadam na śniadanie.
Gdzie masz wsparcie swoich pięknych panien?
W przyszłości będziesz skręcał długopisy.
Bo nigdy nie masz własnych, durniu łysy.
Będziesz kupował długopisy od samego siebie.
I właśnie po tych słowach leżysz już na glebie.
Pojechałeś sześciu gości? Lustro się nie liczy!
Przyjdź do mojej szkoły rymy poćwiczyć.
Nie ośmieszaj się przed tymi osobami.
Nie ośmieszaj się i najlepiej zamilcz.
Bo milczenie dobrze ci idzie.
Ja jestem w ekstraklasie, ty w czwartej lidze.
Zacznij obmyślać jak zapomnieć mój moment,
Bo twoje szanse na wygraną są znikome.
Jest tu jakiś dobry tekst?



