Z biegiem czasu bardzo uodporniłam się na ból. Jako dziecko miałam robionych mnóstwo badań, nakłuwano mnie, dostawałam sporo zastrzyków, także widok igły nie wprawia mnie w przerażenie, jak również nie mdleję na widok krwi.
Będąc w szpitalu 1,5 roku temu pielęgniarka pobierała mi krew właściwie co dwie godziny przez całe dwa dni, także w pewnym momencie moje ręce stały się wrażliwe na ból do tego stopnia, że bałam się każdego kolejnego wkłucia. Były całe posiniaczone i za każdym razem, kiedy na nie patrzyłam, wyobrażałam sobie scenę z
Requiem for a dream (domyślacie się na pewno, o którą scenę chodzi). Ale to była dość wyjątkowa sytuacja, kiedy byłam już po prostu zmęczona nie tyle fizycznie, co psychiczne ciągłym nakłuwaniem. Normalnie tak nie mam.
Jeżeli chodzi o jakieś skaleczenia, uderzenia, itd. to reaguję na to bez większych emocji. Nie wylewam morza łez i nie krzyczę z przerażenia, kiedy na moim ręku, czy gdziekolwiek indziej na ciele pojawia się mała ranka, np. z powodu skaleczenia nożem.
Co do strachu przed jakimś bolesnym wypadkiem, to na pewno czasem się pojawia, jednak na ogół staram się nie myśleć o takich rzeczach. Na chwilę obecną najbardziej przerażają mnie bóle menstruacyjne (tak, tak, typowe kobiece dolegliwości), które znoszę wyjątkowo ciężko. Ostatnio cały dzień spędziłam w łóżku i wypłakałam chyba wszystkie łzy z bólu, bo nigdy wcześniej mnie tak nie bolało. Właściwie nawet tabletki dawały niewiele. I właśnie taki rodzaj bólu - ten gdzieś w środku, z którym można niewiele zrobić jest chyba z tego wszystkiego najgorszy. Albo straszliwe migreny. Całe szczęście, że pojawiają się wyjątkowo rzadko.
slendergirl napisał:jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?
czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?
Staram się być wyjątkowo ostrożna. Dbałość o siebie samych jest moim zdaniem najważniejsza.
Kiedy robię sobie kanapki nie wymachuję nożem na prawo i lewo, nie przebiegam przez ulicę na czerwonym świetle i tak dalej. Także jeżeli chodzi o ryzyko, to w moim życiu stoi ono na minimalnym poziomie (o ile nie na zerowym).
.