przez Oleandra » 06 Kwi 2009, 11:35
Myślę, że nie trzeba jej przedstawiać. I, że nie tylko ja jestem zakochana w jej wspaniałych tekstach. Piszcie, jaki jest wasz stosunek do jej bogatej twórczości. Jest wam obojętna, doceniacie, czy wręcz wielbicie?
Oprócz tego wrzucajcie tutaj teksty i cytaty, które są wam najbardziej bliskie lub te, które wam się po prostu podobają. Wydaje mi się że warto poświęcić tej cudownej kobiecie osobny wątek.
Oczy tej małej
Posluchaj pan, panie podrózny,
co sie zdarzylo na Próznej:
Zyla tam Jagna, dobra i czysta,
i chodzil do niej Jan kancelista,
akurat to byla niedziela,
krecila sie karuzela.
Zabral tam Jagne kochanek czuly
i calkiem zmacil jej mily umysl.
Oczy tej malej jak dwa blekity,
mysli tej malej - biale zeszyty.
A on byl dla niej jak mlody bóg,
zebyz on jeszcze kochac mógl.
A lato, jak bywa w Warszawie,
mlodym sluzylo laskawie.
On ja zabieral nieraz na łódki,
a ona jego leczyla smutki.
Posluchaj pan, panie wedrowny:
nastal ten dzien niewymowny,
odszedl bez slowa kochanek podly,
na nic sie zdaly placz jej i modly.
Oczy tej malej jak dwa blekity,
mysli tej malej - biale zeszyty.
A on byl dla niej jak mlody bóg,
zebyz on jeszcze kochac mógl.
Pociagi odchodza i statki,
ona nie wróci do matki.
Kto by uwierzyl w calym Makowie,
ze dla niej swiatem byl jeden czlowiek.
Przez niego wiec siebie zabila
ta, co z milosci tanczyla.
Bóg jej wybaczyl czyny sercowe
i lody podal jej malinowe.
Oczy tej malej jak dwa blekity,
mysli tej malej - biale zeszyty.
A on byl dla niej wiecej niz Bóg,
zebyz on jeszcze kochac mógl.
Posluchaj, niewierny kochanku,
co nienawidzisz poranków:
wróci jeszcze do ciebie ta trumna,
gdzie lezy twoja kochanka dumna.
Bo taki, co kochac nie umie,
przegra - choc wszystko rozumie.
Bóg cie pokaze swa nieczuloscia
za to, zes gardzil ludzka miloscia.
Oczy tej malej jak dwa blekity,
mysli tej malej - biale zeszyty.
A tys byl dla niej wiecej niz Bóg,
poklon sie do jej martwych nóg.
Kto tam u ciebie jest?
Już spakowałam twoje książki
Włożyłam do wielkiej paczki
Kupiłam sznur, niedługo wyślę
Tamte pieniądze z białej szafki
Oddałam, rzecz jasna, matce
Prawie już o tobie nie myślę
Czasem dzwonię w nieważnej sprawie
Na przykład: choruje pies
Nic już nie wiem, nie pytam prawie
I tylko ten stukot, w głowie
Kto tam u ciebie jest?
Kto tam jest, kto tam jest
Czy ja grzechoczę jak grzech
Kostka lodu?
Kto tam u ciebie jest
Od wschodu do zachodu?
Ręce mam teraz bardziej spokojne
Do miasta już tak się nie rwę
Wciąż lubię wiatr i trochę czytam
Myślę o śmierci, zanim zasnę
Bo to jest, być może, powrót
Jestem wciąż niejasna, niesyta
Czasem dzwonisz w nieważnej sprawie
I to jest prawdziwy test
Nic już nie wiem, nie pytam prawie
I tylko ten stuk, ten stukot w głowie
Kto tam u ciebie jest?
Kto tam jest?
Zielono mi
A w kominie szurum, burum,
a na polu wiatr do wtóru.
A na chmurze bal do rana,
a pogoda rozśpiewana.
Zielono mi i spokojnie.
Zielono mi, bo dłonie masz
jak konwalie.
Noc pachnie nam jak ten młody las,
popielaty, pełen mgły.
A w ciszy leśnej tylko ja i ty.
A pogoda rozśpiewana,
A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana.
Gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie
Zielono mi, jak w niedzielę.
Najmilsza ma, dziękuję ci za tę zieleń.
Zielono mi, bo ty właśnie ty,
w noc i we dnie mi się śnisz
i jesteś moją ciszą w czasie złym.
Zielono mi, szmaragdowo,
gdy twoja dłoń przy mojej śpi, niby owoc.
Zielono mi, bo ty, właśnie ty
w noc i we dnie mi się śnisz
i jesteś moją ciszą w mieście złym.
A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana.
Gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie.
Gada woda i sitowie...
Uroda
Uroda, uroda, uroda,
już po urodzie,
przygoda, przygoda, przygoda,
już po przygodzie...
Idą sierpnie i wrześnie,
a my jeszcze i jeszcze,
po co nam to,
na co nam to,
po co nam to,
na co nam to.
Tak mi z tobą nudno,
tak mi z tobą źle,
pójdziesz, no to trudno,
nie chcesz, no to nie.
Te kwiaty, te kwiaty, te kwiaty,
cóż po tych kwiatach,
przed laty, przed laty, przed laty
już po tych latach.
Idą noce i świty,
a my słowa i mity,
po co nam to
na co nam to,
po co nam to,
na co nam to.
Taki z tobą kłopot,
taki z tobą chłód,
ni chcesz mówić, no to nie mów
próżny trud.
Te słońca, te słońca, te słońca,
już po tych słońcach,
pieniądze, pieniądze, pieniądze,
już po pieniądzach,
idą zimna i zimy,
a my jeszcze milczymy,
po co nam to,
na co nam to,
po co nam to,
na co nam to.
Tak nam jest daleko
do tych pierwszych dni,
idź już i nie zwlekaj,
przecież to nie my,
to nie my, to nie my
utoniemy, to nie my,
utoniemy, to nie my,
utoniemy, to nie my...
Na całych jeziorach ty
Na całych jeziorach ty,
o wszystkich dnia porach ty.
W marchewce i w naci ty,
od Mazur do Francji ty.
Na co dzień,
od święta ty.
I w leśnych zwierzętach ty.
I w ziołach, i w grzybach
nadzieja, że to chyba ty.
We wróżbach i w kartach ty.
Na serio i w żartach ty.
W sezonie i potem,
przed ptaków odlotem,
na wielka tęsknotę ty,
zawsze ty.
A w kącie kto stoi ? Ja.
Kto się niepokoi ? Ja.
W kuchennym lufciku ja.
W paskudnym wierszyku ja.
A rozum kto traci ? Ja.
Kto łzą się bławaci ? Ja.
I kto czeka z pieczenią mazurską jesienią ? Ja.
Zielono od marzeń mych.
Na kładce i w barze, my.
Do pary, nie w parze,
bezsenni żeglarze.
Na całych jeziorach my,
jednak my.
"stosunek do świata mam przerywany"