hidalgo napisał:Ludzie spinają sie na świeta,są mili życzliwi itd.Ale dlaczego nie potrafią być tacy cały czas?
Niektórzy potrafią. Inni nawet w święta nie potrafią rozluźnić skrzywionych ze złości ust.
Przede wszystkim- co to jest święto?
Nie, nie katolickie, nie muzułmańskie, nie pogańskie, nie w kościele latającego potwora spaghetti.
Ludzkie.
Święto to przeciwność codzienności. Historia ludzkości pokazuje, że najwyraźniej potrzebujemy jakiejś odskoczni od tej codzienności. I może to być Boże Narodzenie, święto przejścia w afrykańskiej wiosce, święto niepodległości czy zwykła rocznica ślubu. Ludzkość lubi świętować, lubi symbole, lubi odliczanie do jakiegoś dnia. Wyjątkowość święta przeciwstawiana jest od wieków prozie codzienności. I z tą wyjątkowością związane są (logicznie) wyjątkowe zachowania i wyjątkowe rytuały. Nie przychodzi mi na myśl żadne święto, które oficjalnie nawołuje do tego by zachowywać się gorzej niż zwykle. Być mniej miłym niż zazwyczaj, mniej zwracać uwagę na innych dookoła, mniej starać się o choćby dekorację siebie/innych/przestrzeni. Co tam gorzej- nie ma żadnego święta które zakładałoby że należy zachowywać się tak jak zwykle!
Wpisane w definicję święta jest to żeby się wysilić, wyjść na jakiś wyższy poziom, udekorować swoją codzienność światełkami, kwiatkami, wysprzątać chałupę, wymienić się darami, wystrzelić na wiwat, pomalować policzki farbą, lub względnie założyć krawat. I katolickie święto nie jest tu wyjątkiem.