Wika1603 napisał:Wlasnie o to chodzi nie robi nic a pojedziemy zaluzmy tam jemu sie spodoba i powie wiesz co nie chce slubu bo tu mi jest dobrze dobra kasa i wogole bo moze byc tak i zonk.
Jedno drugiego nie wyklucza. Można wziąć ślub i żyć za granicą, nawet siostrę mogłabyś tam ściągnąć. Można też żyć w małżeństwie na odległość, wiele par tak żyje. Gdyby z takiego powodu zrezygnował z Ciebie i wspólnej przyszłości oznaczałoby to, że Cie nie kochał nigdy. A skoro Ty masz tyle obaw to nie jesteś jego pewna jako partnera na przyszłość i aż po grób. Bardzo boisz się tego, że on Cie zostawi, strasznie nastawiłaś się na ślub z nim i uważasz, że gdyby Cie zostawił to byłby koniec świata. Pewności nie ma się nigdy jeśli idzie o wspólną przyszłość ale dlaczego zmuszasz się do trwania w związku, w którym masz mnóstwo obaw o to czy Cie nie zostawi, o to czy nie spędzi całego życia przed kompem bo praca zawsze będzie za ciężka lub za mało płatna?
Czytając opis zachowania Twojego partnera względem pracy nie dziwię się, że boisz się o to co Was czeka w przyszłości. On stwarza obraz typowego osobnika, który chciałby się nie narobić a zarobić.
A podstawowym błędem jest myślenie, że po ślubie coś się zmieni. Guzik, nic się nie zmieni. Kobiety biorą często ślub z przekonaniem, że "po ślubie będzie lepiej, zmieni się" a to tylko złudna nadzieja. A jeśli uważasz, że On marnuje Ci lata (w razie rozstania tak określiłaś to, że związek z nim był marnowaniem lat) to z Twojej strony ten związek nie najlepiej prosperuje i nie tak jakbyś chciała.
Myślę, że
Wyrafinowana ma rację. Umów się z partnerem, żeby pojechał, rozejrzał się, zaaklimatyzował i Ty do niego dołączysz w przeciągu pół roku. To będzie świetna próba by zobaczyć jak sobie radzi w roli zarobkowania i być może wreszcie albo On się zmieni albo Ty przejrzysz na oczy.