Witamy na M-Forum.

Jesteśmy internetową społecznością, która zrzesza tysiące młodych ludzi. Jesteś nastolatkiem, szukasz porady, a może chcesz jej udzielić innym? Poznaj nowych przyjaciół i bądź z nimi w stałym kontakcie. Załóż konto i wyraź siebie na naszym forum, na którym użytkownicy napisali już 1210475 postów.

Zobacz nieprzeczytane posty

Alkoholizm- informacje.

Każdy z nas ma jakiś problem, którego nie potrafi albo nie wie jak go rozwiązać. Jeżeli coś Cię trapi, nie krępuj się pisz otwarcie... na pewno ulży Ci na sercu :)

Alkoholizm- informacje.

Nieprzeczytany postprzez mystery » 22 Mar 2008, 15:47

Zauwazyłam że już kilka razy ktoś przyszedł szukac rady na temat alkoholizmu tu, na forum. Oczywiście w sieci jest masa informacji na ten temat, całkiem łatwo je znaleźć- ale po prostu z moich obserwacji wynika że jakoś łatwiej ludziom wejsć tu, wyżalić się, niż szukać poprzez google. Z jednej strony "ich sprawa" z drugiej jednak to niewiele wysiłku podsunąc przy okazji pocieszenia kilka faktów. Dlatego (może naiwnie) się tego podjęłam. Zamieszczam te materiały w dziale "Wasze Problemy" bo to tu przybiegają użytkownicy pytając czy z ich rodzinami dzieje się coś niewłaściwego.
Tekst jest w zasadzie całkowicie pobrany ze źródła jakim jest strona http://www.alkoholizm.info.pl/
Mając pod nosem teksty pisane przez specjalistów nie śmiałam nawet próbować klecić czegokolwiek sama. ( dokładne źródła artykułów znajdują się na stronie)

CZYM JEST ALKOHOLIZM ?
Alkoholizm chorobą.

"Choroba alkoholowa", "Uzależnienie od alkoholu", "Alkoholizm" - jest to okresowe picie alkoholu w celu doznawania jego działania psychicznego, a czasem także dla uniknięcia złego samopoczucia, wynikające z jego odstawienia.
Istotą tej choroby jest więc psychiczne i fizyczne uzależnienie od środka narkotycznego jakim jest alkohol.

Uzależnienie psychiczne polega na potrzebie picia alkoholu dla poprawy samopoczucia.

Uzależnienie fizyczne objawia się wzrostem tolerancji na alkohol, utratą kontroli nad wypijanym alkoholem (niemożność przerwania picia w z góry zaplanowanym momencie) oraz palimpsestami i występującym Alkoholowym Zespołem Abstynencyjnym po odstawieniu alkoholu.

Alkoholizm jest chorobą pierwotną. Oznacza to, że jest przyczyną (podłożem) powstawania wielu innych chorób (somatycznych i psychicznych).

Alkoholizm jest chorobą śmiertelną. Nie leczony prowadzi nieuchronnie do śmierci. Mało jednak jest rozpoznań w aktach zgonu - alkoholizm. Przeważnie jest to somatyczny symptom alkoholizmu, np. marskość wątroby, itp.

Warto, zastanawiając się nad istotą alkoholizmu, pamiętać, że to jest jednak choroba i powinna być leczona tak, jak każda inna bardzo groźna choroba. Często niestety traktowana jest w kategoriach moralnych.

Do dziś spora część ludzi patrzy na alkoholizm w kategoriach moralnych. jest to według nich grzech, który jak trąd niszczy ducha i ciało. Dla wielu osób jest dowodem słabego charakteru i upadku moralnego. Wielu ludzi nie uznaje potrzeby leczenia alkoholików. Jednak czy to się komuś podoba bądź nie, alkoholizm jest chorobą, chorobą niezawinioną. Ma swój numer statystyczny i swą definicję (znajduje się w spisie chorób uznawanych przez WHO).

Istotą tej choroby, jest tak jak w każdej innej, odchodzenie od zdrowia. Nie przebiega to raptownie, lecz trwa, trwa przez całe lata, tocząc organizm i psychikę jak robak jabłko. Ma swój początek, przebieg i koniec.

Początek alkoholizmu jest trudny do uchwycenia. Bowiem granica pomiędzy piciem towarzyskim a chorobowym jest bardzo płynna. Zależy to od wielu czynników i każdy człowiek inaczej reaguje na alkohol. Stąd są osoby, które przez wiele lat nie odczuwają fizycznie skutków picia, degradacja organizmu jest czasem znikoma.
Podobnie bywa z funkcjonowaniem psychicznym. Są osoby, które mimo uzależnienia funkcjonują w miarę poprawnie, bronią się przed degradacją psychiczną, a są również i tacy, którzy w wyniku długotrwałego picia mogą przebywać jedynie na oddziale psychiatrycznym.
Są również tacy, którzy na zewnątrz funkcjonują w miarę poprawnie, funkcjonują zawodowo, np. ktoś, pełniący funkcję lekarza specjalisty, operuje, daje recepty... - po badaniach psychologicznych okazuje się, że jego poziom umysłowy obniżył się do upośledzenia umiarkowanego tzn. na poziomie szkoły specjalnej.

Różny jest także poziom społeczny osób uzależnionych. Są tacy, którzy maja pracę, dom, rodzinę, ale wielu już to wszystko straciło i mieszka pod mostem. Bardzo trudno jest powiedzieć o kimś kto ma pracę, dom, samochód, pozycję społeczną, jakiś jeszcze poziom intelektualny, organizm jeszcze niezniszczony, że jest alkoholikiem. Społeczeństwo, jak i sami alkoholicy chętniej postrzegają tych ostatnich - bezdomnych, upośledzonych fizycznie i psychicznie przez picie denaturatu.
Tam nikt nie ma wątpliwości.
Tymczasem alkoholizm jest chorobą, która ma swój początek, przebieg (stąd te różne oblicza alkoholizmu!). Można wyróżnić kilka faz przebiegu tej choroby i wraz z jej rozwojem staje się ona coraz bardziej widoczna, a skutki tej choroby stają się coraz bardziej odczuwalne i dla pijącego i dla otoczenia.
Pierwsza faza ostrzegawcza, druga krytyczna i trzecia chroniczna.(cd tego zagadnienia dalej)
Są takie pewne momenty w przebiegu tej choroby, które możemy nazwać kluczowymi lub objawami osiowymi.
Oznacza to, że prawie każdy alkoholik ma (miał) te objawy.
Są to przede wszystkim: zmiana tolerancji na alkohol, początkowo zwiększenie, w ostatniej fazie zmniejszenie tolerancji, palimpsesty czyli "przerwy w życiorysie" (rodzaj krótkiej amnezji związanej z piciem bez utraty przytomności), klinowanie - czyli likwidowanie negatywnych skutków picia alkoholu - alkoholem (leczenie kaca), utrata kontroli - tzn. osoba pijąca nie może logicznie wybrać - pić, czy nie pić, a kiedy zaczyna pić, nie jest w stanie swobodnie wybrać czy przestać, czy pić dalej. Jest to proces, który uniemożliwia kontrolowanie ilości wypijanego alkoholu. Nie jest w stanie przewidzieć ilości i czasu picia. Ciągi opilcze - najczęściej kilkudniowe do wielomiesięcznych ciągów picia dzień po dniu.
Choroba alkoholowa ma również swój koniec (tak, jak każda inna choroba), są jedynie dwa wyjścia - śmierć albo zaprzestanie picia. Nie leczona choroba zwykle prowadzi do śmierci. Oznacza to również, że jest to choroba chroniczna - czyli nieuleczalna. Można jedynie powstrzymać jej rozwój.
Dlatego mówi się o trzeźwiejących alkoholikach a nie o wyleczonych.

Trzeźwienie jest następnym warunkiem zdrowienia, rozwoju osobowości, rozwiązywaniu swych trudności natury psychicznej i fizycznej. Ponieważ alkoholizm jest chorobą, dobrze jest rozpocząć leczenie tej choroby w jej wczesnych fazach rozwoju (choć nie jest to takie proste). Daje to szansę aby wiele młodych osób nie dochodziło do dna, aby nie uszkadzać się, nie doprowadzać do degradacji psychicznej, fizycznej i duchowej.

OBJAWY OSTRZEGAWCZE
• Niebezpieczeństwo uzależnienia od alkoholu pojawia się w chwili, kiedy człowiek zauważa, że działanie alkoholu odpręża i daje ulgę, redukuje napięcie i niepokój, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie czy pobudza do działania.
• Stopniowo, osoba zagrożona uzależnieniem zaczyna poszukiwać, inicjować i organizować okazje do wypicia, pije z chciwością, wyprzedza kolejki, powtarzają się przypadki upicia, a także pije alkohol pomimo zaleceń lekarskich, sugerujących konieczność powstrzymywania się od picia.
• Wkrótce zaczyna być dumna z tego, że może wypić większą niż uprzednio ilość alkoholu (tzw. mocna głowa świadcząca o wzroście tolerancji na alkohol), ale jednocześnie pojawia się niepokój spowodowany trudnościami w odtworzeniu wydarzeń, które miały miejsce podczas picia (tzw. palimpsesty alkoholowe, "urwane filmy", "przerwy w życiorysie").
• Osoby, które uprzednio piły wyłącznie w sytuacjach towarzyskich zaczynają pić samotnie i do tego w ukryciu. Coraz częściej powtarzają się przypadki prowadzenie samochodu po niewielkiej nawet ilości alkoholu.
• Osoba "wchodząca" w uzależnienie stara się unikać rozmów na temat swojego picia, a później reaguje gniewem bądź agresją na sygnały sugerujące potrzebę ograniczenia picia oraz w sytuacjach utrudniających dostęp do alkoholu.
• Kiedy zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że jej picie różni się od picia innych osób podejmuje "ciche" próby ograniczania picia po to, aby udowodnić sobie, że jeszcze posiada kontrolę nad piciem alkoholu.

OBJAWY UZALEŻNIENIA OD ALKOHOLU.
Jak objawia się choroba.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca unikania terminu "alkoholizm", a zamiast niego lansuje używanie terminów "zespół uzależnienia od alkoholu" lub "uzależnienie od alkoholu" (nr Sta. F10.2 wg mającej obowiązywać niebawem X Rewizji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Przyczyn Zgonów ICD 10) oraz "picie szkodliwe" (nr. F10.1). Ten ostatni termin zastąpił często używane w poprzedniej wersji Klasyfikacji terminy: "niesprawności związane z alkoholem" lub "problemy alkoholowe" ,które w tym opracowaniu będą używane zamiennie.
Zespół uzależnienia od alkoholu lub uzależnienie od alkoholu (synonimy: alkoholizm w sensie ścisłym, choroba alkoholowa, nałóg alkoholowy, alkoholizm nałogowy), to zespół składający się co najmniej z trzech spośród ośmiu objawów:
1. Silna natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholu).
2. Upośledzona zdolność kontrolowania picia alkoholu (trudności w unikaniu rozpoczęcia picia, trudności w zakończeniu picia albo problemy z kontrolowaniem picia do wcześniej założonego poziomu).
3. Picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania.
4. Objawy abstynencyjne (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk).
5. Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu).
6. Zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu do 1-2 wzorców.
7. Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań.
8. Picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego.

ROZPOZNAWANIE OBJAWÓW UZALEŻNIENIA.
Ponieważ uzależnienie od alkoholu jest chorobą, to ma swoje charakterystycznie występujące u osób uzależnionych objawy. Występowanie przynajmniej trzech z tych objawów przez jakiś czas w ciągu ostatnich dwóch lat świadczy o uzależnieniu od alkoholu.
Objawy (lub inaczej kryteria uzależnienia):
Określenia medyczne /(Określenia potoczne w nawiasach)
1.Silna, natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholowy,suszenie),
2.Upośledzona zdolność kontrolowania picia alkoholu (brak silnej woli)
3. Picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania. (klinowanie, picie nie
dopuszczanie do kaca)
4.Objawy abstynencyjne ( kac, kac moralny, lęko-huki )
5. Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja na alkohol (mocna i słaba głowa)
6. Zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem do 1-2 wzorców (w piwiarni, pod boczek, etc.)
7. Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań (koncentracja życia wokół picia) (szukanie okazji, inicjowanie wypijanych kolejek, tylko pijące towarzystwo, bez alkoholu nie da się żyć, zabezpieczanie alkoholu,)
8. Picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego (łamanie obietnic zaprzestania picia, wpadki, tyle mi zostało.)


--> teraz bardziej opisowo
I. SILNA, NATRĘTNA POTRZEBA SPOŻYWANIA ALKOHOLU (głód alkoholu).
Sformułowanie "głód alkoholowy" używane jest dla określenia stanu charakteryzującego się wzmożoną i trudną do odparcia chęcią wypicia alkoholu, czy upicia się. Jest to zjawisko połączone z narastającym napięciem, niepokojem, rozdrażnieniem. "Głód alkoholowy" może wystąpić w różnych sytuacjach, miejscach, okolicznościach kojarzonych z alkoholem, też po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu, wraz z objawami zespołu abstynencyjnego, może też wiązać się z pragnieniem intensyfikowania przeżywanych uczuć. Niektórzy uważają iż głód jest pojęciem hipotetycznym i nie istnieje, ponieważ nie można stwierdzić jego obecności poprzez obiektywne kryteria, takie jak pomiary fizjologiczne, czy biochemiczne. Głodu alkoholowego nie jest w stanie zrozumieć ten, kto go nie przeżywał. Głód alkoholowy jest jednym z głównych mechanizmów wywołujących nawrót choroby.
II. UPOŚLEDZONA ZDOLNOŚĆ KONTROLOWANIA PICIA ALKOHOLU (TRUDNOŚCI W UNIKANIU ROZPOCZĘCIA PICIA, TRUDNOŚCI W ZAKOŃCZENIU PICIA ALBO PROBLEMY Z KONTROLOWANIEM DO WCZEŚNIEJ ZAŁOŻONEGO POZIOMU).
Po wypiciu pierwszej porcji alkoholu pojawia się niemożność skutecznego decydowania o ilości wypijanego alkoholu i o momencie przerwania picia. Nie pojawia się ona nagle. Osoby pijące w sposób umiarkowany potrafią w pełni kontrolować ilości, częstotliwość i okoliczności spożywanego alkoholu. Dobrze wiedzą ile mogą wypić, z kim i w jakich sytuacjach. Ważnym etapem rozwijającego się upośledzenia kontroli nad piciem jest picie alkoholu w pracy. Kiedy dana osoba zauważy iż ma problem z piciem, próbuje kontrolować swoje picie. Po pierwszych kieliszkach występuje specyficzny głód, co powoduje iż próby kontrolowanego picia są nieudane.
III. PICIE ALKOHOLU W CELU ZŁAGODZENIA ALBO ZAPOBIEŻENIA ALKOHOLOWEMU ZESPOŁOWI ABSTYNENCYJNEMU ORAZ SUBIEKTYWNE POCZUCIE SKUTECZNOŚCI TAKIEGO POSTĘPOWANIA.
U osoby uzależnionej z chwilą, gdy mija działanie alkoholu, pojawiają się dokuczliwe objawy zespołu abstynencyjnego. Organizm, którego wszystkie przemiany biochemiczne zostały podporządkowane alkoholowi domaga się gwałtownie nowej porcji alkoholu. Jest to przyczyna reintoksykacji "klinowania", zaczynającego każdy następny dzień picia. Dostarczony organizmowi alkohol powoduje zmniejszenie objawów abstynencyjnych, ustąpienie bólów, przywrócenie energii, umożliwia koncentrację i myślenie. Przywraca "normalne" funkcjonowanie. Trwa to krótko, ponieważ alkohol jest stopniowo eliminowany z organizmu, a objawy pojawiają się na nowo. Może tu też występować lęk, przerażenie "jak się nie napiję to się coś złego ze mną stanie", takie przekonanie może wynikać z wcześniejszych doświadczeń. Wówczas następuje uzupełnienie alkoholu.
IV. OBJAWY ABSTYNENCYJNE (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęki). Każde nadużywanie alkoholu pozostawia ślad w organizmie ludzkim. Człowiek, który nie jest uzależniony następnego dnia po upiciu czuje się ciężko chory. Ma bóle głowy, ogólne rozbicie, rozdrażnienie, kłopoty z koncentracją uwagi, niezdolność do dłuższego wysiłku fizycznego i umysłowego, nudności i wymioty. Popularnie ten stan jest nazywany kacem - medycznie są to objawy zatrucia. U osób uzależnionych do objawów zatrucia dołączają się objawy tzw. zespołu abstynencyjnego, który wykształca się na ogół po kilku latach intensywnego picia. Powstaje on wcześniej im trunki były mocniejsze i im większe ilości dana osoba spożywała. Wszelkie uszkodzenia mózgu, będące wynikiem urazów, zapaleń, czy zatruć, przyśpieszają wystąpienie zespołu abstynencyjnego. Dokuczliwe objawy zespołu (zespołu odstawienia) pojawiają się w czasie trzeźwienia lub po wytrzeźwieniu, a więc wówczas, kiedy w organizmie osoby uzależnionej brakuje alkoholu. Organizm przyzwyczaja się do systematycznego przyjmowania alkoholu, w pewnym momencie staje się on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Kiedy go brakuje, organizm zaczyna jakby "protestować" i domagać się go poprzez wytworzenie objawów abstynencyjnych. Jest więc zrozumiałe, że po kolejnej porcji alkoholu powraca dobre samopoczucie, łagodzi cierpienie i przynosi uklgę, następuje powtórne zatrucie (reintoksykacja) czyli klinowanie. Stanowi ono istotę "błędnego koła" w ciągu picia. Człowiek uzależniony od alkoholu pije, ponieważ nie chce dopuścić do rozwinięcia się bardzo dokuczliwych objawów abstynencyjnych. Musi pić aby nie cierpieć i cierpi, bo pije. Rozwój zespołu abstynencyjnego charakteryzuje się swoistą dynamiką:

1. Stadium Zwane wczesnym, utrzymującym się od kilku lat, tu dominują objawy ze strony układu wegetatywnego, tj. tej części układu nerwowego, która kieruje czynnościami organizmu niezależnymi od woli. Są to bóle i zawroty głowy, osłabienie, bóle mięśniowe, pragnienie, nieprzyjemny smak w ustach, nudności, biegunki, napadowe poty, kołatanie serca.

2. Stadium Późne, obejmuje oprócz wyżej podanych, objawy w sferze psychicznej z charakterystycznymi zaburzeniami nastroju i snu. Najbardziej typowy jest nastrój lękowo - depresyjny (tzw. depresja alkoholowa), często z gniewem i drażliwością. W cięższych stanach - omamy, przywidzenia, majaczenie alkoholowe, drgawkowe, napady abstynencyjne. Ostry zespół abstynencyjny trwa około (początkowo) 1 - 2 dni, później wydłuża się do kilku dni a nawet tygodni. Przypuszcza się, że odzwierciedla on zmiany części mózgu zwanej międzymózgowiem. Niekiedy zdarza się, że u osób uzależnionych w czasie utrzymania abstynencji pojawiają się objawy przypominające zespół abstynencyjny. Ogólne samopoczucie może być bardzo podobne lub identyczne jak w zespole abstynencyjnym podczas ciągów picia. Często pacjenci odczuwają smak wódki w ustach. Towarzyszy temu głód alkoholu czasami bardzo silny. Jest to tzw. "suchy kac" w języku specjalistyczny rzekomy lub wtórny zespół abstynencyjny. Stan taki pojawia się wyłącznie u osób uzależnionych. Może występować wówczas, kiedy są one wystawione na działanie bodźców kojarzących się ze spożywaniem alkoholu - wizyta w sklepie monopolowym a nawet sen w którym pije się alkohol.
V. ZMIENIONA TOLERANCJA ALKOHOLU
(Najczęściej zwiększona; ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywoływania oczekiwanego efektu). Tolerancja - to zdolność żywego organizmu do znoszenia bez przeszkody dla niego (do pewnej granicy) bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych. Tolerancja na alkohol jest różna u poszczególnych osób. Może się zmieniać też u tej samej osoby, zależnie od warunków zewnętrznych, czy wewnętrznych. Każdy z pijących miał okazję sprawdzić, jaką miał tolerancję na alkohol. Dla jednych była to setka wódki, dla innych większa lub mniejsza ilość. Organizm zaczynał się wówczas bronić, reagując np. wymiotami. W ten sposób dawał do zrozumienia, że następnych porcji alkoholu nie chce przyjmować, bo jest zatruty. Wzrost tolerancji może nastąpić w sposób niezauważalny. Dzieje się tak wówczas, gdy osoba nieprzyzwyczajona do alkoholu wypija jednorazowo dużą ilość alkoholu, wywoła to silną reakcję przystosowawczą organizmu, to powoduje przyjmowanie alkoholu bez objawów zatrucia. Wzrost tolerancji jest charakterystyczny dla początków uzależnienia, następuje stopniowo. Stopniowo wzrasta zdolność przystosowania się organizmu do stanu zatrucia (intoksykacji). Alkohol, który dostaje się do organizmu, zostaje szybciej rozłożony, robi miejsce dla następnej porcji - osoba tak reagująca może wypić dużo i nie będzie pijana. O wzroście tolerancji mówi się wówczas, gdy poprzednio zażywana dawka daje słabszy efekt. Wysoka tolerancja na alkohol utrzymuje się przez długi czas, nawet przez wiele lat. Zależy od dyspozycji psychofizycznych oraz intensywności picia oraz jego modelu. W miarę dalszego picia, w miarę rozwoju uzależnienia - tolerancja się obniża.
VI. ZAWĘŻENIE REPERTUARU ZACHOWAŃ ZWIĄZANYCH Z PICIEM ALKOHOLU DO 1 -2 WZORCÓW.
O zawężeniu repertuaru możemy powiedzieć, wtedy gdy dana osoba pije w sposób charakterystyczny dla siebie, np. rozpoczyna picie z konkretnym zawsze określonym zamiarem, ma charakterystyczny dla siebie sposób picia. Jest ot np. picie w konkretnych, podobnych do siebie sytuacjach (picie weekendowe), picie z osobami o dużo niższym statusie społecznym (osoba mająca dobrą pozycję społeczną - gdy zaczyna pić nie jest dla niej ważne z kim pije - pije np. na melinie).
VII. POSTĘPUJĄCE ZANIEDBYWANIE ALTERNATYWNYCH DO PICIA PRZYJEMNOŚCI, ZACHOWAŃ I ZAINTERESOWAŃ.
Obecność alkoholu w życiu codziennym staje się czymś bardzo ważnym, dużo uwagi i zabiegów jest skoncentrowanych wokół okazji do picia i dostępności alkoholu. Poczynając od picia towarzyskiego, w którym ważne są rozmowy, ludzie, spotkania a alkohol nie jest najważniejszy - istnieje możliwość zrezygnowania z alkoholu na rzecz innych zajęć. Jednak przy wchodzeniu w uzależnienie i dostrzeżeniu, że alkohol daje pewne "korzyści" alkohol staje się coraz bardziej ważny w życiu. Wtedy to rodzina schodzi na drugi plan, również zainteresowania, hobby i inne życiowe cele. Pragnienia przestają się liczyć i są coraz mniej ważne. Dużo energii i miejsca zabierają myśli o alkoholu, możliwości wypicia, poszukiwania okazji i sposobności do picia. Planowanie ile kto zdoła wypić i dbałość, by alkoholu nie zabrakło. Alkohol staje się jedynym celem w życiu pomimo ponoszonych konsekwencji (często niedostrzeganych). Na nic zdają się obietnice, że alkoholik nie będzie pił, gdyż dane słowo notorycznie łamie.
VIII. PICIE ALKOHOLU POMIMO OCZYWISTEJ WIEDZY O JEGO SZCZEGÓLNEJ SZKODLIWOŚCI DLA ZDROWIA PIJĄCEGO. O wystąpieniu tego kryterium możemy mówić wtedy, gdy dana osoba wie iż alkohol pogarsza jego stan zdrowia, a pomimo ponoszonych konsekwencji nadal spożywa alkohol. Nie chodzi tu o ogólną orientację, co do szkodliwości alkoholu jaką możemy usłyszeć w środkach masowego przekazu, a raczej konkretną informację uzyskaną np. od lekarza iż to, że dana osoba ma dane schorzenie jest konsekwencją nadużywania alkoholu. Inne zaburzenia takie jak: - "palimpsesty alkoholowe" - powtarzające się epizody "urwanych filmów", "przerw w życiorysie", luki w pamięci - tzn. okresy alkoholowych zaburzeń pamięci związanych z piciem - próby zapanowania nad piciem (np. ograniczanie sobie pory picia, rodzaju trunku, dobrowolne podejmowanie okresowej abstynencji w celu picia bez obaw w przyszłości) - ciągi picia - nawroty picia po okresach abstynencji - zaprzeczanie uzależnieniu (dana osoba nie uważa się za alkoholika) - nasilony lęk, ataki paniki bez powodu - psychozy alkoholowe - próby samobójcze / samouszkodzenia mogą potwierdzać uzależnienie w zależności od modelu picia.

FAZY ROZWOJU CHOROBY ALKOHOLOWEJ.
Jak rozwija się uzależnienie.


FAZA WSTĘPNA
W fazie tej dochodzi do uzależnienia psychicznego. Picie towarzyskie przeradza się w miarę czasu w picie na rozładowanie napięć, stresów, poprawy samopoczucia. Pijący zaczyna szukać sytuacji, w których prawdopodobnie będzie alkohol. Z reguły jeszcze nie upija się i ma zachowaną kontrolę nad piciem. Stopniowo zwiększa się jego tolerancja na alkohol. Ma mocna głowę. Nie ponosi jeszcze emocjonalnych skutków swego picia.

FAZA OSTRZEGAWCZA
W fazie tej alkoholik zaczyna coraz częściej szukać okazji do picia. Na przyjęciach sam inicjuje kolejki, ”podkręca tempo” picia aby dostosować ilość wypijanego alkoholu do swych zwiększonych zapotrzebowań. Po wypiciu polepsza się jego samopoczucie. Alkohol przynosi mu ulgę, rozpręża się. Jest to jego niezawodny środek na ukojenie. Każdorazowo rozpoczęte picie kończy się utratą kontroli.
Alkoholik nie może odmówić sobie. Zaplanowanie swego picia (tylko 100 gram i koniec) i zakończenie go w tym momencie staje się niemożliwe. Często aby nie pokazać tego w swoim otoczeniu, pije w sposób ukryty (np. dopija przed imprezą). Wybiera także takie towarzystwa, gdzie jest alkohol. Często zaczyna urywać mu się film. Nie pamięta co się z nim działo (co mówił, co robił) nawet po niewielkiej ilości alkoholu.

FAZA KRYTYCZNA (OSTRA)
Faza ta charakteryzuje się tym, że zaraz po spożyciu nawet niewielkiej ilości alkoholu zjawia się przeważnie pragnienie dalszego picia, które odczuwane jest czasami jako przymus fizyczny.
Rozwija się w pełni utrata kontroli nad rozpoczętym piciem. Jeden kieliszek wyzwala „reakcję łańcuchową”. Takie utraty kontroli zaczynają zdarzać się coraz częściej, wydłuża się czas picia i ilość wypijanego alkoholu. Alkoholik zaczyna wynajdywać usprawiedliwienia przede wszystkim dla siebie, a następnie dla swego otoczenia.
Jego pijackie „alibi” przybiera coraz bardziej nonsensowny charakter. W tym okresie sposób picia staje się coraz bardziej widoczny dla otoczenia. Rodzina zaczyna izolować się z życia społecznego, wstydząc się ludzi. Nieprzeparta chęć picia (wbrew wszelkim racjom) wzmaga się. Alkoholik zaczyna tracić szacunek do samego siebie - co z kolei wymaga wyrównania. Pojawiają się nietypowe wcześniej zachowania, jak np.: niezadowolenie, agresywność, itp. Zaczyna winą obarczać swe otoczenie. Czasami wskutek nacisku społeczeństwa, podejmuje abstynencję (tydzień, miesiąc, nawet 6 i 9 miesięcy). Jednak okresowo powraca do picia. Zaczyna bardziej izolować się od świata zewnętrznego. Próbuje „pokonać” alkohol, udowadniając w różny sposób, że to on panuje. Stopniowo wydłużają się jego ciągi picia (do kilku tygodni, miesięcy). Jest to stopniowe przechodzenie do kolejnej fazy uzależnienia.

FAZA PRZEWLEKŁA
Faza ta jest ostatnim etapem rozwoju uzależnienia od alkoholu. Picie zaczyna być ciągłe. Czasami alkoholik upija się kilka razy w ciągu dnia. Przełomowym momentem jest tu regularne picie ranne. Giną resztki oporu, wstydu alkoholika. Upija się w pracy, na ulicy. Stan taki trwa całymi tygodniami, miesiącami, aż do objawów zatrucia.
Pojawiają się objawy zespołu abstynencyjnego (bóle głowy, osłabienie, drżenie, nudności, wymioty, zaburzenia nastroju, zaburzenia snu, jadłowstręt, biegunki, kołatanie serca, poty, lęki). Czasami przeradzają się one w objawy psychoz alkoholowych. przykre objawy abstynencyjne ustępują po wypiciu alkoholu.
W ten sposób wytwarza się błędne koło picia. Pojawia się bardzo wyraźne obniżenie tolerancji na alkohol. Czasami wystarczają dwa piwa aby się upił. Długotrwałe opilstwo wywołuje degradację moralną, osłabienie procesów myślenia, zaburzenia popędu płciowego, zmiany charakterologiczne (obniżenie tzw. uczuciowości wyższej). Zaczyna sięgać po alkohole niespożywcze, zaczyna pić na ulicach z osobami niższego poziomu społecznego. Wielu z alkoholików pije na tym etapie z każdym i w każdym miejscu. Często jest gościem izb wytrzeźwień, szpitali psychiatrycznych, które dają mu jedynie chwilowe wytchnienie. Dla tych, którzy doszli do tego momentu uzależnienia są tylko dwa wyjścia:
Śmierć - pijąc
Trzeźwe życie - nie pijąc.

Jak działa uzależnienie.
(Wg koncepcji teoretycznej Jerzego Melibrudy)


SYSTEM ILUZJI I ZAPRZECZEŃ.
System ten wynika z bardzo prostej potrzeby ludzkiej - potrzeby orientacji. Chcemy przecież wiedzieć - co? jak? kto? gdzie? Mało tego, my musimy to wiedzieć co takiego dzieje się wokół nas.
Niejednokrotnie taka wiedza decyduje o życiu, np. podczas wojny, jazdy samochodem, chodzenia po górach. Pomaga nam w tym odruch orientacyjny podobny do tego jaki ma kot leżący na piecu, gdy koło niego przebiega mysz - podnosi uszy, podnosi głowę.
Nam także ten odruch pozwala:
• realnie ocenić sytuację,
• uporządkować informacje,
• rozwiązać zaistniały problem.
np. "U nas co prawda okresowo brakuje masła, jednak wg ostatnich danych prasowych w Rumunii brak jakichkolwiek produktów żywnościowych".
albo, "U nas co prawda są bezdomni ale w trosce o te rzesze bezdomnych na ulicach Nowego Jorku
przesłaliśmy na ręce burmistrza 3 tysiące śpiworów itp".
Czy jednak zawsze tak jest. Czy zawsze realnie oceniamy sytuację? Otóż nie. Odruch ten jest na usługach człowieka i pozwala stonować emocje przystosowując rzeczywistość do naszej wyobraźni.
Kiedy pojawia się lęk, bo słyszymy jakiś podejrzany odgłos za drzwiami, uśmierzamy go dopuszczając do głosu informację - To tylko wiatr.
Myślę, że swego czasu mistrzem w przystosowaniu rzeczywistości do swych wyobrażeń był Urban. Każdą niewygodną informację potrafił przekształcić w bezpieczną dla swoich mocodawców (swej rzeczywistości).
Z czasem zniekształcając informacje wg własnych potrzeb alkoholik (inny człowiek też) zaczyna wierzyć, że tak faktycznie jest - że upił się bo wódka dorabiana, że wyrzucili go z pracy za Solidarność, że żona ma kochanka i już go nie chce itp.
Pierwotne zniekształcenia wynikające z lęku przed bolesna konfrontacją z rzeczywistością, stają się elementem świata, czasami pochłania to całą energię bowiem trzeba nieźle się pilnować, aby przy drugiej opowieści nie podać innych okoliczności. Tak więc najlepiej uwierzyć w swoje złudzenia.
Świat złudzeń staje się "realnym" światem alkoholika, łatwiej i bezpieczniej jest tak mu żyć. Alkoholik wprowadza iluzje i zaprzeczenia zarówno do tego co już było, co jest, jak i do tego co może się zdarzyć.
Najczęściej próbuje poprawiać swą przeszłość:
• zaprzecza faktom,
• zapomina minione fakty,
• zniekształca wspomnienia,
(np. ja tylko jedno piwko, żadnych wynalazków nie piłem, nigdy się nie upiłem, to była świetna impreza - choć nic nie pamięta itp.).
Próbuje się odizolować od kłopotliwej teraźniejszości;
• nie dostrzega faktów (np. sińców na twarzy żony, potłuczonych mebli),
• nie słyszy (głównie bolesnych rzeczy np. za dużo piłeś itp.),
• nie czuje (np. wstydu za leżenie pod bramą domu, winy za wyrządzone krzywdy),
najchętniej zanurza się w fantazjach na temat własnej mocy (kim to ja nie jestem, czego to ja nie mogę załatwić), seksie (wszystkie babki były moje - a tak naprawdę to cierpi na objaw żyrandola), agresji (jakich to ja nie robiłem numerów, trzech na jednego a ich załatwiłem, wyobraża sobie jak morduje choćby swą teściową).
Myśląc o przyszłości najczęściej pojawia się lęk, woli więc na wszelki wypadek zaplanować sobie bezpieczne, kontrolowane picie (no bo jak to bez alkoholu, nic się nie załatwi bez flaszki, czasem piwko to nie zaszkodzi, nawet za dwa lata, na weselu tradycyjna lampka szampana itp.).
Przewiduje więc wpadki i załamania (przecież to nie wyjdzie, tam wszyscy piją, to się nie uda itp.). Łatwiej wtedy sięgnąć po kieliszek przecież mówiłem!
Tworzy nierealistyczne wizje przyszłych wydarzeń (po leczeniu wyrzucą mnie, wyśmieją mnie itp.).
Są to najczęściej pomysły wynikające z lęku przed nieznanym, nowym i połączone z dawną chęcią picia.
Alkoholicy unikają odpowiedzialności - najczęściej używając słów (zawsze, wszędzie, było się, piło się, człowiek się upił itp.) to mówienie o wszystkich a nie o sobie.
Udział w zdarzeniach jest również tendencyjnie postrzegany, pojawia się mówienie, że to "oni", to zły los, bo "oni" są przeciw mnie (tylko co by było gdyby los był łaskawy, teściowa kochająca, pieniędzy w bród, ustrój taki jak trzeba?).
Manipulowanie innymi, obrażanie się, prowokowanie, oszukiwanie.
Umówiłeś się z kolegami na wódkę i masz zaraz wyjść po obiedzie. Liczysz na to, że nie będzie obiadu i spokojnie pójdziesz na "obiad" do knajpy. A tu w domu pachnie obiad, dzieci z uśmiechem pokazują 6-tki w dzienniczku, teściowa przynosi kapcie, pies się łasi... i jak tu wyjść. Jesz wspaniałą zupę, pić się chce, patrzysz, no tak, jedna kluska większa, ta druga krzywa, jakaś mała. Pewnie teściowa robiła, bo ona nawet klusek nie umie zrobić. Od słowa do słowa, pryska nastrój. Jesteś już dostatecznie wściekły, aby wyjść, trzasnąć drzwiami i spokojnie zjeść zasłużony posiłek w restauracji, po to przecież pracujesz. No udało się. Mało tego. Sam uwierzysz w to, że żona cię zdenerwowała i potem wypiłeś, a nie to, że był to planowany spektakl po to, by iść się napić.
Próbują także różnych magicznych zabiegów, aby zmniejszyć lęk jaki im towarzyszy. Np. stawianie sobie pasjansa o tym jak to będzie, wypije czy nie, wypił bo spotkał zakonnicę, pech murowany.
Potrafią alkoholicy stworzyć sobie wspaniałe plany tego jak to będzie, całe życie różne alternatywy bez ruszenia palcem. Myślą, że jak pomyślą sobie, że nie będą pić - już wystarczy to do osiągnięcia trzeźwości.
Świat iluzji i zaprzeczania to główna ostoja pozostałych dwóch systemów. Niejako kręgosłup, na którym trzymają się pozostałe równie mocne systemy mechanizmu uzależnienia.

SYSTEM NAŁOGOWEGO REGULOWANIA UCZUĆ.
System ten zwany jest także inaczej systemem nastawień i oczekiwań alkoholowych. Dotyka on najdelikatniejszej sfery funkcjonowania człowieka - emocji. Jak często czujemy, że nie mamy pary aby cokolwiek robić, że siadają nam nasze akumulatory, że nic nas nie cieszy lub wszystko złości.
Kiedy w życiu zbyt dużo jest sytuacji stresujących, pojawia się wyrwa w naszym bilansie emocjonalnym. Takie nadgryzione koło nie będzie się toczyło. Podobnie jak samochód, który złapie gumę. W takiej sytuacji ludzie spontanicznie robią coś aby wyrównać tę wyrwę w swoim bilansie emocjonalnym - kopią działkę, malują, piszą wiersze, chodzą po lesie. Te zachowania można podzielić zasadniczo na dwie kategorie:
• zachowania wytwórcze (malowanie, hobby),
• zachowania kontemplacyjne (podziwianie przyrody, sztuki).
Pozwalają one doładować swoje akumulatory, uzyskać równowagę. Wymaga to jednak pewnego wysiłku od nas, umiejętności, nawyku tego rodzaju zachowań.
Co więc robi osoba, która nie potrafi, nie jest nauczona takiego sposobu powracania do równowagi?
W tym momencie pojawiają się najczęściej propozycje (głównie reklama) szybkich regulatorów, które niestety są chemiczne. Alkohol staje się łatwo dostępnym środkiem regulującym stan emocjonalny. Patologiczne picie prowadzi do głębokich zaburzeń emocjonalnych. Sfera emocjonalna zostaje zdominowana przez cierpienie i alkoholowe próby jego łagodzenia. Picie przestaje służyć utrzymywaniu kontaktu między rzeczywistością, a reakcjami emocjonalnymi. Zaczynają kierować nałogowe stereotypy.
Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy młoda osoba po raz pierwszy sięga po alkohol. Nieważne czy smakuje czy nie, istotne jest odkrycie, że alkohol w pewnej dawce przynosi ulgę. Jeżeli okoliczności pozwalają tym, którzy odkryli magiczną moc alkoholu (w celu uzyskania ulgi, euforii, odprężenia, śmiałości, odwagi) to wykorzystują to w miarę możliwości jak najczęściej.
W ten sposób kształtuje się pierwsze ogniwo Systemu Nałogowego Regulowania Uczuć tzn. alkohol staje się podstawowym źródłem powstawania pozytywnych emocji. Pijący powoli rezygnuje z uzupełniania deficytu w bilansie emocjonalnym poprzez kontemplację czy tworzenie.
Deficyt wyrównuje alkohol.
Można to porównać do sytuacji, kiedy ktoś wspina się na wysoką górę aby zobaczyć przepiękny widok po drugiej stronie, pewnego dnia odkrywa tunel - jaskinię, która wychodzi na drugą stronę, może trochę niżej, ale widzi prawie to samo, no może ciut mniej. Nie chce mu się więc już trudzić na szczyt góry aby zobaczyć prawie to samo. Zaczyna systematycznie chodzić na skróty.
Zaczyna się koncentracja życia wokół picia. Powstaje Drugie Ogniwo Systemu Nałogowego Regulowania Uczuć tzn. zmniejsza się atrakcyjność i dostępność innych niż alkohol źródeł pozytywnych stanów emocjonalnych.
W miarę picia coraz rzadziej zaczyna się udawać doznawać euforii, radości, odprężenia. Większość prób picia kończy się piciem do upadłego. Coraz częściej w związku z tym pojawiają się: poczucie winy, kac moralny. Alkohol coraz częściej zaczyna być potrzebny do tego aby do głosu nie dochodziły wyrzuty sumienia, by nie myśleć o sobie źle.
Trzecie Ogniwo SNRU to uśmierzanie negatywnych emocji aby pojawiły się pozytywne doznania. Osoba pijąca doznaje ulgi kiedy przestaje cierpieć. Coraz częściej pojawiają się lęki, niepokój. Na tym etapie pojawia się myślenie - z alkoholem źle, bez alkoholu jeszcze gorzej. W kolejnym Ogniwie SNRU pojawia się lęk i staje się podstawowym rodzajem przeżywanych uczuć.
Pojawiają się lęki np. przy przechodzeniu przez ulicę, pojawia się nadwrażliwość na bodźce dźwiękowe. Są to głównie przeżycia z okresu kiedy obniża się poziom alkoholu we krwi. Perspektywa dnia bez alkoholu wydaje się być katastrofą. W miarę picia zmienia się osobowość pijącego. Staje się bardziej drażliwy, wybuchowy, błahe wydarzenia wytrącają go z równowagi - lęk staje się nieodłącznym towarzyszem.
Pijący wie, że jedynie alkohol pozwala uwolnić się od niego. Niestety obniża w ten sposób swoja odporność na cierpienie i ból. Alkoholik nie widzi już jednak innego sposobu poradzenia sobie z cierpieniem. Inne sposoby są zbyt trudne, powoli zaczyna zmieniać się jego styl życia.
Przypomina to sytuację, gdy kierowca jadąc samochodem łapie gumę. Wysiada i dopompowuje koło, ponieważ dziura była mała jedzie dalej. Po kilku kilometrach powietrze znowu wychodzi więc pompuje ponownie. Tym razem dziura się już powiększyła i może ujechać tylko kawałek. Ponownie powietrze wychodzi. Dziura jednak jest już tak duża, że stoi i pompuje, a powietrze schodzi, a on pompuje itd. Nie stać go aby oderwać się od pompowania i po prostu założyć koło zapasowe.
Główną myślą tego etapu jest "picie do życia jest konieczne", przerwa w piciu musi się skończyć. To ogniwo SNRU to przede wszystkim niewiara w to, że można przestać pić i wytrwać w abstynencji. Stąd czasami to tęskne oczekiwanie kiedy zakończy się post, adwent, minie rocznica abstynencji. Ostatnie ogniwo tego systemu to ustawiczne wahanie się emocji od stanu cierpienia do ulgi, od napięcia do uspokojenia, od przygnębienia do pobudzenia. Ta oscylacja pomiędzy tymi skrajnymi uczuciami trwa jeszcze długo mimo utrzymywania abstynencji.
W ten oto sposób zamyka się koło picia. Uczucia są tu głównym motorem i sterem.

SYSTEM DUMY I KONTROLI.
Podczas picia zmienia się osobowość pijącego. Pojawiają się sytuacje, które przynoszą pijącemu bardzo sprzeczne doświadczenia. Raz zdarzają się sytuacje kiedy po użyciu alkoholu staje się agresywny, wulgarny, znieważa żonę, bije dzieci. Kiedy mija działanie alkoholu, woli nie pamiętać tego co się zdarzyło (i często tak jest faktycznie działając na "urwanym filmie").
Myślę, że niejednemu z was zdarzyła się sytuacja, że po pijanemu naobrażał, pobił, schował pieniądze - na trzeźwo nic z tego nie pamiętał.
Tak więc pijany słyszy opinie o sobie, sam tego doświadcza, że raz jest dobry a raz zły.
Jak to pogodzić? Jak pogodzić, że jedna i ta sama osoba jest dobrym ojcem, kochającym, czułym. Potrafi wtedy położyć boazerię, pograć w piłkę z synem, być czułym mężem. Innym razem, staje się tyranem, bije, katuje, wynosi z domu to co sam niedawno kupił. Więc jaki jest? Kim jest? Dobrym czy złym?
Takie przeobrażanie się przypomina czasami stary horror "Dr Jekyl i Mr Hyde". Ten także pod działaniem tajemniczej mikstury przeobrażał się w potwora. Myślę, że alkohol dziś spełnia rolę tej tajemniczej mikstury.
Tak więc picie doprowadza do stanu, kiedy zostaje zaburzona spójność i integracja JA osoby pijącej.
JA, jaźń - to jest nasze wewnętrzne poczucie, które daje nam znak, że to my. Kiedy patrzymy na zdjęcie z pierwszej komunii rozpoznajemy siebie, mimo że teraz nie mamy włosów, mamy duży brzuch, lub nie mamy nogi. A jednak to cały czas ta sama osoba. Tylko, że z małego Józia stał się duży Józef.
Takie dwa obrazy siebie sprawiają, że coraz trudniej być takim jak w "tamtym" stanie. Pewne doświadczenia są nie do powtórzenia. Jeśli ktoś uczył się prowadzenia samochodu po pijanemu, to z dużą trudnością przyjdzie mu prowadzić na trzeźwo.
Jeśli ktoś rozpoczynał życie seksualne pod wpływem alkoholu, może mieć spore problemy aby na trzeźwo uzyskać podobne doświadczenia.
Właśnie takie transformacje, przeobrażanie się w kogoś innego są niezmiernie męczące. Bardzo przyjemnie jest choć przez chwilę poczuć się supermanem, Brucem Lee, rajdowcem. Lecz po trzeźwemu znowu pytanie, kim jestem? W miarę picia coraz więcej jest sygnałów, że to co robi, że to co mówi jest złe. Fakty są przygniatające.
Przepite pieniądze, wyniesione meble, pocięte ciało, rozbita rodzina, butelka denaturatu obok łóżka, "widziadła" chcące pożreć gdy tylko zamyka oczy.
Kac moralny jest bardziej dokuczliwy niż fizyczny i kiedy już leży na dnie ze zrujnowanym poczuciem własnej wartości - wtedy pojawia się "zbawienna" myśl: No tak - to ja właśnie jestem mistrzem świata w upadaniu na dno! Nikt tak nisko nie upadł jak ja! Tyle co ja to nikt nie wypił! Nikt nie narobił takich numerów co ja! itp. I nagle alkoholik staje na postumencie, który wybudował sobie z...niczego, ze swego upadku.
Przecież opowiedzieć swą wpadkę jako katastrofę, jakby potem można myśleć dobrze o sobie. Np. wypicie 1 litra, urwanie filmu i może być komentarz: "Nie, to okropne, straciłem kontrolę, wypiłem bardzo dużo, lub - ale była impreza, tak dałem czadu, chyba z litr albo więcej wypiłem, że aż film mi się urwał, tamte młodziki już wysiedli po pierwszej ćwiartce.".
Tak, źle myśleć o sobie, to jest przykre, trzeba więc ratować za wszelką cenę swe poczucie wartości. Oprócz zaatakowania poczucia tożsamości (jego spójności), poczucia własnej wartości, zaburzone zostaje także poczucie mocy. Najboleśniej alkoholik doświadcza tego kiedy traci kontrolę nad piciem.
Każdy chce mieć jakikolwiek wpływ na to co się dzieje z nim lub wokół niego. Są jednak takie sprawy jak choćby pogoda, śmierć, budowa ciała, wobec których jesteśmy bezsilni. Nie mamy wpływu na to co się dzieje.
Alkoholik doświadcza takiej bezsilności, niemożności wpływania jeżeli chodzi o picie. Stracił kontrolę nad piciem, ale niestety nie chce tego uznać, mało tego rozpaczliwie próbuje sprawdzać i doświadczać różnych sytuacji, w których "a nóż" odzyska utraconą moc. Bardzo chciałby być nadal "siłaczem" mającym moc aby kontrolować, wpływać na swe stany emocjonalne, dozować je, wpływać na stany psychiczne.
Niestety! Zostaje przygnieciony, prawie wessany do butelki, którą próbował dźwigać. Zostaje odgrodzony od świata, uparcie walczy, sprawdza. Czasami pojawiają się okresy depresji, poddania się (ale tylko pozornego). Nagle doświadcza, że oto jeszcze coś może! Odkrywa, że jeszcze może wpływać "na coś". Rzuca się na to rozpaczliwie, chwyta to jak tonący brzytwę. Może wpłynąć na ludzi wokół niego: żonę, dzieci, czasami terapeutę (niedoświadczonego) itd. Mogą prawie na klęczkach błagać go aby nie pił i zaczął się leczyć, a tymczasem on może powiedzieć: Jak będę chciał to będę pił!
Takie stwierdzenie daje bardzo duże poczucie mocy. Tak osoby żyjące z alkoholikiem uzależniają się od niego, a on zyskuje namiastkę poczucia mocy, wpływu. To, że "nie dałem się złamać" daje pewne poczucie, że jestem przez to coś wart. To są tylko złudzenia.
To co może alkoholik zrobić to otworzyć drzwi do swej "celi". Klamka jest wewnątrz. Otwarcie się na innych, przyjęcie ich pomocy, pozwala zyskać prawdziwą energię, daje poczucie tożsamości.
To stwierdzenie "Jestem alkoholikiem" stabilizuje wewnętrzne napięcia, rozterkę, oto wie kim jest!!! Uznanie swej bezsiły, niemocy w paradoksalny sposób przynosi mu poczucie mocy, siły. Zyskuje w ten sposób także poczucie wartości.
Może jednak warto poddać się, przestać walczyć z samym sobą?
____________________________________________________
Za chwile dodam informacje o leczeniu oraz fakty i mity na temat alkoholizmu
( z przyczyn technicznych- ilośc tekstu(bo i temat obszerny bardzo)- musze podzielić materiały na 2-3posty.)
wanderlust queen

svaku svoju grešku znam

Awatar użytkownika
mystery
Przyjaciel

  • Posty:4521
  • Rejestracja:05 Sty 2007
  • Miejscowość:Absurdystan
  • Pochwały:30
  • Płeć:Kobieta

Podziel się tym tematem ze znajomymi!

Odpowiedzi

Re: Alkoholizm- informacje.

Nieprzeczytany postprzez mystery » 22 Mar 2008, 16:12

LECZENIE CHOROBY ALKOHOLOWEJ

1. W każdym przypadku podejrzenia o chorobę alkoholowa konieczna jest specjalistyczna diagnoza. W tym celu należy się zgłosić do ośrodka leczenia alkoholizmu lub do innych placówek prowadzących program takiego leczenia.

2. Należy pamiętać, iż nie leczona choroba alkoholowa nigdy sama „nie przechodzi". Ograniczenie picia i picie słabszych trunków są sposobami samo-oszukiwania się. Jedynym sposobem poradzenia sobie z choroba alkoholowa jest całkowite i na zawsze zaprzestanie picia alkoholu pod jakąkolwiek postacią.

3. Podjęcie leczenia oznacza zaakceptowanie faktu, że „sam nie potrafię sobie poradzić z problemem alkoholowym i potrzebuję pomocy". Jest to moment rezygnacji z bezsensownej walki z wiatrakami zaprzeczeń, utrzymujących osobę pijąca w złudnym przekonaniu: „nie jestem alkoholikiem, mogę przestać pić kiedy tylko zechce, zależy to tylko od mojej woli".

4. Aby leczenie było skuteczne konieczne jest rozumienie, iż jest to proces długotrwały, żmudny, wymagający konsekwencji, podporządkowania się rygorom terapii i jak największego w nim udziału rodziny alkoholika.

5. Nie należy oczekiwać leczenia konwencjonalnego, polegającego na przyjmowaniu określonych leków. Leczenie choroby alkoholowej wymaga kompleksowego, specyficznego oddziaływania psychiatrycznego i psychologicznego, a w stanach skrajnego wyczerpania czy powikłań somatycznych, także internistycznego. Początkowy okres trzeźwości może się wiązać z rozdrażnieniem, pobudzeniem, przejściowymi stanami bólowymi, itd. Alkoholik może wtedy odczuwać potrzebę przyjmowania środków uspokajających, nasennych, lub przeciwbólowych. Jest to bardzo niebezpieczny moment, ponieważ niekontrolowane przyjmowanie nawet najbardziej popularnych leków, może w tym okresie przejść bardzo szybko w uzależnienie się od nich. Zdarza się to często i tak osoba z jednego uzależnienia wpada natychmiast w drugie. Przyjmowanie jakichkolwiek leków musi odbywać się pod ścisłą kontrola specjalisty prowadzącego leczenie alkoholika /dotyczy to nawet tak popularnych środków jak aspiryna, czy Tylenol/.

6. Nie należy oczekiwać, iż samo zaprzestanie picia automatycznie rozwiąże narosłe problemy i przywróci alkoholika do stanu, w jakim był przed choroba alkoholowa. Jeśli uda mu się przerwać picie i osiągnąć stan trzeźwości, będzie on inną, zupełnie nowa osoba. Czeka go trudny okres trzeźwego spojrzenia na siebie i najbliższe otoczenie, na dokonane już spustoszenia, straty, nieodwracalne zmiany w rodzinie, itd. Wiele z tego, co zobaczy zaskoczy go i zaboli. Będą sprawy, których już nie naprawi i nie odwróci, pomimo najlepszych chęci. Będzie to sytuacja podobna do tej, kiedy człowiek wraca po wielu latach nieobecności z dalekiej podroży. On sam będzie już innym człowiekiem, chociaż nie od razu będzie to rozumiał. To, co zastanie zobaczy jako zupełnie nowe, chociaż żył przez cały czas „tuż obok", a nawet sam był przyczyna wielu tych zmian. Dopiero teraz, będąc trzeźwym, zauważy to czego nie dostrzegał notorycznie pijąc. I dla alkoholika, i dla jego najbliższego otoczenia będzie to czas najwyższej próby, czas poznania się od nowa, zaakceptowania nieodwracalnych zmian i budowania zupełnie nowego życia. Nigdy już nie będzie tak jak było.

7. Generalnie można powiedzieć, ze leczenie nie likwiduje alkoholizmu. Nie ma wyleczonych alkoholików, są tylko niepijący alkoholicy. Oznacza to, ze alkoholikiem jest się już zawsze, nawet nie pijąc przez kilkadziesiąt lat, ponieważ utrata kontroli nad piciem jest nieodwracalna. Leczenie sprowadza się do przerwania picia pod kontrola medyczna, usunięcia objawów abstynencyjnych czyli tych związanych z narkotycznym głodem alkoholu i utrzymywaniem bezwzględnej abstynencji do końca życia. Jeśli ktoś spodziewa się, ze po okresie leczenia będzie mógł znowu normalnie, towarzysko pić, choćby w najmniejszych ilościach, to jeśli naprawdę zależy mu na wyleczeniu się, musi zrezygnować z takich nierealistycznych oczekiwań zanim jeszcze rozpocznie leczenie. Niepijącemu alkoholikowi nie wolno nawet przyjmować np. syropów na kaszel opartych na alkoholu, a także tych lęków, których skład chemiczny podobny jest do alkoholu. Najmniejsza dawka alkoholu może bowiem spowodować natychmiastowy nawrót choroby.

8. Powrót do życia po zaprzestaniu picia przypomina z kolei naukę skoku do wody tyłem. Wymaga to od alkoholika nie tylko pracy nad „alkoholowym myśleniem", czyli takim, które swoją szczególną logika powodowało, `że bronił dalszej możliwości picia, ale tez konstruowania konkretnej „mapy" postępowania. Alkoholik rozpoczynający leczenie nie wie co się z nim dzieje, ani w jakim kierunku zmierza. Zanim wypracuje sobie swoja mapę musi zaufać temu, co będą proponowali chcący mu pomoc i mający większe niż on i jego rodzina doświadczenie. To oni w początkowym okresie będą go instruowali co do techniki „skoku do wody tyłem". Ale najistotniejsze w tym powrocie do życia będzie to, czy alkoholik będzie miał do kogo i do czego wracać. Oczywiście najlepiej byłoby gdyby po podjęciu leczenia miał obok siebie kochająca rodzinę. Często jednak jest to zupełnie nierealistyczne oczekiwanie, bo tej rodziny już dawno może nie mieć, nawet jeśli jest „tuż obok". Bywa i tak, ze rodzina odchodzi od pijącego właśnie wtedy, gdy podejmuje on wysiłek zaprzestania picia. Dlatego celem na tej nowej mapie nie może być to co było, ani to co będzie. Cel musi być realny, widoczny, konkretny i możliwy do zrealizowania natychmiast. Celem może być tylko „dzisiaj i teraz", a wiec trzeźwość dzisiaj i życie teraz, nawet jeśli miałoby to znaczyć zaakceptowanie prawdy: „bez tych z którymi byłem dotychczas".

9. Ale żaden alkoholik nie musi być sam. Na całym świecie, w każdym nieomal mieście i miasteczku funkcjonują grupy Anonimowych Alkoholików. Ich skuteczność w utrzymywaniu w trzeźwości milionów ludzi jest niezaprzeczalna.
Codziennie dla tysięcy alkoholików grupy te są miejscem oparcia, pomocy i zrozumienia. Nikt bowiem lepiej nie zrozumie alkoholika jak drugi, ale trzeźwy już, alkoholik.
Ponieważ uzależnienie od alkoholu jest chorobą "demokratyczną", może zapaść na nią każdy, bez względu na płeć, wiek, poziom intelektualny, wykształcenie i uprawiany zawód. Każdemu też konieczna jest pomoc w powrocie do zdrowia. Podstawową formą leczenia jest psychoterapia uzależnienia, a sam proces terapeutyczny to ciężka i żmudna praca zawierająca w sobie wiele różnorodnych działań, których efektem powinny być głębokie i możliwie trwałe zmiany. Zmiany te powinny dotyczyć postaw, przekonań, zachowań, przyzwyczajeń, relacji z innymi, a także sposobów przeżywania, odczuwania, myślenia itp.
Programy zdrowienia planowane są na okres wielu miesięcy a nawet lat. Początek ich stanowią najczęściej paro- lub kilkutygodniowe, intensywne oddziaływania prowadzone w warunkach stacjonarnych bądź intensywne programy ambulatoryjne obejmujące 16-20 godzin zajęć tygodniowo. Leczenie stacjonarne osób uzależnionych, w odróżnieniu od leczenia szpitalnego innych schorzeń, nie jest przeznaczone wyłącznie dla szczególnie ciężkich bądź "beznadziejnych" przypadków. Warunki stacjonarne umożliwiają bowiem zwiększenie intensywności zajęć, a poprzez to osiągnięcie w znacznie krótszym czasie tego, co dają wielomiesięczne programy ambulatoryjne. Drugi etap to uczestniczenie w programie opieki poszpitalnej, czyli terapia uzupełniająca bądź podtrzymująca, prowadzona w warunkach ambulatoryjnych.
Prawidłowo prowadzone leczenie powinno przebiegać zgodnie z - przygotowanym przez terapeutę (opiekuna, przewodnika), uzgodnionym z pacjentem oraz na bieżąco aktualizowanym i monitorowanym - indywidualnym programem (planem) psychoterapii uzależnienia.
Niezmiernie cennym uzupełnieniem, zarówno stacjonarnych jak i ambulatoryjnych form terapii, jest Program Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików. Stąd większość ośrodków terapeutycznych zaleca swoim pacjentom uczestniczenie w spotkaniach Wspólnoty AA a ich bliskim udział w spotkaniach grup Al-Anon i Alateen. Ponadto wiele materiałów pomocnych w terapii uzależnień opiera się na doświadczeniach Wspólnoty AA. Zobacz: http://www.anonimowi-alkoholicy.org.pl
Zarówno badacze jak i praktycy są zgodni co do tego, że stosowanie jakichkolwiek środków farmakologicznych, bez względu na ich skład chemiczny i profil działania, nie może być traktowane jako leczenie uzależnienia od alkoholu.
Przez wiele lat, w lecznictwie odwykowym w Polsce, powszechną a często jedyną "metodą", było "leczenie uczulające" lub "leczenie awersyjne" polegające na wymuszaniu abstynencji poprzez podawanie pacjentom disulfiramu w formie doustnej (Anticol, Antabus) lub w formie implantu (Esperal, Disulfiram). Przy obecnych możliwościach korzystania z nowoczesnych metod leczenia uzależnienia od alkoholu w Polsce, proponowanie disulfiramu jako "metody leczenia" należy traktować jako działania nieprofesjonalne, a w niektórych przypadkach nawet nieetyczne.
Ostatnio poświęca się coraz więcej uwagi środkom, które wpływają hamująco na tzw. przymus picia poprzez zmniejszenie nasilenia "głodu" alkoholowego bądź osłabiają "nagradzające" działanie alkoholu. Środki te powinny być jednak stosowane tylko na zlecenie specjalisty, w określonych i indywidualnych przypadkach oraz powinny być traktowane wyłącznie jako czynnik wspomagający psychoterapię uzależnienia od alkoholu. Samo podawanie tych środków nie daje szans na wyzdrowienie.

Sygnały ostrzegawcze nawrotu choroby
(UZALEŻNIENIE CHEMICZNE)

Poniższy tekst jest testem dla alkoholików- na zasadzie odpowiadania sobie "czy znam te objawy"

Faza 1: Zmiany zewnętrzne:
Podczas tej fazy na zewnątrz wyglądam całkiem dobrze, ale zaczynam znowu myśleć i czuć podobnie jak dawniej, co powoduje pogorszenie samopoczucia.
Najczęstszymi sygnałami ostrzegawczymi są wtedy:
1. Zwiększony stres:Zaczynam odczuwać większy stres niż zwykle. Niekiedy wynika to z problemów lub sytuacji łatwych do rozpoznania. Może też być to efekt drobnych problemów powodujących stopniowe nasilanie się stresu przez dłuższy czas.
2. Zmiana sposobu myślenia: Zaczynam myśleć, że mój program trzeźwienia nie jest już tak ważny jak na początku. Czasem sprawy układają się tak dobrze, że uważam, iż nie muszę wkładać tak wielkiego wysiłku w realizację mego programu. Czasem też mam takie problemy, na które mój "plan trzeźwienia" nie pomaga i wtedy pytam się siebie: "po co się w ogóle starać?"
3. Zmiana uczuć: Zaczynam doznawać przykrych uczuć, z którymi mi źle. Czasami wpadam w euforię kiedy wydaje mi się, że wszystko jest tak jak chcę, choć wiem, że naprawdę tak nie jest. Kiedy indziej ogarnia mnie depresja tak jakby nic mi się nie udawało. Wiem, że te zmiany nastrojów nie oznaczają nic dobrego.
4. Zmiana w zachowaniu: Zaczynam inaczej postępować. Wciąż na zewnątrz wyglądam nieźle i mówię to co trzeba, ale w głębi duszy już wiem, że nie przerabiam swojego programu tak jak przedtem. Gdzieś głęboko zaczynam zauważać, że coś się psuje.

Faza 2: Zaprzeczanie:
Podczas tej fazy przestaję sam zwracać uwagę i uczciwie mówić innym o tym co myślę i co czuję.
Najczęstszymi sygnałami ostrzegawczymi nawrotu w tej fazie są:
1. Martwienie się o siebie: Czuję się niezręcznie w związku ze zmianą w moim sposobie myślenia, odczuwania i postępowania. To przykre uczucie pojawia się na krótko i dość szybko ustępuje. Czasem obawiam się, że nie uda mi się wytrwać w trzeźwości, ale nie chcę o tym myśleć.
2. Zaprzeczanie, że się martwię: Z tym przykrym stanem radzę sobie tak samo, jak kiedyś radziłem sobie z uzależnieniem - uparcie zaprzeczam i usiłuję przekonać siebie, że wszystko jest w porządku, chociaż faktycznie nie jest. Czasami zaprzeczanie skutkuje i wtedy mogę zapomnieć o swoich problemach i poczuć się przez chwilę lepiej. Przeważnie nie zdaję sobie sprawy, że posługuję się zaprzeczaniem. Dopiero gdy po pewnym czasie myślę o danej sytuacji, potrafię stwierdzić, jak źle się wówczas czułem i jak zaprzeczałem tym uczuciom.

Faza 3: Unikanie i defensywność:

W tej fazie staram się unikać tych rzeczy i tych osób, które mogłyby zmusić mnie do uczciwego spojrzenia na zmiany jakie zaszły w moich myślach, uczuciach i zachowaniach. Gdy dochodzi do konfrontacji wprost, staję się defensywny i nie chcę słuchać tego, co ludzie starają się mi powiedzieć.
Najczęstsze sygnały ostrzegawcze:
1. Przekonanie, że nigdy już nie sięgnę po alkohol czy narkotyki:
Nabieram pewności, że nie muszę wkładać wiele energii w dalsze trzeźwienie, ponieważ i tak się już nie napiję. Noszę to przekonanie głęboko w sobie, ale z nikim o tym nie rozmawiam. Czasem boję się, że zostałbym skonfrontowany, gdybym powiedział o tym swemu terapeucie lub innym zdrowiejącym alkoholikom. Czasem też po prostu uważam, że to nie ich sprawa.
2. Zajmowanie się innymi bardziej niż sobą: Zaczynam się interesować trzeźwością innych zapominając o własnym programie trzeźwienia. Zajmuję się piciem znajomych i ocenianiem sposobu trzeźwienia innych alkoholików w AA. Często nazywamy to: "przerabianiem cudzego programu trzeźwienia".
3. Defensywność: Niechętnie rozmawiam o swoich osobistych problemach i o tym, co się ze mną dzieje, ponieważ obawiam się krytyki i konfrontacji. Czuję strach i złość gdy ktokolwiek pyta mnie o mój program trzeźwienia albo zwraca uwagę na coś, czego sam nie chcę zobaczyć. Staję się defensywny nawet wówczas, gdy nikt mnie nie atakuje.
4. Zachowania kompulsywne: Zaczynam uciekać w kompulsywne zachowania usiłując odwrócić uwagę od nieprzyjemnych uczuć jakie mnie ogarniają. Powraca na nowo dawne sztywne i autodestrukcyjne myślenie i postępowanie. Zaczynam w kółko robić to samo nie zastanawiając się po co, ani dlaczego to robię. Usiłuję kontrolować rozmowy, bądź mówiąc nieustannie, bądź nie odzywając się w ogóle. Zaczynam za dużo pracować i zajmować się na raz mnóstwem rzeczy. Ludzie uważają mnie za wzór trzeźwości ze względu na moje zaangażowanie w AA i prowadzenie coraz większej liczby mitingów. Jeżeli uczestniczę w terapii, to staję się dobrowolnym "terapeutą" dla innych członków mojej grupy, ale o swoich problemach nie mówię w ogóle. Unikam zwykłych towarzyskich kontaktów z ludźmi, chyba że mogę w nich odgrywać decydującą rolę.
5. Zachowania impulsywne: Zaczynam stwarzać sobie różne problemy niewłaściwie oceniając sytuację i reagując impulsywnie. Zwykle dzieje się to pod wpływem silnego stresu. Czuję się z tym źle, ale na zewnątrz szukam usprawiedliwień i przerzucam winę na innych.
6. Skłonności do izolowania się od ludzi: Zaczynam się czuć niedobrze wśród ludzi i coraz więcej czasu spędzam samotnie. Wynajduję różne powody i usprawiedliwienia, żeby izolować się od ludzi. Samotność zaczyna mi dokuczać, ale mimo to, zamiast radzić sobie z nią poprzez kontakty z ludźmi, zaczynam jeszcze bardziej kompulsywnie uciekać w samotność.

Faza 4: Narastanie kryzysu:
Zaczynam mieć po trzeźwemu problemy, których nie rozumiem. Nawet jeśli chcę je załatwić i bardzo się staram, wynikają z tego coraz to nowe kłopoty.
Najczęstsze sygnały ostrzegawcze:
1. Tunelowe widzenie: Zaczynam myśleć, że życie składa się z oddzielnych, nie powiązanych ze sobą elementów. Skupiam całą uwagę na jakimś wycinku mojego życia i nie dostrzegam nic innego. Czasem zauważam tylko coś dobrego i ignoruję złe rzeczy. W ten sposób mylnie mogę uznać, że wszystko jest wspaniale, gdy w rzeczywistości nie jest. Innym razem widzę tylko to, co idzie mi źle i wyolbrzymiam to do zbyt wielkich rozmiarów. To powoduje, że czuję iż nic mi nie wychodzi, podczas gdy w rzeczywistości w moim życiu wiele rzeczy mi się udaje. W rezultacie nie jestem w stanie zobaczyć "całego obrazu", a nie spostrzec, że w jakiejś sferze mego życia postępuję tak, że powoduje to problemy w innej dziedzinie. Gdy pojawiają się jakieś problemy, nie wiem dlaczego. Uważam, że życie jest niesprawiedliwe i że nie mam na nie żadnego wpływu.
2. Stany depresyjne: Zaczynam odczuwać depresję, zły humor, apatię i ogarnia mnie uczucie pustki. Brak mi energii, za dużo śpię, rzadko czuję się dobrze i pełen życia. Uciekam w rozmaite zajęcia i nie chcę rozmawiać o swoim depresyjnym samopoczuciu.
3. Utrata konstruktywnego planowania: Przestaję planować i zastanawiać się nad tym, co mam do zrobienia. Zaczynam przyjmować, że aowskie hasło "Żyj dzień po dniu" oznacza, że nie muszę niczego planować, ani myśleć o przyszłości. Coraz mniej wagi przywiązuję do szczegółów. Staję się apatyczny i bezczynny. Moje plany opierają się na życzeniowym myśleniu (jak to chciałbym aby było), a nie rzeczywistości (jak faktycznie jest). W rezultacie snuję plany nierealne i nie zwracam uwagi na detale niezbędne do tego, by te plany zrealizować.
4. Plany kończą się niepowodzeniem: Moje plany nie wychodza i powstają wtedy nowe problemy. Przesadnie na nie reaguję lub tak usiłuję je rozwiązać, że powoduje to jeszcze większe problemy. Zaczynam mieć podobne kłopoty w pracy, w rodzinie, ze znajomymi i z pieniędzmi, jakie miewałem podczas picia (lub zażywania). Wtedy ogarniają mnie wyrzuty sumienia i poczucie winy. Staram się jakoś te kłopoty załatwić, ale wciąż mi się nie udaje, więc popadam w coraz większe tarapaty i zmartwienia.

Faza 5: Demobilizacja:
W tej fazie czuję się osaczony coraz to nowymi problemami do tego stopnia, że mam ochotę poddać się. Nic mi nie wychodzi, a w dodatku, sam robię sobie takie rzeczy, których wiem, że nie powinienem robić.
1. Snucie marzeń i życzeniowe myślenie: Coraz trudniej mi skoncentrować się na czymkolwiek i coś zrozumieć. Marzy mi się, żeby gdzieś uciec, albo żeby mnie "ktoś tego wszystkiego wybawił". Gdybanie staje się moim sposobem rozumowania. Zaczynam snuć marzenia i oczekiwać, że stanie się to, co chcę bez mojego udziału.
2. Uczucie, że nic nie da się zrobić: Zaczynam czuć się jak nieudacznik, któremu nigdy się nie powiedzie. Niepowodzenia mogą być prawdziwe, albo wyimaginowane. Wyolbrzymiam małe problemy do ogromnych rozmiarów nie dostrzegając niczego, co robię dobrze. Zaczynam uważać, że "zrobiłem co mogłem, a mimo to moja trzeźwość do niczego dobrego nie prowadzi".
3. Dziecinne pragnienie żeby być szczęśliwym: Mgliście pragnę czuć się "szczęśliwy" i "załatwiać problemy", ale nie układam sobie żadnego planu aby to osiągnąć. Chcę być szczęśliwy, ale nie mam pojęcia co mógłbym zrobić, żeby uzyskać takie samopoczucie. Nie mam ochoty wkładać wysiłku ani ponieść żadnych kosztów za osiągnięcie tego upragnionego szczęścia. Chciałbym, żeby jakiś cud sprawił, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane.

Faza 6: Dezorientacja i przesada:
W tej fazie zaczynam myśleć, czuć i postępować chaotycznie. Jestem poirytowany i przesadnie reaguję na drobiazgi.
Najczęstsze sygnały ostrzegawcze:
1. Trudności w spokojnym myśleniu: Nie potrafię jasno myśleć i rozwiązywać nawet normalnie łatwych problemów. Czasem odczuwam chaos i gonitwę myśli, to znów mam pustkę w głowie. Nie mogę się skupić na niczym dłużej niż przez kilka minut. Ogarnia mnie dezorientacja i trudno mi pojąć, jak różne rzeczy mają się do siebie i co z czego wynika. Nie potrafię też decydować o tym co robić i jak postępować żeby kierować swoim życiem na trzeźwo. W efekcie podejmuje złe decyzje, których bym uniknął gdybym jasno rozumował.
2. Trudności w radzeniu sobie z uczuciami i emocjami: Raz reaguję nadpobudliwie i przeżywam nadmierne emocje, innym razem popadam w odrętwienie i w ogóle nie wiem co czuję. Niekiedy dziwnie się czuję z "obłąkanymi uczuciami" bez żadnego widocznego powodu. Zaczynam obawiać się, że wariuję. Targa mną huśtawka nastrojów i często miewam depresję, niepokoje i lęki. W rezultacie nie ufam swoim uczuciom i emocjom i często usiłuję je zlekceważyć, stłumić, albo zapomnieć o nich. Z powodu tej huśtawki nastrojów wynikają oczywiście kolejne problemy.
3. Kłopoty z pamięcią: Czasem mam trudności z pamiętaniem różnych rzeczy i przyswajaniem nowych informacji i umiejętności. To, co chcę zapamiętać, ulatuje po kilku minutach z mojej głowy. Mam też kłopoty z przypomnieniem sobie ważnych momentów z mojego dzieciństwa, młodości i życia w ogóle. Czasem coś dokładnie pamiętam, a po chwili nie mogę sobie tego w ogóle przypomnieć. Czuję się zablokowany, zatrzaśnięty w pułapce, odcięty od własnych wspomnień. Czasem znów niemożność przypomnienia sobie czegoś powoduje podejmowanie niewłaściwych decyzji, których nigdy bym nie podjął, gdybym nie miał kłopotów z pamięcią.
4. Okresy dezorientacji: Ataki dezorientacji stają się częstsze, dłuższe i bardziej męczące. Nie jestem pewien co jest dobre, a co złe. Nie wiem co robić żeby załatwić swoje problemy, ponieważ cokolwiek robię wydaje mi się jeszcze bardziej je komplikować. Jestem zły na siebie dlatego że nie mogę rozwiązać swoich problemów i wciąż je pogarszam.
5. Trudności z radzeniem sobie ze stresem: Coraz trudniej mi poradzić sobie w chwilach stresu. Czasem jestem tak otępiały, że w ogóle nie zauważam normalnych sygnałów codziennych stresów. Innym razem znów bez specjalnego powodu nagle znajduję się w stanie silnego stresu. Gdy tak się czuję, nic mi nie pomaga i nie mogę się zrelaksować. To co innym pomaga na mnie nie działa, albo wręcz pogarsza mój stan. Dochodzi nieraz do takiego napięcia, że tracę panowanie nad sobą. W takich momentach nie mogę zrobić najprostszej rzeczy, która normalnie nie sprawia mi trudności. Ogarnia mnie strach, że rozpadnę się fizycznie i emocjonalnie.
6.Irytacja na znajomych: Moje stosunki ze znajomymi, rodziną, terapeutami i innymi alkoholikami z AA staja się napięte. Czasami odczuwam zagrożenie, gdy inni zaczynają zwracać uwagę na zmiany jakie zauważyli w moich zachowaniach i nastrojach. Innym razem w ogóle nie obchodzi mnie co ludzie mówią. Wdaję się w coraz ostrzejsze sprzeczki i konflikty mimo starań, żeby je jakoś zażegnać. Zaczynam czuć się winny.
7. Łatwe wybuchy złości: Czuję się poirytowany i sfrustrowany. Zaczynam tracić panowanie nad nerwami bez żadnych istotnych powodów, a potem mam poczucie winy. Często przesadnie reaguję na drobiazgi nie mające większego znaczenia. Zaczynam unikać ludzi, ponieważ boję się, że mogę stracić kontrolę i stać się agresywny. Usiłowanie, żeby nad sobą zapanować, powiększa mój stres i napięcie.

Faza 7: Depresja:
W tej fazie popadam w taką depresję, że nie mogę już robić rzeczy, które normalnie nie sprawiają mi żadnych trudności. Czasami czuję, że życie nie ma sensu, ogarniają mnie myśli samobójcze, zaczynam myśleć o alkoholu lub innych środkach jako sposobach uwolnienia się od depresji. Depresja widoczna jest dla innych, bo już nie jestem w stanie jej ukryć.
Najczęstszymi sygnałami ostrzegawczymi są:
1. Nieregularne odżywianie się: Albo zaczynam się objadać, albo tracę apetyt i jem bardzo niewiele. W rezultacie gwałtownie tyję lub chudnę. Omijam posiłki i nie jadam regularnie. Zdrowe jedzenie zastępuję "podjadaniem" byle czego.
2. Brak chęci do działania: Nie mogę się do niczego zabrać ani nic dokończyć. W takich chwilach nie mogę się skoncentrować, czuję niepokój, lęk, zakłopotanie i mam wrażenie jakbym był zamknięty w klatce bez wyjścia.
3. Kłopoty ze snem: Często trudno mi zasnąć, a gdy już zasnę, miewam męczące sny, budzę się wielokrotnie i potem znowu nie mogę zasnąć. Sypiam zbyt czujnie i rzadko udaje mi się spać głębokim zdrowym snem. Budzę się zmęczony. Zmieniają się też pory snu. Niekiedy długo w nocy nie mogę zasnąć, a na drugi dzień śpię za długo i nie mogę wstać. Dochodzi do tego, że jestem tak wyczerpany, że co jakiś czas śpię przez cały dzień albo dłużej.
4. Zachwianie struktury w życiu codziennym: Normalny porządek dnia ulega załamaniu. Przestaję wstawać i kłaść się o właściwych porach. Zaczynam przegapiać posiłki i jadam co i kiedy popadnie. Mam kłopoty z punktualnością i dotrzymaniem umów w kontaktach z ludźmi. Raz męczy mnie pośpiech, innym razem nuda i bezczynność. Nie potrafię zrealizować żadnego planu ani postanowienia, co powoduje uczucia napięcia, frustracji, lęku lub niepokoju, a te uczucia z kolei uniemożliwiają mi zrobienie tego co do mnie należy.
5. Okresy głębokiej depresji: Częściej popadam w depresję. Teraz jest to depresja cięższa, trwa dłużej i utrudnia normalne życie. Bywa tak źle, że inni to zauważają i już nie mam jak zaprzeczać. Najgorzej się czuję w czasie wolnym i nie zorganizowanym. Depresję pogłębiają dodatkowo zmęczenie, głód i samotność. Gdy znajduję się w depresji, izoluję się od ludzi, czuję się poirytowany i zły na innych, często też narzekam, że nikt mnie nie rozumie i nikogo nie obchodzi to co się ze mnądzieje.

Faza 8: Utrata kontroli nad zachowaniami:
W tej fazie nie panuję nad swoimi myślami, uczuciami ani zachowaniami. Nie potrafię wypełniać swoich dni niczym produktywnym. Wciąż zaprzeczam i nie przyznaję się do tego, że tak fatalnie funkcjonuję i nie zamierzam przyznać się do utraty kontroli mimo że moje życie jest pełne chaosu i nierozwiązanych problemów.
Najbardziej typowe sygnały ostrzegawcze:
1. Nieregularne uczestnictwo w mitingach AA, NA lub terapii: Zaczynam znajdować uzasadnienie żeby nie chodzić na spotkania terapeutyczne i mitingi samopomocowe. Wymyślam różne usprawiedliwienia i nie uważam już ani AA ani NA ani terapii za niezbędne dla mojej trzeźwości. Wmawiam sobie, że "AA (NA) i terapia nie pomagają mi, szkoda więc na to czasu. Mam przecież ważniejsze sprawy".
2. Postawa typu "Nie zależy mi": Usiłuję tak się zachowywać, jakbym nie przejmował się żadnymi problemami. Postępuję tak po to by ukryć uczucie bezradności, utratę zaufania do siebie i coraz większy brak szacunku do samego siebie.
3. Wyraźne odrzucanie pomocy: Odcinam się od ludzi, którzy mogliby mi pomóc. Dzieje się tak gdy wybucham gwałtowną złością, co tych ludzi do mnie zraża, albo krytykuję ich i poniżam, albo po prostu sam się od nich oddalam.
4. Niezadowolenie z życia: Wszystko wydaje mi się tak złe, że zaczynam myśleć, iż równie dobrze mógłbym wrócić do alkoholu i narkotyków, ponieważ i tak już gorzej nie będzie. Zupełnie nie kieruję swoim życiem mimo że jestem trzeźwy.
5. Poczucie bezsilności i bezradności: Trudno mi cokolwiek zacząć zmieniać. Nie potrafię rozsądnie rozumować, skoncentrować się ani myśleć abstrakcyjnie. Czuję, że nic nie mogę zrobić i zaczynam obawiać się, że znalazłem się w sytuacji bez wyjścia.

Faza 9: Uznanie utraty kontroli:
W tej fazie załamuje się mój system zaprzeczania i nagle widzę jak poważne są moje problemy, jak kompletnie przestałem kierować swoim życiem i jak niewiele mam kontroli nad tym, by cokolwiek poprawić. Uświadomienie sobie tego jest bardzo przykre i przerażające. Już do tego stopnia odizolowałem się od ludzi, że wydaje mi się, iż nie ma nikogo, do kogo mógłbym zwrócić się o pomoc.
Najczęstsze sygnały ostrzegawcze:
1. Trudności z kondycją fizyczną i podatność na wypadki: Zaczynam mieć trudności z koordynacją ruchówą, miewam zawroty głowy, zaburzenia równowagi, trudności z koordynacją wzroku i rak, osłabiony refleks. Problemy te powodują, że tracę normalną sprawność i jestem narażony na różne wypadki.
2. Użalanie się na sobą: Zaczynam użalać się nad sobą i domagam się, żeby rodzina i znajomi też litowali się nade mną. Wstyd mi, bo czasem wydaje mi się, że nie jestem normalny, cierpię na zaburzenia emocjonalne i poważne problemy ze sobą. Czuję się również winny, ponieważ widzę, że źle postępuję i źle realizuję swój program trzeźwego życia. Z powodu wstydu i winy ukrywam swoje uczucia przed innymi i nie chcę z nikim rozmawiać o rozmaitych sygnałach ostrzegawczych nawrotu choroby. Im dłużej te objawy ukrywam, tym stają się one gorsze. Usiłuję sam sobie z nimi poradzić i przekonuję się raz po raz, że mi to nie wychodzi. W rezultacie zaczynam przypuszczać, że nie ma dla mnie żadnej nadziei i jeszcze bardziej użalam się nad sobą.
3. Myśli o powrocie do picia kontrolowanego: Zaczynam myśleć, że alkohol i inne środki pomogą mi odzyskać dobre samopoczucie. Zaczynam mieć nadzieję, że uda mi się wrócić do picia towarzyskiego i że może teraz będę już mógł kontrolować swoje picie. Czasem wyrzucam te myśli z głowy, ale często są one tak natarczywe, że nie mogę ich powstrzymać. Przychodzi mi do głowy, że alkohol lub inne środki są jedyną alternatywą poza utrata zmysłów albo samobójstwem. Wydaje mi się, że powrót do picia i zażywania to jedyna sensowna i realna alternatywa.
4. Świadome kłamstwa: Wiem, że kłamię, zaprzeczam i szukam usprawiedliwień dla swego destrukcyjnego postępowania, ale nie mogę przestać. Czuję, że nie mam nad sobą żadnej kontroli. Zaczynam robić takie rzeczy, jakich normalnie bym nie robił, bo nie mieszczą się w moim systemie wartości. Ale nic nie mogę na to poradzić, nie kontroluję siebie.
5. Całkowita utrata zaufania do siebie: Czuję się jak w pułapce, bo nie potrafię ani jasno myśleć ani robić rzeczy, o których wiem, że powinienem robić aby rozwiązać swoje problemy. Czuję się bezsilny i bezradny. Zaczynam uważać, że jestem bezwartościowy, niekompetentny i że nigdy nie zdołam kierować swoim życiem tak jak powinienem.

Faza 10: Poczucie braku wyboru:

W tej fazie czuję się złapany w potrzask; czuję się fatalnie i nie jestem w stanie kierować swoim życiem. Zaczynam myśleć, że mam tylko trzy drogi wyjścia - zwariować, popełnić samobójstwo albo pomóc sobie alkoholem i innymi środkami. Nie wierzę już, że ktokolwiek ani cokolwiek mogłoby mi pomóc.
Najczęstsze sygnały ostrzegawcze:
1. Nie uzasadnione urazy i pretensje: Jestem zły, że nie potrafię postępować tak jak bym chciał. Jestem zły na cały świat, na kogoś lub coś konkretnego, a czasem na samego siebie.
2. Całkowite zerwanie z AA, NA i terapią: Przestaję uczęszczać na mitingi AA(NA). Jeśli brałem Anticol, przestaję brać albo biorę nieregularnie. Jeżeli mam sponsora lub kogoś kto mi pomaga w trzeźwieniu, zaczynam popadać w konflikty, aż w końcu zrywam zupełnie. Przerywam terapię chociaż wiem, że jest mi bardzo potrzebna.
3. Ogromna samotność, frustracja, złość i napięcie: Czuję się przytłoczony i nieszczęśliwy. Nie widzę żadnego wyjścia poza napiciem się, odebraniem sobie życia albo utratą zmysłów. Czuję się kompletnie bezradny, zrozpaczony i bliski szaleństwa.
4. Utrata kontroli nad zachowaniami: Mam coraz więcej trudności z opanowaniem swoich myśli, emocji, uczuć i zachowań. Ta coraz większa utrata kontroli zaczyna powodować poważne problemy we wszystkich dziedzinach życia. Zaczyna tez szkodzić mojemu zdrowiu. Choćbym nie wiem jak starał się odzyskać kontrolę, nic mi nie wychodzi.

Faza 11: Powrót do picia i zażywania:

W tej fazie zaczynam od nowa pić alkohol i używać innych środków. Usiłuję to robić w sposób kontrolowany, ale stopniowo do mnie dociera, że uzależnienie znowu zaczyna rujnować moje życie.
1. Próby kontrolowanego picia (lub zażywania): Przekonuję siebie, że nie mam wyboru i wracam do alkoholu i innych substancji; wmawiam sobie, że pomoże mi to jakoś uporządkować swoje sprawy i chociaż na jakiś czas uwolnić się od problemów. Planuję, że spróbuję tylko "towarzysko" albo "raz a dobrze", a potem przestanę. Jeżeli wciągam się w kontrolowane towarzyskie picie, zaczynam po trochu ale regularnie popijać lub brać. Jeżeli zaś wybieram drugi wariant funduję sobie "ciąg" starając się, żeby trwał niezbyt długo i nie był zbyt ciężki.
2. Rozczarowanie, wstyd, wina: Czuję się rozczarowany, ponieważ alkohol i inne środki wcale nie pomagają tak jak tego oczekiwałem. Mam poczucie winy, ponieważ w głębi duszy uważam, że postępuje niewłaściwie wracając do nałogu. Czuję wstyd bo zaczynam myśleć, że jestem do niczego jako człowiek, a mój nawrót jest najlepszym tego dowodem.
3. Utrata kontroli: Używanie alkoholu i innych środków nasila się tak, że przestaję mieć nad tym kontrolę. Niekiedy odbywa się to bardzo powoli. Ale bywa, że do utraty kontroli dochodzi natychmiast. Zaczynam pić i zażywać równie często i ostro jak dawniej.
4. Problemy życiowe i zdrowotne: Zaczynam mieć poważne problemy życiowe i zdrowotne. Małżeństwo, praca i znajomi doznają szwanku. W końcu podupadam na zdrowiu i znajduję się w takim stanie, że potrzebuje natychmiastowego leczenia.

[Opracowanie w języku polskim Ewa Woydyłło Komisja Edukacji w Dziedzinie Alkoholizmu i Innych Uzależnień, 1994.]
wanderlust queen

svaku svoju grešku znam

Awatar użytkownika
mystery
Przyjaciel

  • Posty:4521
  • Rejestracja:05 Sty 2007
  • Miejscowość:Absurdystan
  • Pochwały:30
  • Płeć:Kobieta

Re: Alkoholizm- informacje.

Nieprzeczytany postprzez mgirl » 22 Mar 2008, 16:12

Awatar użytkownika
mgirl

Online

  • Posty:4367
  • Rejestracja:05 Sty 2007
  • Miejscowość:M-Forum
  • Płeć:Kobieta
  • Wiek:18

Alkoholizm- informacje.

Nieprzeczytany postprzez mystery » 22 Mar 2008, 16:20

MITY I FAKTY O ALKOHOLU
W naszym społeczeństwie krąży wiele mitów na temat alkoholu a wiele osób, usiłując usprawiedliwić swoje picie, dorabia do tego odpowiednią ideologię.
Oto przykłady najczęściej głoszonych mitów i ich konfrontacja z prawdą.
MIT: Lampka wina, kufel piwa czy "kieliszek" wódki nikomu jeszcze nie zaszkodziły.
FAKT: Alkohol, wypijany w niewielkich ilościach i do tego sporadycznie, nie powoduje widocznych zmian w organizmie. Kiedy sięganie po alkohol powtarza się zbyt często lub kiedy organizm jest szczególnie wrażliwy na działanie alkoholu - nawet niewielkie jego ilości muszą, w jakimś momencie, zaszkodzić.

MIT:
Mężczyzna jest bardziej odporny na alkohol niż kobieta
FAKT: Wprawdzie po wypiciu tej samej ilości alkoholu, jego stężenie będzie mniejsze w organizmie mężczyzny niż kobiety, jednak to wcale nie oznacza, że mężczyzna może pić bezkarnie. Zdarza się, że przy bardzo podobnym sposobie picia - zmiany chorobowe pojawiają się u mężczyzny wcześniej niż u kobiety. Sposób reagowania na alkohol zależy bowiem od indywidualnych cech organizmu, stanu zdrowia, sposobu odżywiania się itp.

MIT:
Alkohol poprawia odporność organizmu
FAKT: U osób z podwyższoną ciepłotą ciała i stanami zapalnymi alkohol zmniejsza odporność obronną organizmu poprzez ograniczenie aktywności białych ciałek krwi, których zadaniem jest zwalczanie wszelkich infekcji. Osłabienie systemu odpornościowego pod wpływem alkoholu zwiększa podatność nie tylko na wszelkie infekcje, ale także na wystąpienie choroby nowotworowej.

MIT:
Alkohol dodaje sił
FAKT: Rzeczywiście alkohol może sprawiać takie wrażenie, ponieważ poprzez swoje działanie pobudzające pozwala na krótko zapomnieć o zmęczeniu. Bardziej systematycznie picie alkoholu powoduje jednak uszkodzenie zarówno układu nerwowego jak i mięśniowego, a tym samym osłabienie siły mięśniowej a nawet zaniki mięśni i niedowłady.

MIT:
Alkohol jest dobrym środkiem "na rozgrzewkę"
FAKT: Efekt rozgrzania jest tylko chwilowy. Wypicie alkoholu powoduje bowiem, na krótki czas, poczucie ciepła spowodowane napłynięciem do rozszerzonych naczyń skórnych ciepłej krwi "ze środka" organizmu. Rozszerzone naczynia krwionośne przyśpieszą wymianę ciepła z otoczeniem i tym samym jego utratę. Ochłodzona krew wraca z powrotem "do środka", do narządów wewnętrznych, zaburzając ich funkcjonowanie. Stąd częste przeziębienia (niejednokrotnie zapalenia oskrzeli czy płuc) u osób, które po wypiciu alkoholu starały się gwałtownie ochłodzić na chłodnym powietrzu.

MIT:
Alkohol zapobiega chorobie wieńcowej i zawałom serca
FAKT: Wprawdzie spotykamy badania wykazujące, że picie niewielkich ilości alkoholu wpływa "ochronnie" na serce, jednak należy do tego rodzaju stwierdzeń podchodzić bardzo ostrożnie. Według tych badań "ochronne" działanie alkoholu ma polegać na jego wpływie na gospodarkę tłuszczową i opóźnianie procesu miażdżycowego. Niestety nie jest wiadomo jaki będzie końcowy efekt systematycznego spożywania, niewielkich nawet, ilości alkoholu. Osoby, których organizmy, z przyczyn genetycznych, są mniej odporne na działanie alkoholu mogą bowiem nieświadomie, "podpierając się" badaniami naukowymi, stosunkowo szybko uszkodzić sobie układ nerwowy, wątrobę czy trzustkę, a nawet uzależnić się od alkoholu.
Do każdego z nas należy więc wybór czy "chronić" przy pomocy alkoholu swoje serce, czy też ryzykować innymi poważnymi następstwami zdrowotnymi picia alkoholu łącznie z uzależnieniem. Warto jednocześnie wiedzieć, że alkohol i produkty jego przemiany działają bardzo niekorzystnie na mięsień sercowy, prowadząc do jego zwyrodnienia oraz uszkadzają śródbłonek naczyń krwionośnych narażając je tym samym na pękniecie, które może spowodować wylew krwi do mózgu czy zawał.

MIT:
Alkohol jest lekarstwem "na serce"
FAKT: Najnowsze badania wykazały, że u osób z dolegliwościami "sercowymi" subiektywna poprawa samopoczucia następująca po spożyciu "lampki koniaku" jest wynikiem uspokajającego i znieczulającego działania alkoholu, a nie poprawy w ukrwieniu mięśnia sercowego. Naczynia wieńcowe, które odżywiają (dotleniają) mięsień sercowy nie ulegają bowiem rozszerzeniu, a tym samym dopływ krwi do mięśnia nie zwiększa się. Niedotlenienie utrzymuje się. Jednocześnie alkohol powoduje niebezpieczne "skoki" ciśnienia tętniczego krwi, a przy dłuższym jego używaniu uszkodzenie ścianek naczyń krwionośnych i wystąpienie zmian zwyrodnieniowych w mięśniu sercowym, co jest efektem bezpośredniego działania na mięsień - alkoholu i produktów jego przemiany.

MIT:
Alkohol poprawia sprawność psychofizyczną
FAKT: Wykonywane, na niezmiernie czułej aparaturze, badania psychometryczne wykazują, że nawet po niewielkich dawkach alkoholu reakcje kierowców mogą wydłużać się nawet dwukrotnie tzn. o 0,3-0,5 sek. (czas prawidłowej reakcji u trzeźwego i pełnosprawnego kierowcy mieści się na ogół w granicach 0,5 sek.).

MIT:
Alkohol relaksuje i jest dobrym środkiem na zdenerwowanie
FAKT: Chwilowe odprężenie, jakiego doznają niektóre osoby po spożyciu alkoholu, odrywa je na bardzo krótko od problemów życiowych. Problemy pozostają jednak nadal nierozwiązane, nawarstwiają się i często jeszcze bardziej komplikują. Po wytrzeźwieniu powraca się do nich z jeszcze większym napięciem i niepokojem. Dalsze sięganie po alkohol z myślą o zrelaksowaniu się grozi uruchomieniem mechanizmu "błędnego koła", który prowadzi do uzależnienia. Tak naprawdę to negatywny wpływ alkoholu na ośrodkowy układ nerwowy pociąga za sobą jeszcze większą "nerwowość".

MIT:

Alkohol jest lekarstwem na sen
FAKT:
Zaśnięcie po spożyciu alkoholu jest wynikiem toksycznego działania alkoholu na mózg (zatrucia alkoholem). Sen nie jest wówczas naturalny (fizjologiczny), a człowiek podczas takiego snu nie wypoczywa w sposób właściwy.

MIT:
Alkohol jest środkiem poprawiającym trawienie
FAKT: Prawda jest taka, że alkohol drażni i uszkadza śluzówki, zaburza pracę jelit, utrudnia wchłanianie pokarmów, a także upośledza funkcje takich narządów jak wątroba czy trzustka, które są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesu trawienia. Osłabienie procesów trawienia i zaburzenia wchłaniania pociagają za sobą niedożywienie. Efektem niedożywienia mogą być stany niedocukrzenia, które są szczególnie niekorzystne dla mózgu i mogą spowodować jego uszkodzenie.

MIT:
Alkohol może zastępować pokarm
FAKT: Alkohol nie jest w stanie zastąpić niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu składników pokarmowych, takich jak białka, węglowodany czy tłuszcze. Nie może więc stanowić źródła energetycznego nie tylko ze względu na wielokierunkową toksyczność ale również ze względu na metabolizm, uniemożliwiający gromadzenie zapasów energetycznych. Alkohol rzeczywiście dostarcza organizmowi pewną ilość kalorii (z 1 grama ok. 7 kcal.), jednak są to tzw. "puste" kalorie.

MIT:
Alkohol leczy nerki
FAKT: Wprawdzie picie piwa bywa niekiedy zalecane osobom cierpiącym na kamicę nerkową ("piasek w nerkach") ze względu na jego działanie moczopędnie, jednak słysząc taką propozycję, nawet od lekarza, należy zawsze pamiętać o negatywnym wpływie alkoholu (bo piwo to przecież także alkohol) na inne układy i narządy.

MIT:
Niektórzy rodzą się alkoholikami
FAKT: Takie stwierdzenie nie jest prawdziwe, bo przemawiałoby za tym, że alkoholizm powstaje wyłącznie na drodze dziedziczenia. Dzieci alkoholików byłyby wówczas skazane na alkoholizm, a tak przecież nie jest. W myśl dzisiejszych poglądów - na powstawanie alkoholizmu czyli uzależnienia od alkoholu składają się nie tylko czynniki biologiczne, ale także czynniki psychologiczne, duchowe i społeczne.

MIT:
Nie jestem alkoholikiem, bo nikt mnie nie widział pijanym
FAKT: Upijają się zarówno alkoholicy, jak i nie alkoholicy. Jest wielu alkoholików, którym tylko sporadycznie zdarza się być pijanym, bowiem piją alkohol w niewielkich dawkach i tylko w takiej ilości, aby uzyskać stan lekkiego oszołomienia, a jednocześnie nie dopuścić do wystąpienia bardzo przykrych dolegliwości związanych z zespołem abstynencyjnym. Z kolei stwierdzenie, że ktoś jest pijany nie upoważnia absolutnie do postawienia diagnozy uzależnienia od alkoholu.

MIT:
Alkoholik to ktoś, kto musi pić codziennie
FAKT: Codzienne picie alkoholu nie jest objawem alkoholizmu, aczkolwiek zdarza się, że alkoholik pije przez wiele kolejnych dni (tzw. "ciąg" alkoholowy). Nie trudno spotkać alkoholików, którzy piją tylko raz czy parę razy w roku przez ileś kolejnych dni, zaś całymi tygodniami czy miesiącami potrafią zachowywać abstynencję. Coraz częściej można też spotkać alkoholików, którzy nie piją 5, 10, 20 czy nawet więcej lat (ostatnio spotkałem takiego, który nie pije od 57 lat).

MIT:
Alkoholicy to ludzie z marginesu i degeneraci
Alkoholicy to ludzie źli i niemoralni
FAKT: Z opiniami tymi trudno dyskutować, bo przeczą im powszechnie znane fakty. Problemy z alkoholem mieli bowiem wspaniali pisarze i poeci (w tym niektórzy spośród laureatów literackiej Nagrody Nobla). Do pobytów w ośrodkach leczenia uzależnień przyznawały się gwiazdy światowego teatru i filmu. Także wśród znanych polskich aktorek i aktorów oraz innych osób publicznie znanych i szanowanych są takie, które nie kryją tego, że miały w przeszłości problem alkoholowy, jednak potrafiły się z nim uporać.

______________________________________________________________________

Tak, wiem że strasznie dużo tego ale nikt chyba nie przyjdzie przeczytać całości a ma jednocześnie dostęp do dużej ilości informaci w jednym miejscu.
wanderlust queen

svaku svoju grešku znam

Awatar użytkownika
mystery
Przyjaciel

  • Posty:4521
  • Rejestracja:05 Sty 2007
  • Miejscowość:Absurdystan
  • Pochwały:30
  • Płeć:Kobieta

Wyświetlanie

Wyświetl posty z poprzednich: Sortuj według

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Do góry