To teraz ja. ; D
Lubię buty, lubię łazić po sklepach z butami i je mierzyć, nawet, gdy nie zamierzam ich kupić. Lubię oglądać je w gazetach, przez szyby wystaw, na nogach innych, no i lubię je mieć. Ostatnio mam wielką ochotę na buty od jakiegoś znanego projektanta, chcę móc raz w życiu pozwolić sobie na taki luksus i mieć buty od Manolo Blahnika na przykład. Tyle że zwyczajnie ceny są przerażające. ;P Schodząc na ziemię, mam kaprys na czerwone buty na obcasie - nie za wysokim, bo nie chcę, by były niewygodne. I też nie taka czerwień jak grafika m-forum, tylko taka hmm... przytłumiona. Widzę je w głowie, często tak mam, że wymyślam sobie coś i tego szukam po sklepach, ale nie znajduję, bo to nie istnieje, bo sobie to wymyśliłam.
Na co dzień noszę raczej sportowe buty, moje przywiezione z Anglii ukochane Nike'i, które mają już koło 4 lat i przetrzymają wszystko. ; D Zniosły upały Chorwacji, deszcze w Anglii, błota, śniegi i wszystkie nieszczęścia razem wzięte, a się nie rozsypały, więc je kocham.
; D Coś takiego, jak te:

tylko nie pomarańczowe, a granatowe.
Na lato lubię balerinki, tego rodzaju butów mam chyba najwięcej i wciąż mi mało. Muszą być wygodne, ładne, no i mnie nie obcierać, a to niestety trudne, bo mogę powiedzieć o sobie to, co
Wyrafinowana:
Wyrafinowana napisał:jedyne, ktore mi do tej pory nie zrobily krzywdy, to kapcie.
Wyższe buty tylko od okazji. Przy czym ciężko mi cokolwiek znaleźć, bo mam bardzo małe nogi i często nawet buty rozmiaru 36 mi spadają, a 35 są za małe. ;x Niestety w Polsce nie produkują "połówek", a szkoda.